06.05.2021, 14:54 Wersja do druku

„Wszystko było z nami. I świat, i szczęście, i las, i słońce…”

"Sen o teatrze" Formacji Agnellus w reż. Agnieszki Kowalskiej-Owczarek , koncert online w ramach wydarzeń „Dotknij teatru”.

Sen o teatrze (Kocham, więc jestem – nowy tytuł produkcji) formacji Agnellus jest gatunkiem zmąconym. To równocześnie recital, koncert i monodram wykonawczyni – Agnieszki Kowalskiej-Owczarek z towarzyszeniem zespołu muzycznego (gitary, instrumenty klawiszowe, perkusja, puzon) czy raczej performans muzyczny, w którym słowa, bogata, wielowymiarowa warstwa muzyczna, śpiew solistki, wzbogacany głosami poszczególnych muzyków, zmieniające się – nieodwołalnie ciemniejące – światło, a w kulminacyjnym momencie także projekcja multimedialna zdjęć nadawcy i adresatki listów oraz samego listu – materialnego szczątka pamięci, pozwalają wybrzmieć słowom skazanym nie tylko na bezgłos, ale na unicestwienie.

NA POCZĄTKU ZOSTAŁY ODZYSKANE SŁOWA
Koncert zespołu Agnellus nie miałby szansy zaistnieć, gdyby nie praca fundacji Pasaże Pamięci działającej w Tomaszowie Mazowieckim oraz decyzja badaczki Justyny Biernat, która odnalazła, aż za oceanem, a następnie zredagowała, opracowała naukowo i doprowadziła do wydania zbiór listów z tomaszowskiego getta Izraela Aljuhe Orenbacha – Lutka do ukochanej Edith Blau. W tych listach, co już wydaje się wyjątkowe – bo choć teksty Orenbacha mają walor poetycki, są przecież przykładem sztuki epistolarnej, artyści zespołu Agnellus odkryli słowa przyszłych piosenek. Co więcej, ujawnili także ich bogaty wymiar performatywny. Wybrane fragmenty listów posłużyły bowiem Agnieszce Kowalskiej-Owczarek do przygotowania scenariusza stanowiącego nie tyle wprowadzenie czy komentarz do partii śpiewanych, co poetycki monodram (monolog, który jest dialogiem) złożony z urywków, impresji, roztrzaskanych obrazów, skomponowany zgodnie z regułą klasycznej dramaturgii. Fabuła obejmuje nie tyle wydarzenia, co zmieniające się stany wewnętrzne, uczucia stanowiące reakcję na rzeczywistość wojny. Oznacza przechodzenie od tęsknoty za dawnym życiem, przez niemożność cieszenia się młodością i światem, złowrogie przeczucia aż do doświadczenia nadchodzącej nieuchronnie katastrofy a w finale, już nie tyle zapowiadanej, co spełnionej ofiary. Zły cień, cień zła, który w pierwszych tekstach mówionych i śpiewanych udaje się, choćby na moment odsunąć dzięki witalności, miłosnym porywom i wspomnieniom, najwyraźniej wybrzmiewa w kulminacyjnych, wstrząsających słowach: „Miłość też śpi, tam daleko u Ciebie.../Pijcie wino, idźcie śnić!/Lecz się będzie świt promienić,/trzeba wino w krew przemienić,/przemienione wino pić!” śpiewanych na tle projekcji obrazów zdjęć i listu. Znaczenie słów wzmocnione poprzez użycie przez Lutka cytatu z „Kordiana” Słowackiego i zawartego w nim motywu transfiguracji zyskuje ponadludzki i wszechobejmujący wymiar.

UCIELEŚNIĆ SŁOWA
Rzeczywistość wojny – rozdzielenie kochającej się pary sprawiły, że słowa Lutka Orenbacha, nigdy dotąd nie zostały wypowiedziane w przestrzeni publicznej – ani wobec adresatki listów, ani wobec innych osób. Dzięki Agnellusowi dzieje się to po raz pierwszy, dlatego trudno przecenić wymiar tej decyzji.
Holokaust/wojna jawi się jako sytuacja, w której słowa – osobiste relacje i wyznania zostają nieodwołalnie oddzielone od ciała i głosu i mogą zaistnieć tylko w formie graficznego zapisu, sytuującego się zawsze w przeszłości śladu ludzkiej obecności. Przywracanie głosu, ucieleśnienie słów, ich muzyczne rozwibrowanie w koncertowym tu i teraz, nawet w koncercie transmitowanym na żywo on-line, stają się działaniem przeciwko Zagładzie, nie tylko przeciw zapomnieniu, ale i przeciw śmierci. Eksplozja słów w Śnie o teatrze – harmonijne zestrojenie warstw: znaczeniowej, dźwiękowej, muzycznej, performatywnej – świetnie wprowadzonych przez zespół, nie tylko wzmacnia przesłanie koncertu, ale wydobywa na zasadzie kontrastu zło wojny, przedstawionej jako przepaść i rozerwanie misternego splotu świata.  
Słowa Lutka Orenbacha po raz pierwszy od ich napisania, podczas koncertu zespołu Agnellus, odzyskują czy zyskują na nowo nie tylko głos i ciało, ale wraz z muzyką także energię, jak gdyby – nowe życie. To poczucie zostaje wzmocnione dzięki scenicznej obecności wykonawczyni, która nie rezygnując ze swojego statusu – kobiety, wokalistki, jakby zawiesza go, staje się Lutkiem – nie przystojnym elegantem z zachowanej fotografii, ale nieco figlarnym, zbuntowanym oryginałem, człowiekiem, jaki wyłania się z listów – szeroko widzącym, wrażliwymi i przenikliwym, twórczym i otwartym, krytycznym wobec siebie i odważnym, skontaktowanym ze swoimi emocjami, kimś bliskim – chłopakiem z sąsiedztwa, z którym z łatwością można się zidentyfikować, którego z radością chciałoby się spotkać, za którym się tęskni. Bogactwo życia wewnętrznego bohatera pozwala odbiorcy zanurzyć się w zmiennym potoku uczuć, w którym współistnieją radość i niepokój, tęsknota i bezsilność, nadzieja i poczucie całkowitej i nieodwracalnej straty. Dzięki temu odkrycie bliskości Lutka/z Lutkiem sprawia, że w widzu/słuchaczu pojawia się, może pojawić się nie tylko bunt, niezgoda, ale poczucie dojmującego braku. Co straciliśmy jako ludzie, świat z tamtą tragedią? Kogo utraciliśmy jako społeczeństwo, sąsiedzi? Te i podobne pytania to kolejne odkrycie koncertu zespołu Agnellus. Wybór – delikatność, a równocześnie wyrazistość wprowadzonej perspektywy, sprawia, że historia Holokaustu prześwietlająca codzienną rzeczywistość wewnętrzną i społeczną młodego mężczyzny jawi się jako jeszcze bardziej dotkliwa, bo zrozumiała, przekładalna na znane doświadczenie. Nie jest abstrakcją, ukazuje bowiem jak wojna wkracza w codzienność, jak to co „zwyczajne”, „naturalne”, ważne staje się niemożliwe.

TO, CO OCALA
Co zyskujemy dzięki doświadczeniu Izraela Aljuhe Orenbacha wcielonemu podczas przywołanego koncertu?
Dowód, że nawet wobec nieodwracalnej, niewyobrażalnej rzeczywistości Zagłady, zła, którego nie sposób powstrzymać człowiek nie pozostaje bezsilny. Lutek potrafił ocalić swoje człowieczeństwo. Dokonywał tego dzięki miłości, wyobraźni, pamięci i sztuce. To one umożliwiały mu godną człowieka odpowiedź, choć nie ochronę przed światem.
Nie stosował strategii oswojenia czegoś, czego nie sposób oswoić, ale odkrył i pielęgnował to, co jest życiodajne mimo śmierci. Jego postawa może posłużyć nie tylko jako inspiracja, ale również jako zaproszenie.

Sen o teatrze. Listy z tomaszowskiego getta. Lutek Orenbach do Edith Balu
(nowy tytuł produkcji – Kocham, więc jestem)
Koncert on-line w ramach wydarzeń „Dotknij teatru”, 25 kwietnia 2021.

scenariusz i reżyseria: Agnieszka Kowalska-Owczarek

kompilacje/centon: Agnieszka Kowalska-Owczarek
kompilacje/centon do utworów sens w życiu, płacz I, fantazja I: Daniel Machoś na podstawie listów Izraela Aljuhe Orenbacha – „Lutka”

Źródło:

Materiał nadesłany

Autor:

Magdalena Hasiuk

Data:

06.05.2021