Logo
Recenzje

Zawirowania 2026: Creatures of Interest/ Szepty niewysłuchane

9.07.2026, 08:47 Wersja do druku

„Creatures of Interest” w chor. Antonia Tauriny z Gruppo e-Motion z Włoch oraz „Szepty niewysłuchane” w chor. Oli Komarnickiej na 22. Międzynarodowym Festiwalu Tańca Zawirowania w Warszawie. Pisze Lucyna Milczarczyk.

fot. Pagal Creative

XXII Międzynarodowy Festiwal Tańca Zawirowania już powoli zbliża się do końca, lecz spektakle stają się tylko coraz bardziej interesujące. Dziś mieliśmy okazję zobaczyć „Creatures of Interest“ w choreografii Antonia Taurino i w wykonaniu Angeli Caputo i Camilli Perugini oraz „Szepty niewysłuchane” autorstwa Oli Komarnickiej, tańczone przez Julię Buczyńską i Bartłomieja Malarza. Oba dzieła korzystały z odmiennych środków wyrazu, przyjmując zupełnie różny język choreograficzny. Zauważalne było jednak też pewne podobieństwo, albowiem zwracały uwagę na relację i wzajemne zależności.

Zaprezentowane na początku „Creatures of Interest” włoskiej grupy „E-motion” nurtuje widza od samego początku. Najpierw widzimy nietypowe ruchy i postać która skulona drepcze na scenę z tajemniczą, czarną skrzynką na narzędzia. To, co zawiera skrzynka dowiadujemy się stopniowo wraz z rozwojem akcji. Gdy się otwiera, widzimy wydobywające się z niej zielone światło. Pierwszym wyciągniętym przedmiotem jest stetoskop. Tancerka słucha nim otoczenia, a także sprawia, że druga obecna na scenie osoba ożywa. Od tego momentu oba stworzenia poznają się poprzez obserwację, badanie i wzajemne poruszanie sobą nawzajem. Używają do tego rzeczy znajdowanych w skrzynce takich jak zdjęcie, rękawiczki czy centymetr krawiecki, które pozwalają im na bliższe zapoznanie się. Kluczowy jest tu też oddech, który chociaż nie jest słowem, to pełni funkcję komunikatu. Występują tu również inne niewerbalnie wypowiedziane zdania, jak gra spojrzeniem i pantomimą. Ruchy dynamicznie się zmieniają. Na początku można je odebrać jako odrobinę mechaniczne, potem widzimy oszałamiające możliwości i wykręcenie, by wszystko zakończyło się z lekką subtelnością. Pojawia się wiele ciekawych zabiegów, jak na przykład operowa muzyka, niemal pierwotne poruszanie się czy wdzięczne podawanie dłoni osobom z publiczności.

Uścisk ręki jest tu niezwykle istotny, gdyż jest to także moment pojednania się postaci i wzajemnego zrozumienia. Od tego momentu poruszają się już razem i są gotowe, żeby otworzyć się na świat i poznać już nie tylko siebie, ale i innych.

fot. Pagal Creative

Następnie na scenę wchodzą Julia Buczyńska i Bartłomiej Malarz, wykonując choreografię „Szepty niewysłuchane” Oli Komarnickiej, wykładowczyni na Uniwersytecie Muzycznymi Fryderyka Chopina. Występ opowiada o tęsknocie i nieubłaganym upływie czasu, i próbie odnalezienia dobrego rozwiązania. Przed zaczęciem samego tańca słyszymy błogą, chóralną muzykę, która pozwala się wyciszyć i lepiej wczuć w to, co zaraz zostanie przedstawione. Artyści pozostają w nieustannym kontakcie i bliskości, poruszając się na scenie w ciągłej relacji. Sprawia to wrażenie, jak gdyby mogli się nawzajem kontrolować albo co najmniej głęboko na siebie oddziaływać. Na uwagę zasługuje także wysoki poziom techniczny tancerzy. Figury często nie są łatwe i wymagają dużej stabilności oraz elastyczności. Dzięki temu udaje im się osiągnąć efekt czegoś ponadludzkiego. Jednakże tematyka jest bardzo ludzka. Walka, upadek i przemiana to często poruszane tu motywy.

Spektakularności dodaje tu także odpowiednie wykorzystanie światłocienia, podkreślającego każdy gest i nadającego powagi. Momentami postaci są jak upadłe anioły, które jednak przeobrażają się i odnajdują nową drogę. Niezwykle ciekawa jest też koncepcja Oli Komarnickiej, skupiona wokół rzeczywistej fizjologii uczucia tęsknoty. Taniec ma na celu wywołanie tych samych objawów, co właśnie to uczucie – napięte mięśnie, spłycony oddech. Na końcu jednak autorka postanawia dać tancerzom chwilę wytchnienia, czerpiąc z ćwiczeń z jogi i technik relaksacyjnych. Ten fascynujący pomysł umożliwia tancerzom odczuwanie nie tylko duchowe, ale i fizyczne, dzięki czemu mogą jeszcze bardziej adekwatnie przekazać treść.

Oba dzisiejsze utwory były równie zajmujące. To, co wyróżnia się najbardziej, to niezwykły zamysł „Creatures of Interest“, wychodzący poza schematy i ograniczenia kreatywności oraz silne emocje jakie niosą z sobą „Szepty niewysłuchane”. Zarówno pierwszy, jak i drugi spektakl, były dla choreografów czymś nowym. Antonio Taurino przyznaje, że pierwszy raz tworzy coś w czym sam nie tańczy, natomiast Ola Komarnicka mówi, iż dotychczas specjalizowała się w sztuce zaangażowanej społecznie, a tym razem postanowiła wykreować coś, co opowiada bardziej o odczuciach i przeżyciach. Nie ma jednak wątpliwości, że oboje poradzili sobie z tymi zadaniami bezbłędnie.

Źródło:

Materiał nadesłany

Sprawdź także