14.01.2020, 09:57 Wersja do druku

Zagrać Hamleta w "Hamlecie"

Inne aktualności

"4 x Hamlet". w reż. Waldemar Zawodzińskiego w Teatrze Studyjnym w Łodzi, spektakl dyplomowy PWSFTviT. Pisze Izabella Adamczewska w Gazeccie Wyborczej - Łódź.

Ofelia z dredami

Dystynkcja drogich garniturów i sztywnych wojskowych mundurów zestawiona została w spektaklu Waldemara Zawodzińskiego z dredziastą zadziornością Ofelii i rebelianckim, plemiennym bębnieniem młodzieńczych rewolucjonistów w hiphopowych czapkach. Niby na scenie rozwija się znana historia o rodzinnej walce o władzę, szaleństwie (tu - jawnie pozorowanym) i zemście, ale w toku opowieści uruchamiane są inne, bardzo współczesne konteksty, z mroczną zapowiedzią wojskowego drylu i junty na czele. Odważna interpretacja, nieoddająca skomplikowania relacji między postaciami i spłycająca tekst, ale jednocześnie czyniąca go strawniejszym dla młodego odbiorcy.

Zagrać Hamleta w "Hamlecie" to wyzwanie. Jak, nie wpadając ani w pastisz, ani w pompatyczność, powiedzieć: "Być albo nie być", "Reszta jest milczeniem" i "Ofelio, idź do klasztoru!"?

Nie wiem, czy studenci Szkoły Filmowej byli przytłoczeni kulturową wagą tekstu. Nawet jeśli tak, to na scenie nie było tego widać. Tekst Szekspira wybrzmiał bardzo współcześnie (skompilowano różne tłumaczenia), przede wszystkim dlatego, że Zawodziński starał się unikać statycznych peror i majestatycznego defilowania przez scenę.

Zwłaszcza w pierwszej części spektaklu udało się zachować szybkie tempo - nie tylko dlatego, że studenci biegali (co akurat nie wydaje się szczególnie fortunne). Znakomitym pomysłem było intro z bębnami, powracającymi jak refren i interpretacyjny punkt odniesienia, zarazem hipnotyczny i energetyzujący. Jeden z dialogów został nawet wyrapowany, całkiem zręcznie i ku uciesze widowni. Jak to u Zawodzińskiego, jest sensualnie i (homo)seksualnie.

W drugiej części szwy się rozłażą, energia słabnie. Zauroczony efektownymi zabiegami reżyserskimi odbiorca zaczyna się zastanawiać nad interpretacją postaci - i napływa rozczarowanie.

Hamlet ironista ze Szkoły Filmowej

Podoba mi się pomysł dzielenia się tytułową rolą. "Hamlet" Zawodzińskiego ma podtytuł "x 4", bo królewicza duńskiego grają różne osoby. Podobno studenci dostali dużo wolności w prowadzeniu ról; być może dlatego efekty ich pracy tak znacząco się różnią.

W Teatrze Studyjnym oglądamy Hamleta płaczliwego i manierycznego, pokrzykującego Hamleta wściekłego i markotnego Hamleta zrezygnowanego, a każda z tych postaci zdała mi się strasznie irytująca, powierzchownie odczytana. Najbardziej podobał mi się inteligentny Hamlet ironista, w ciekawej interpretacji Mikołaja Bartosiewicza, którego styl gry skojarzył mi się z młodym Benedictem Cumberbatchem.

Grająca Gertrudę Julia Szczepańska do perfekcji opanowała chwiejny krok alkoholiczki - ale czy dramat matki Hamleta można sprowadzić do upijania się whisky?

Skrótowe rysowanie postaci odbiło się też na Ofelii, którą w oglądanym przeze mnie spektaklu grała Julia Chatys, aktorka o sporym doświadczeniu (od "Disney Channel" po "Na Wspólnej"). Odważna, bo stawką w grze o zainteresowanie widowni postacią Ofelii uczyniła swoje ciało. W scenie obłędu naga Ofelia biega w kółko. Skuteczny sposób na zaprezentowanie szaleństwa, ale czy nie zbyt prostacki? Szczęśliwie jest w postaci Ofelii rys chtoniczny; kiedy Chatys zaczyna śpiewać, upodabnia się do słowiańskiej boginki. To ciekawe rozwiązanie.

Jeśli celem Zawodzińskiego była aktywizacja studentów i uwrażliwienie ich na konfrontowanie się z zastaną rzeczywistością, czy osiągnął swój zamiar? Umarł król, niech żyje król - na scenę wpada Fortynbras w mundurze, krzyczący w takt agresywnego russian disco "To państwo jest moje!".

Waldemar Zawodziński zrobił ze studentami Szkoły Filmowej spektakl o młodzieńczym prawie do buntu. Szkoda, że z tak publicystycznym zakończeniem
Tytuł oryginalny

Hamlet" Szkoły Filmowej na czas marszów i strajków

Źródło:

Materiał własny
Gazeta Wyborcza - Łódź online

Autor:

Izabella Adamczewska

Data:

14.01.2020