Logo
Recenzje

Z tego czy z tamtego świata

2.11.2026, 09:05 Wersja do druku

„W starym domu ktoś jeszcze czeka” wg Jana Barszczewskiego w reż. Żenii Dawidenki z Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego na XXV Festiwalu Prapremier w Bydgoszczy. Pisze Anita Nowak.

fot. Dawid Linkowski/mat. teatru

W ub. roku przed świętem zmarłych Teatr Polski w Bydgoszczy wystawił „Purpurowe gody” oparte na tekstach Stefana Grabińskiego we wspaniałej reżyserii Emilii Piech. Rzecz określona jako  czytanie performatywne, w rzeczywistości okazała się przepięknym magicznym widowiskiem.  W tym roku tak się ciekawie złożyło, że kończący 25. Festiwal Prapremier, a zaprezentowany 30 listopada spektakl, okazał się również spotkaniem z duchami.

Tym razem spektakl Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego „W starym domu ktoś jeszcze czeka” oparty na książce Jana Barszczewskiego "Szlachcic Zawalnia czyli Białoruś w fantastycznych opowiadaniach"  w adaptacji i reżyserii Żeni Dawidenki, zrealizowany w klimacie białoruskiego folkloru przywołał duchy, płaczki i wilkołaki z dawnych legend i bajek Ziemi Połockiej; zjawy, które w ostatni dzień roku nawiedzają stary dom na pustkowiu w opowieściach przewijających się przez jego podwoje gości. Z tego czy z tamtego świata? Nie wiadomo.

Ciekawa scenografia i kostiumy Kornelii Dzikowskiej-Demirskiej przenoszą nas w czasie i przestrzeni w głąb baśniowego świata położonego na terenach obecnej Białorusi. Ogromne wrażenie wywołuje też w odbiorcach charakterystyczny dla tamtych okolic biały śpiew, jego surowe, donośne brzmienie, kojarzące się z dawnymi rytuałami i obrzędami często pogrzebowymi, tu połączone z ciekawą elektroniką, a także z przywoływaniem naturalnych dźwięków typu stukania, trzeszczenia, odgłosy kroków niewidzialnych osób wywołują jednocześnie zachwyt i lęk przed nieoczywistym, usytuowanym pomiędzy światem ludzi i zjaw. Podobnie jak język, którym posługują się postaci jest spomiędzy białoruskiego i polskiego. Tym spektakl doskonale wpisuje się w hasło tegorocznego Festiwalu Prapremier „Między innymi”.

W spektaklu grają polscy i białoruscy aktorzy. Mieszają się też języki, którymi się posługują jako postaci snując swe opowieści i trzeba przyznać, że każda wypowiadana kwestia jest dla odbiorcy zrozumiała. Zwłaszcza, że wspierana jest fantastycznie zaprogramowanym przez Patryka Dariusza Gackiego ruchem scenicznym, doskonale naturalnymi i jasnymi gestami oraz niezwykle wyrazistą, ale nie przerysowaną mimiką współgrającą z doskonałą dykcją i emisją głosu.

fot. Dawid Linkowski/mat. teatru

Źródło:

Materiał nadesłany

Autor:

Anita Nowak

Sprawdź także