EN
14.02.2022, 09:44 Wersja do druku

Wystarczy, że się pokażesz, a my to kupimy

„Śmierć Jana Pawła II" wg scenar. Pawła Dobrowolskiego i Jakuba Skrzywanka w reż. Jakuba Skrzywanka w Teatrze Polskim w Poznaniu. Pisze Zbyszek Dramat.

fot. Magda Hueckel

MOTTO:
„Jest jednak rzeczą jasną, że [nasza] epoka ceni wyżej obraz niż rzecz, kopię niż oryginał, wyobrażenie niż rzeczywistość, pozór niż istotę [...]. Świętą jest bowiem dla niej tylko ułuda, a  prawda - profanacją. Co więcej, świętość rośnie w jej oczach, w tej samej mierze, w jakiej zmniejsza się prawda, a rośnie ułuda, i najwyższy stopień ułudy jest dla niej najwyższym stopniem świętości”

Ludwik Feuerbach, „O istocie chrześcijaństwa”. Cyt. za  Guy Debord,
„Społeczeństwo spektaklu oraz Rozważania o społeczeństwie spektaklu”, tłum. Mateusz Kwaterko, PIW, Warszawa 2006.

PYTANIA I ODPOWIEDZI Z UDZIAŁEM PODMIOTU ZBIOROWEGO

PYTANIE: Czy 2 kwietnia 2005 roku o godz. 21:37 lekarz Renato Buzzonetti stwierdził zgon człowieka czy papieża?

ODPOWIEDŹ: I człowieka i papieża. Sugerujesz, że papież był zwykłym człowiekiem, takim jak ty i My, bo spektakl ukazuje koniec życia jego ciała? Nie był! To przecież My Ludzie uczyniliśmy go świętym. Więcej - twórcy spektaklu sugerują, że być może był ON ostatnim Bogiem na ziemi. Zatem oglądaliśmy na scenie śmierć Boga?

PYTANIE: Pójdźmy w inną stronę. Czy z powodu tej śmierci (ŚMIERCI – przez duże „Ś”) w jednej chwili całe życie społeczne i kulturalne stanęło faktycznie w miejscu? Tysiące z Was wyszło na ulice, zatrzymało samochody i komunikację miejską, a kibice przerwali rozgrywki ligowe. Tak było?

ODPOWIEDŹ: Umieranie papieży na przestrzeni wieków było sprawą prywatną. Dopiero śmierć i pochówek Jana Pawła II stały się ewenementem i wydarzeniem medialnym na skalę światową. W chwili jego (JEGO) Śmierci zaczęła działać wielka machina wszelkich procedur, obrzędów i rytuałów. Towarzyszyło temu wielkie zainteresowanie medialne. A jak mediów to i nas to bardzo zainteresowało. To jest chyba odpowiedź na pytanie dlaczego powstał ten spektakl. Teatr to także procedury, obrzędy i rytuały plus medialny przekaz. Zatem znów teatr w teatrze. Wszystko, co przeżyliśmy bezpośrednio w 2005 r., oddaliło się, a teraz wróciło i przybrało postać widowiska. Dopełnienia tego, czego wtedy nie zobaczyliśmy.

PYTANIE: Jaki jest Waszym zdaniem sens/cel spektaklu opartego na dokumentacji medycznej i wspomnieniach najbliższych współpracowników papieża Jana Pawła II, w tym Stanisława Dziwisza i Mieczysława Mokrzyckiego?

ODPOWIEDŹ: Po pierwsze, widowisko powstało na podstawie biografii, wspomnień i dzienników osób towarzyszących Janowi Pawłowi II w ostatnich dniach życia. Po drugie, odwołano się do analizy lekarskiej z zakresu medycyny paliatywnej oraz ceremoniału Ordo Exsequiarum. I po trzecie, na scenie Teatru Polskiego w Poznaniu w efekcie końcowym zobaczyć można to wszystko, czego nie pokazała żadna telewizja (w tym TVN 24 czy TV Trwam) ani żadna inna produkcja filmowa. Możemy zobaczyć każdy detal, nawet gołe ciało postaci papieża. Jaka telewizja czy kino by to pokazało? Tabu!? Świętokradztwo!?

PYTANIE: Twórcy spektaklu stwierdzają, że chcą przyjrzeć się jeszcze raz ostatnim chwilom życia Karola Wojtyły i jednocześnie zapytują: czy wobec śmierci i choroby wszyscy jesteśmy równi?

ODPOWIEDŹ: Nie trzeba było robić tego spektaklu, aby być pewnym, że wobec śmierci i choroby nie jesteśmy wszyscy równi. A już na pewno wobec choroby. Dowód – stan polskiej służby zdrowia i szpitalnictwa w Polsce, szczególnie w trakcie pandemii.


fot. Magda Hueckel

PYTANIE: Twórcy spektaklu zadali nam pytanie: gdzie jest granica w ukazywaniu choroby i cierpienia?

ODPOWIEDŹ: Nie trzeba było robić tego spektaklu, aby być pewnym, że dla mediów i nas samych (w ujęciu generalnym), nie ma granicy w zaspakajaniu naszej (znaczy się ludzkiej) ciekawości. Chcemy być nowocześni i ponowocześni jednocześnie - patrzeć/oglądać i być oglądanym. W tym kontekście jakże innego znaczenia nabierają słowa, które słyszymy ze sceny: „O Panie, to Ty na mnie SPOJRZAŁEŚ, Twoje usta dziś wyrzekły me imię. Swoją barkę pozostawiam na brzegu, Razem z Tobą nowy zacznę dziś ŁÓW”.

PYTANIE: Twórcy spektaklu pytają się,  co się dzieje, gdy wszystko to co prywatne staje się publiczne?

ODPOWIEDŹ: Guy Debord w „Społeczeństwie spektaklu oraz Rozważaniach o społeczeństwie spektaklu” napisał, że nasze życie przybrało kształt olbrzymiego zbiorowego spektaklu. Przestrzeń prywatna została zaanektowana przez publiczną. Spektakl wytworzył pseudo-świat (nowy teatr), w którym kłamstwo samo się okłamuje. W społeczeństwie spektaklu wszystko jest WYDARZENIEM. Spektakl tak jak kapitalizm potrafi doskonale wytworzyć najwyższy stopień ułudy, który dla nas widzów staje się najwyższym stopniem świętości. Spektakl musi być spektakularny i widowiskowy. Musi (podkreślamy raz jeszcze „MUSI”!) pobudzać zbiorową wyobraźnię do konsumpcji. Staje się towarem kupowanym przez nas. To jest nabywanie i sprzedawanie. My chcemy przecież zobaczyć śmierć Jana Pawła II. Pomaga nam w tym teatr (mamy to w cenie biletu), który w detaliczny sposób ukazuje jego chorobę i ZAMYKANIE OCZU.

Zobaczyliśmy widowisko, w nowoczesnym i naturalistycznym wydaniu – na dużej scenie, w wygodnych fotelach, w świetle mocnych lamp, przy udziale projekcji wideo, ze zbliżeniami. Żeby wszystko wiernie oddać zatrudniono: konsultanta medycznego, konsultantkę pielęgniarską, konsultantów językowych, a nawet konsultantów prawnych. To pozwoliło pokazać nam widzom WSZYSTKO, nawet to, co działo się z ciałem papieża po śmierci - przy udziale balsamisty i tanatokosmetolożki.  Po rytuale balsamacji zwłok mogliśmy obserwować zmarłe ciało ubierane w czerwone szaty pontyfikalne, na głowę zakładaną mitrę, potem paliusz oraz obok zwłok wsuwany pastorał. A na końcu mieliśmy tę świętą możliwość oddania czci i hołdu zmarłemu papieżowi w scenicznej Bazylice św. Piotra. Zobaczyć go z bliska, a nawet zrobić mu zdjęcia. Nie uczestniczyliśmy w tym wszystkim w Watykanie, to teraz możemy w Poznaniu.

PYTANIE: Dało się na to wszystko patrzeć?

ODPOWIEDŹ: Ten spektakl to widowisko. Tu się patrzy. Tu się zmusza do patrzenia. Obserwacja wynika z natury człowieka. Tu obiektem zainteresowania jest papieskie ciało i proces jego końca. Proces przecież intymny, a tu wystawiony na widok publiczny. Dlatego w tym spektaklu tak często otwieraliśmy szeroko oczy. To był imperatyw kategoryczny: patrzeć – gapić się. Sfera dotąd zastrzeżona dla umierającego i jego najbliższych została odkryta na widok publiczny. Wielu z nas skorzystało z możliwości bliskiego kontaktu ze zmarłym na scenie.  

PYTANIE: Popatrzeliście sobie na swego ulubionego aktora?

ODPOWIEDŹ: To była doskonała okazja zobaczyć go tak z bliska, na wyciągnięcie ręki. Grał chorego i umierającego/zmarłego tak sugestywnie. To jego charczenie i krztuszenie się jest takie naturalistyczne – ekstremalne i boleśnie realistyczne. Aktorsko wypada rewelacyjnie. W trakcie przedstawienia wyobrażaliśmy sobie jak gra Jana Pawła II, w jego szczytowej formie cielesnej i duchowej. Tę scenę z Placu Zwycięstwa, z 2 czerwca 1979 roku, gdy w trakcie homilii intonuje: „Ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja: Jan Paweł II papież, wołam z całej głębi tego tysiąclecia, wołam w przeddzień święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi:  Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój!  I odnowi oblicze ziemi. Tej Ziemi! Amen”. Może Michał Kaleta kiedyś to zagra. Chyba lubi być w sutannie. W „Wielkim Fryderyku” Jana Klaty kreuje postać biskupa Ignacego Krasickiego, a teraz jest papieżem u Jakuba Skrzywanka.

PYTANIE: Jakieś podsumowanie? Może zdanie o reżyserze?

ODPOWIEDŹ: W tym widowisku mieszają się różne porządki i różne sensy. Zaciera się granica między sztuką a życiem. Na pewno jest to jakaś forma eksperymentu estetycznego i prowokacji artystycznej, do których przyzwyczaił nas już ten reżyser. Jakub Skrzywanek doskonale posiadł sztukę przechwytywania spektakularności (tu znów odwołanie do Deborda). Świadczą o tym jego kolejne tytuły.  Nie jest jednak łatwo przenieść tę spektakularność na scenę. Tym razem się udało. Spektakl stał się celem samym w sobie. Nie wywraca rzeczywistości na opak. Nie wytwarza, a odtwarza. Nie produkuje, a reprodukuje. Rzeczywistość przejawia się w spektaklu, a spektakl jest rzeczywisty, tak jak my tu i teraz. Spektakl nie zmierza do niczego poza sobą samym. My także.

fot. Magda Hueckel

Źródło:

Materiał nadesłany