Logo
Magazyn

Opera Lubelska gra mniej, ale plany ma ambitne. Marszałek chce stawiać budynek wysoki jak CSK

30.10.2026, 18:29 Wersja do druku

Opera Lubelska formalnie przejęła już stuletnią willę przy ul. Uniwersyteckiej. Budynek ma zostać wyremontowany, starodrzew wycięty, a na terenie działki marszałek Jarosław Stawiarski (PiS) planuje nowy obiekt. Wysokością dorówna Centrum Spotkania Kultur. – Dla Kamili Lendzion osobny budynek opery to idée fixe. Pani dyrektor nie podoba się, że musi współdzielić budynek z Filharmonią, a salę koncertową mamy w piwnicy – słyszymy od pracowników instytucji. Pisze Michał Dybaczewski w portalu Jawny Lublin.

fot. Michał Dybaczewski

Przygotowania do wielkiej inwestycji ruszyły w połowie roku. 25 czerwca 2026 r. sejmik województwa przyjął uchwałę umożliwiającą bezprzetargowe użyczenie Operze na dziesięć lat nieruchomości użytkowanej obecnie przez Lubelskie Centrum Innowacji i Technologii. Uchwałę poparło wszystkich 20 głosujących radnych wojewódzkich. Dziesięciu nie oddało głosu. Głosowania nie poprzedziła żadna dyskusja.

Umowę użyczenia willi przy ul. Uniwersyteckiej 4 między LCIiT a Operą podpisano 30 czerwca 2026 r. Na jej podstawie Opera Lubelska dostała na dziesięć lat tytuł do korzystania z nieruchomości. Tego samego dnia instytucja składa wniosek o dofinansowanie projektu „Przestrzeń dla kultury – adaptacja pomieszczeń na działalność kulturalną Opery Lubelskiej” z programu Fundusze Europejskie dla Lubelskiego. Wartość projektu to 10,61 mln zł, a wnioskowane wsparcie 9,81 mln zł. Wyniki naboru mają zostać ogłoszone w IV kwartale br.

Łączna powierzchnia budynku przy ul. Uniwersyteckiej to 791,75 mkw. 26 pomieszczeń biurowych zajmuje 75 pracowników LCIiT. I to się na razie nie zmieni. Anna Nycz z biura prasowego UMWL przyznaje, że nie ma obecnie planów na ich wyprowadzkę.

– Data rozpoczęcia faktycznego korzystania z budynku uzależniona jest od wyniku oceny złożonego wniosku oraz przyznania środków finansowych na realizację projektu – informuje z kolei dyrektorka Opery Lubelskiej Kamila Lendzion.

Balet w stuletniej willi

Willa ma blisko sto lat. Powstała w latach 1925-1927 ze środków Funduszu Kwaterunku Wojskowego dla oficerów. – Jest to jedyny zachowany budynek z tego zespołu. Pozostałe rozebrano w latach 70. XX wieku w związku z budową gmachu teatru (tzw. teatru w budowie – red.) obecnego Centrum Spotkania Kultur – mówi Miejski Konserwator Zabytków Hubert Mącik,

Po wojnie mieściła się tu m.in. Policyjna Izba Dziecka. W styczniu 2012 r. nieruchomość przejął Zarząd Nieruchomości Wojewódzkich. Jak wynika z wojewódzkiego programu opieki nad zabytkami, w latach 2012-2014 budynek przeszedł remont za niemal 1,98 mln zł. LCIiT korzysta z willi od 1 lutego 2021 r.

– Budynek przy ul. Uniwersyteckiej 4 nie jest wpisany indywidualnie do rejestru zabytków ani nie jest położony na obszarze wpisanym do rejestru zabytków. Od 2012 roku jest zabytkiem ujętym w gminnej ewidencji zabytków – wyjaśnia Mącik.

To istotne przy przebudowie, bo ochrona konserwatorska nie obejmuje wnętrz willi. Oznacza to większą swobodę dostosowania pomieszczeń do nowej funkcji. Planowany remont zakłada wyburzanie ścian działowych. Będą też nowe posadzki, instalacja elektryczna, ogrzewanie, systemy wentylacji i klimatyzacji.

Furtkę do rozpoczęcia tych prac zarząd województwa otworzył 16 września 2026 r., wyrażając zgodę na zmianę sposobu użytkowania budynku biurowego na budynek kultury, a także jego przebudowę i remont. Dokumentacja zamówienia pokazuje, jak Opera chce wykorzystać willę.

Na parterze przewidziano salę baletową z zapleczem, pracownie oraz przestrzeń konferencyjno-warsztatową. Piętro mają zająć gabinety dyrektora i zastępcy, sekretariat oraz biura. Na poddaszu będą pomieszczenia gościnne, regeneracji i obsługi baletu. Piwnice, jeśli pozwolą na to warunki techniczne, mają służyć jako magazyny, pralnia i archiwum. Przygotowanie dokumentacji projektowo-kosztorysowej powierzono spółce Energoprojekty z Białegostoku za 187 tys. zł brutto.

„Opera nie prowadzi wyodrębnionej analizy kosztów”

Ilu pracowników Opery Lubelskiej przeniesie się na ul. Uniwersytecką 4? Dyr. Lendzion tego nie zdradza. – W budynku będzie pracować niezbędna ilość osób pozwalająca na ciągłą obsługę wszystkich zadań realizowanych przez Operę Lubelską – stwierdza. Przyznaje też, że „Opera Lubelska nie przeprowadzała kalkulacji kosztów utrzymania budynku”.

Te zna dyrektor LCIiT Krzysztof Maziakowski. Jak informuje nas, utrzymanie siedziby instytucji przy ul. Uniwersyteckiej 4 kosztowało w 2024 r. ok. 331 tys. zł, a w 2025 r. ok. 429 tys. zł. Główne wydatki obejmowały opłaty za media, sprzątanie i trwały zarząd.

Na pytanie o obecne koszty użytkowania obecnej siedziby Opery przy ul. Marii Curie-Skłodowskiej 5 (współdzielonej z Filharmonią Lubelską) dyr. Lendzion też nie odpowiada. – Opera nie prowadzi wyodrębnionej analizy kosztów związanych tylko z utrzymaniem zajmowanej przestrzeni, gdyż zestawienia takie nie są przedmiotem jakichkolwiek sprawozdań – informuje.

Dominik Mielko, szefujący mieszczącej się w tym samym budynku Filharmonii Lubelskiej koszty utrzymania wylicza bez problemu. – W 2024 r. koszty związane z utrzymaniem i użytkowaniem przestrzeni zajmowanej przez Filharmonię Lubelską w budynku przy ul. Marii Curie-Skłodowskiej 5 przekroczyły 1,6 mln zł, natomiast w 2025 r. – 1,8 mln zł – podaje.

Wraz ze zwiększeniem powierzchni lokalowej Opera może liczyć na zwiększenie dotacji podmiotowej. Anna Nycz z UMWL zaznacza że, ewentualne zwiększenie dotacji urząd „uzależnia od analizy potrzeb i przyszłych przychodów instytucji”.

Dodajmy, że już teraz Opera Lubelska ma największy budżet ze wszystkich marszałkowskich instytucji kultury: w 2026 r. jest to 22,4 mln zł. Dla porównania Teatr Osterwy dysponuje budżetem w wysokości 14 mln zł. Pierwsze półrocze Opera zakończyła stratą netto w wysokości 714 tys. zł.

Kierowana przez Kamilę Lendzion instytucja stara się o środki zewnętrzne nie tylko na remont stuletniej willi. Opera Lubelska ubiega się również o dofinansowanie na nowe nagłośnienie, oświetlenie, monitoring, wyposażenie do nagrywania i udostępniania wydarzeń w internecie oraz odnowienie zaplecza sceny. Wartość projektu „Opera Lubelska – nowoczesna przestrzeń kultury i integracji społecznej” to 10,19 mln zł, a wnioskowane wsparcie 9,38 mln zł. – Zadanie będzie realizowane w istniejącym budynku Opery Lubelskiej oraz w jego bezpośrednim otoczeniu, poprzez montaż ławki – informuje dyr. Lendzion. Partnerem tego projektu została Fundacja Nieprzetartego Szlaku, zakłada on, że na scenie Opery bedą występować dzieci i młodzież z niepełnosprawnościami. Nagrania będą udostępniane w internecie, a nowy sprzęt ma umożliwiać dostosowanie dźwięku i światła do osób z nadwrażliwościami sensorycznymi.

Nowy budynek wysoki jak CSK

Na remontach i przebudowach dyr. Lendzion poprzestać nie zamierza. Jej plany są o wiele ambitniejsze. W sąsiedztwie zabytkowej willi planowana jest budowa nowego obiektu. Miałby stanąć na działce między willą przy ul. Uniwersyteckiej 4 od zachodu, dawnym Domem Aktora od północy, Centrum Spotkania Kultur od wschodu i ul. Marii Curie-Skłodowskiej od południa. Dziś to częściowo utwardzony plac z trawnikiem i drzewami.

Wniosek o ustalenie lokalizacji inwestycji województwo złożyło 3 czerwca 2026 r. Podpisali go marszałek Jarosław Stawiarski i wicemarszałek Piotr Breś z PiS. Dokument pokazuje skalę zamierzenia: siedem kondygnacji nadziemnych i dwie podziemne, o łącznej powierzchni 13,5 tys. mkw.

Decyzję o lokalizacji inwestycji celu publicznego o znaczeniu wojewódzkim: budynku obejmującego salę koncertową, operę i teatr lubelski Ratusz wydał 31 sierpnia 2026 r. Obwieszczenie opublikowano w BIP miasta Lublin.

– Zgodnie z wydaną decyzją maksymalna wysokość nowego budynku nie może przekroczyć 35 metrów, a dach powinien być płaski lub lekko nachylony, pod kątem nie większym niż 15 stopni – informuje Joanna Stryczewska z biura prasowego Urzędu Miasta Lublin.

To oznacza, że nowy budynek mógłby być ponad dwukrotnie wyższy od sąsiedniego tzw. Domu Aktora i niemal trzykrotnie przewyższać zabytkową willę. Wysokością mógłby dorównywać pobliskiemu Centrum Spotkania Kultur.

Porównaliśmy załączoną do wniosku mapę ze stanem faktycznym. Okazuje się, że na terenie gdzie planowany jest nowy budynek rośnie 20 dużych drzew. Zdanie z założeniem budowlanym wycięty zostanie cały starodrzew na tyłach zabytkowej wilii. Zgodnie z założeniem wszystkie zostaną wycięte. Decyzja zakłada zachowanie tylko 5 proc. powierzchni biologicznie czynnej.

Obecne zapisy pozwalają na wzniesienie w tym miejscu obiektu dominującego nad okoliczną zabudową. Urzędnicy marszałka przygotowali wizualizację z lotu ptaka. My z kolei pokazujemy jak taka bryła będzie wyglądać z perspektywy pieszego [zob. poniżej link do źródła - przyp. e-teatr].

Początkowo województwo wpisało do wniosku 15-20 miejsc w garażu (z dopiskiem o bilansowaniu ich miejscami w CSK). Ale 11 sierpnia Piotr Breś i członek zarządu województwa Marcin Szewczak wystąpili o zmianę tego parametru na maksymalnie dziesięć miejsc – z możliwością urządzenia ich w garażu, na parkingu lub w innych miejscach. W ostatecznej decyzji o lokalizacji inwestycji miasto zapisało obowiązek zapewnienia nie mniej niż dziesięciu miejsc postojowych.

Sama decyzja lokalizacyjna nie upoważnia do rozpoczęcia robót. Jak informuje Joanna Stryczewska, do Urzędu Miasta Lublin nie wpłynął wniosek o pozwolenie na budowę.

– Inwestycja jest na wstępnym etapie. Nie powstał projekt, nie zostali zdefiniowani przyszli użytkownicy budynku. Trwa analiza możliwości realizacji inwestycji. W budżecie województwa i wieloletniej prognozie finansowej nie zostały zabezpieczone środki na realizację inwestycji – przekazuje Anna Nycz z UMWL.

„To pomysł bardzo zły”

Czy marszałek szykuje nową salę koncertową dla Opery Lubelskiej? Kamila Lendzion na ten temat wypowiada się enigmatycznie: – Jako dyrektor instytucji kultury cieszę się, że władze samorządowe dostrzegają znaczenie tej sfery życia społecznego i podejmują temat tworzenia nowych przestrzeni dla działalności artystycznej.

Nasz rozmówca z Opery Lubelskiej, który chce zachować anonimowość, widzi to tak: – Dla Kamili Lendzion osobny budynek opery to idée fixe. Nie podoba jej się, że musi współdzielić budynek z Filharmonią. A fakt, że nasza sala koncertowa jest na poziomie minus jeden, czyli w piwnicy, jest dla niej naprawdę ciężkie do zaakceptowania.

Przypomnijmy, że w 2023 r. dyr. Lendzion planowała wielką fuzję forsując połączenie Teatru Muzycznego, Filharmonii Lubelskiej i CSK w jedną instytucję operową. Pracownicy CSK alarmowali, że oznaczałoby to faktyczną likwidację ich placówki. Po ujawnieniu „taśmy Lendzion” i protestach marszałek wycofał się z tego pomysłu. Opera Lubelska powstała ostatecznie przez zmianę nazwy Teatru Muzycznego.

Mieszcząca się na poziomie – 1 obecna sala widowiskowa Opery Lubelskiej liczy 333 miejsca. Dlatego przy większych produkcjach, takich jak „Halka”, „Don Giovanni” czy „Tosca”, Opera Lubelska korzysta z Sali Operowej CSK. W 2023 r. miała ją zarezerwowaną na wyłączność przez 6 dni, w 2024 r. przez 36 dni, a w 2025 r. przez 37 dni. Zestawienie obejmuje nie tylko spektakle, lecz także montaże i próby.

Pomysł budowy nowego gmachu ostro krytykuje Sławomir Sosnowski (PSL), radny sejmiku i marszałek z czasów, gdy województwem rządziła koalicja PO-PSL. – Trudno to objąć umysłem. Nie sądzę, żeby w Polsce czy nawet w Europie było drugie takie miejsce, gdzie na tak niewielkim obszarze znajduje się tyle sal: Filharmonii, Opery i ogromna sala CSK. Zadaniem Kamili Lendzion jest wykorzystać potencjał tego, co ma. Niech produkuje spektakle, bo cała infrastruktura już jest – komentuje Sosnowski. I dodaje: – Rozumiałbym zasadność tego przedsięwzięcia, gdyby Opera funkcjonowała od 20 lat, miała bogaty repertuar, a istniejące sale okazały się za małe. Ale przecież jest gorzej, niż było.

Zdziwienia nie kryją też proszący o anonimowość radni sejmiku wojewódzkiego z PiS. O planach Stawiarskiego dowiadują się od nas. – To marszałek wystawia na sprzedaż budynek przy ul. Sulisławickiej 7, by pieniędzmi ze sprzedaży wesprzeć zadłużony szpital wojewódzki przy al. Kraśnickiej, a teraz chce budować nowy budynek kultury, którego koszt należy liczyć w milionach? Przecież to się kompletnie kupy nie trzyma – mówi jeden z radnych.

Wtóruje mu jego partyjny kolega. – Z czego on to wybuduje? Przecież na kulturę nie ma pieniędzy. Zwłaszcza, że ostatnio przejęliśmy dług szpitala na al. Kraśnickiej, więc w budżecie na kolejny rok pieniędzy na to po prostu nie będzie. To pomysł bardzo zły!

Repertuar uboższy. „Gramy starocia”

Czy faktycznie Opera Lubelska gra mniej niż w czasach gdy instytucja nosiła inną nazwę? Z zestawienia przekazanego nam przez samą instytucję wynika, że pracowników przybywa, a spektakli ubywa. W 2019 r. Teatr Muzyczny zatrudniał 189 osób i wystawił 156 przedstawień. Pandemia ograniczyła liczbę spektakli do 31 w 2020 r. i 53 w kolejnym. W obu tych latach instytucja zatrudniała po 180 osób.

Później oferta zaczęła się odbudowywać: w 2022 r. zagrano 94 przedstawienia, a w 2023 r. już 111. Na tym jednak wzrost się skończył. W 2024 r. Opera wystawiła 106 spektakli, a w 2025 r. 96. Jednocześnie zatrudnienie rosło: ze 186 osób w 2023 r. do 213 w 2025 r.

A zatem w 2025 r. Opera zatrudniała o 24 osoby więcej niż Teatr Muzyczny w 2019 r., ale wystawiła o 60 przedstawień mniej. Oznacza to wzrost zatrudnienia o około 13 proc. i spadek liczby spektakli o ponad 38 proc. Obecnie instytucja ma 224 pracowników.

Nasz rozmówca twierdzi, że rozrasta się przede wszystkim administracja, podczas gdy w zespole artystycznym są braki. – Nie ma mezzosopranu ani typowo operowego tenora. Brakuje też drugiego wysokiego głosu sopranowego i basa operowego. Ostatnio jeden z trębaczy wziął urlop bezpłatny, jest jedna altówka na pół etatu. Skład orkiestry jest bardzo osłabiony, orkiestra gra bardzo źle, bo nie ma z nią metodycznej pracy.

O braku metodycznej pracy mówi też inny muzyk. – Nie ma prób sekcyjnych, a próby wznowieniowe są w ilościach zbyt małych, by mówić o jakimś poziomie. Ostatnio przed „Zemstą nietoperza”, była jedna próba przy pianinie, bez dyrygenta, choć kiedyś jego obecność na takich próbach była normą. Potem odbyła się tylko jedna próba z orkiestrą i dyrygentem.

W ostatnim czasie z Operą Lubelską pożegnała się sopranistka Karina Strzeszewska, która, chociaż była na etacie, w minionym sezonie nie zagrała ani razu. Etat stracił też tenor Piotr Maciejowski.

Pracownicy instytucji maja też zastrzeżenia do planów repertuarowych. Wypadła z nich opera „Carmen” Georges’a Bizeta, która miała być główną premierą tego sezonu. – W tym sezonie artystycznym gramy same starocia, jak „Don Giovanni”, „La Traviata”, czy „Halka”. Nie będzie żadnej premiery opery ani operetki. Miała być „Carmen”, ale została przełożona na początek kolejnego sezonu – mówi nasz rozmówca z OL.

– Przesunięcia terminów premier w instytucjach kultury stanowią element standardowych procedur zarządzania kalendarzem artystycznym – stwierdza Kamila Lendzion. Przełożenie premiery „Carmen” tłumaczy względami organizacyjnymi, technicznymi i logistycznymi. Jak przekonuje, zmiana terminu ma zapewnić odpowiednią jakość przedstawienia i pozwolić na racjonalne gospodarowanie zasobami instytucji.

W rezultacie w sezonie 2026/27 Opera Lubelska zapowiada tylko jedną premierę: bajkę baletową „Mała Syrenka”, której premierę zaplanowano na 5 grudnia.

Dla porównania Opera Wrocławska zaplanowała sześć premier, w tym trzy operowe, a Opera Bałtycka w Gdańsku cztery, również z trzema operami. Opera i Filharmonia Podlaska w Białymstoku przygotowuje dwie: musical „Oskar i pani Róża” oraz operę „Opowieści Hoffmanna”.

– Opera Lubelska przekłada premierę? Nikogo to chyba nie obchodzi. Ważne że zatrudnienie i dotacja rośnie. Ta instytucja nie była przecież powołana do istnienia z przyczyn artystycznych, a wyłącznie z próżności – komentuje Wojciech Rodek, dyrektor Sinfonii Iuventus i były dyrektor Filharmonii Lubelskiej.

Pod koniec września w swoich mediach społecznościowych Opera Lubelska chwaliła się wyróżnieniami podczas XX edycji Teatralnych Nagród Muzycznych im. Jana Kiepury. Marek Chowaniec dostał nagrodę za najlepszą scenografię do „Don Giovanniego” i „Halki”, a Szymon Mechliński został uznany za najlepszego śpiewaka operowego (za rolę Janusza w „Halce”). „To dla nas niezwykle ważne i prestiżowe wyróżnienie. Pokazuje, że działalność naszej Instytucji jest dostrzegana i doceniana na ogólnopolskiej scenie teatru muzycznego” – mogliśmy przeczytać na facebookowym profilu OL.

Dodajmy, że Szymon Mechliński występuje w Operze Lubelskiej gościnnie, w jednej produkcji. Nie należy do stałego zespołu solistów.

Dyrygent odkłada batutę

Nasi rozmówcy z Opery Lubelskiej wspominają też zdarzenie z 17 października i spektakl „Zemsta nietoperza”. Chodzi o zachowanie dyrygenta Vincenta Kozlovsky’ego.

– Ograniczył wskazywanie wejść muzykom, a w drugim akcie odłożył batutę i siedział obrażony – opowiada jeden z artystów.

– Gdyby orkiestra była złośliwa to przestałaby grać, a wtedy mielibyśmy skandal! – słyszymy od jednego z muzyków.

Delegacja orkiestry udała się do Kamili Lendzion. – Pani dyrektor zorganizowała spotkanie z Kozłowskim, które oczywiście niczego nie wyjaśniło. Okazało się, że to orkiestra gra źle, a dyrygent nie jest niczemu winny. Dodatkowo śmiała się, że orkiestra jest przewrażliwiona – relacjonuje nasz informator. Jak dodaje, swoje zachowanie dyrygent tłumaczył kontuzją ręki.

Próbowaliśmy uzyskać komentarz Kozłowskiego. Odebrał od telefon, ale gdy usłyszał, z jakiej redakcji dzwonimy, rozłączył się. Kolejnych połączeń już nie odbierał. Nie odpowiedział też na SMS z pytaniami.

Kamila Lendzion nie odniosła się do opisywanego zdarzenia ani relacji muzyków. Zapewniła natomiast, że Opera przywiązuje szczególną wagę do standardów polityki pracowniczej i kultury współpracy, a sprawy zespołu traktuje z uwagą oraz poszanowaniem zasad dialogu i wzajemnego szacunku. – Z uwagi na poszanowanie praw zatrudnionych pracowników, Opera Lubelska nie komentuje publicznie szczegółów indywidualnych spraw pracowniczych – zaznacza dyrektorka.

Śledztwo CBA, nagroda roczna i kolejna kadencja na stanowisku

Opera Lubelska ma również problemy, których nie rozwiąże zyskanie dodatkowych pomieszczeń. Jak pisaliśmy, na początku sierpnia do instytucji kierowanej przez Kamilę Lendzion weszli funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Regionalną w Lublinie dotyczy podejrzeń utrudniania przetargu oraz poświadczenia nieprawdy w dokumentach przez pracownika Opery Lubelskiej.

– Opera Lubelska, jako instytucja publiczna, respektuje działania uprawnionych organów i współpracuje z nimi w zakresie przewidzianym prawem – oświadczyła Kamila Lendzion w reakcji na naszą publikację.

Co dalej ze śledztwem? – Postępowanie w dalszym ciągu prowadzone jest „w sprawie”, a więc nikomu nie przedstawiono zarzutów. Czynności dowodowe, w tym zapoznanie z obszerną dokumentacją (dokumenty elektroniczne i formie papierowej), będą prowadzone przez najbliższy czas, liczony w miesiącach – informuje prokurator Beata Syk-Jankowska, rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Lublinie.

Zanim w Operze pojawiło się CBA zarządwojewództwa przyznał Lendzion nagrodę roczną w wysokości trzykrotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia, czyli ok. 80 tys. zł (brutto).

Nagrody roczne mogą być przyznane szefowej OL także w kolejnych latach, bo wprawdzie jej obecna kadencja kończy się 31 sierpnia 2027 r., (wraz z końcem sezonu artystycznego), ale wszystko wskazuje na to, że będzie dalej kierować instytucją.

– 20 października 2026 r. Zarząd Województwa Lubelskiego podjął uchwałę w sprawie wszczęcia procedury powołania pani Kamili Lendzion na stanowisko dyrektora Opery Lubelskiej – informuje Anna Nycz z biura prasowego UMWL. Jak zaznacza, ” wnioski w tej sprawie zostały wysłane 22 października 2026 r. do związków zawodowych działających w Operze Lubelskiej oraz stowarzyszeń zawodowych i twórczych właściwych, z prośbą o wyrażenie opinii w terminie do 6 listopada 2026 r.”

Tytuł oryginalny

Opera Lubelska gra mniej, ale plany ma ambitne. Marszałek chce stawiać budynek wysoki jak CSK

Źródło:

jawnylublin.pl
Link do źródła

Autor:

Michał Dybaczewski

Data publikacji oryginału:

30.10.2026

Sprawdź także