EN
12.03.2021, 09:43 Wersja do druku

Wszystkie opery Jerzego Stuhra

Jerzy Stuhr wraca na deski Opery Krakowskiej z "Cosi fan tutté" Wolfganga Amadeusza Mozarta. To kolejna opera buffa, którą wybitny aktor i reżyser zrealizuje na krakowskiej scenie. - Włoską intrygę ubiorę w żartobliwy ton - zapowiada.

fot. Marek Korneluk

Pierwszą operę w swojej długoletniej i wszechstronnej karierze artystycznej Jerzy Stuhr wyreżyserował w 2016 roku. „Don Pasquale” Gaetana Donizettiego, włoska opowieść o bogatym mieszczaninie, który padł ofiarą własnej chytrości, natychmiast podbiła serca publiczności.

Nie dość, że jednym z solistów był wybitny, znany na całym świecie śpiewak operowy Mariusz Kwiecień, a i cały spektakl tryskał znakomitym humorem, to jeszcze epizodyczną rolę miał w nim sam reżyser.

Stuhr pojawił się na scenie jako Notariusz, i to tylko na moment, a jego kwestia sprowadzała się do jednego słowa: „nie”. Reżyser zagrał jednak swój epizod z takim dowcipem, że przedstawienie niespodziewanie przerwały długie brawa. – Mój udział w „Don Pasquale” podkreśla, że to komedia, nic na serio. Skoro aktor, który nie jest śpiewakiem, może zaśpiewać w operze… – żartował po premierze Stuhr.

Uwielbiam jeździć do Włoch!

Dwa sezony później artysta wrócił do Opery Krakowskiej z kolejną operą buffa, gatunkiem, jak przyznał, przez niego uwielbianym. – Myśląc o swoim miejscu w świecie opery, doszedłem do wniosku, że najbliższy jest dla mnie repertuar komediowy. A dlaczego włoski? Włosi są narodem, który ma w sobie tyle dziecięcej radości… Żyją w słońcu, śródziemnomorskim klimacie, wśród pięknej architektury, w dodatku potrafią śmiać się z niczego. Uwielbiam jeździć do Włoch! Tak mi się w życiu złożyło, że bardzo często pracowałem w tych rejonach – podkreślał w 2019 roku na łamach „Gazety Wyborczej” reżyser.

W „Cyruliku sewilskim” Gioacchina Rossiniego tragiczną sytuację uwięzienia młodej damy przez jej zaborczego opiekuna, doktora Bartolo, Stuhr obrócił w żart. I znowu aplauzowi nie było końca.

Ufać czy nie?

Operę „Cosi fan tutté” Wolfganga Amadeusza Mozarta z librettem Lorenza Da Ponte jeszcze w XIX wieku uważano za niemoralną. Nic dziwnego – to opowieść o intrydze, w ramach której młodzi mężczyźni wystawiają swoje narzeczone na próbę. Wszystko w myśl sprawdzenia czy „cosi fan tutté” (tak czynią wszystkie – tłum.).

– Oprócz typowej dla Włochów bufonerii i komediowości do tej opery wkrada się gorzka, nostalgiczna nuta. Może w naszym życiu jest tak, że nie do końca powinniśmy ufać bliskim? Ani nawet sobie? – zastanawia się reżyser.

Plan sprawdzenia wierności dam obmyśla doświadczony w knuciu i kojarzeniu par Don Alfonso. – W kulturze włoskiej intryga o podłożu erotycznym nie jest niczym nadzwyczajnym. Don Alfonso uważa, że każdą kobietę można rozkochać, to tylko kwestia czasu. To typowy intrygant. Czy takie zachowanie jest etyczne? Jeśli jego kodeks moralny je dopuszcza… Sam znałem ludzi, którzy kojarzyli pary – przyznaje Stuhr. I dodaje: – Intryga jest niebezpiecznym orężem. Wiele razy bałem się, czy aby nie ma obok mnie jakiegoś intryganta. Dlatego w spektaklu ubiorę ją w żart.

Wracam do pełni sił

Akcja „Cosi fan tutté” rozgrywa się w ciągu jednego dnia. – Realizację opery opieram o lata dwudzieste. Zaczniemy w klubie sportowym, a skończymy w spokojnym lasku przy piasku, wyobrażając sobie, że to piękna plaża Adriatyku… – uśmiecha się reżyser.

W lipcu 2020 roku Stuhr przeszedł udar mózgu. Było to jego czwarte starcie z poważną chorobą, z którego ponownie wyszedł zwycięsko. I natychmiast zabrał się do pracy. – Nie dość, że przygotowałem operę, to jeszcze po udarze zagrałem w filmie o profesorze Skarżyńskim („Sonata” Bartosza Blaschke)! Musiałem nauczyć się wyjątkowo trudnego tekstu, że też mi się to udało… Ekipa filmowa była zachwycona moją dyspozycją. Ale ja po chorobie szybko wracam do pełni sił twórczych, od razu chcę wypróbować się w czymś nowym. Chociaż sam jestem zdumiony tym, że jeszcze kilka miesięcy temu bełkotałem, a teraz mogę normalnie grać i udzielać tego wywiadu – cieszy się artysta. Reżysera martwi tylko frekwencja na nadchodzącej premierze. – Całe życie występowałem dla pełnych sal. To dziwne doświadczenie widzieć przed sobą tylko połowę publiczności. Ale ponowne otwarcie teatrów i tak bardzo mnie cieszy!

Wystąpią: Katarzyna Oleś Blacha i Agnieszka Adamczak (Fiordiligi), Agnieszka Cząstka-Niezgódka i Monika Korybalska (Dorabella), Paula Maciołek i Zuzanna Caban (Despina), Michał Kutnik i Adam Szerszeń (Guglielmo), Jarosław Bielecki i Adam Sobierajski (Ferrando) oraz Sebastian Marszałowicz i Robert Gierlach (Don Alfonso). Kierownictwo muzyczne objął Tomasz Tokarczyk, a chór przygotowali Janusz Wierzgacz i Joanna Wójtowicz. Autorką scenografii jest Natalia Kitamikado, kostiumów Maria Balcerek, za ruch sceniczny odpowiada Gabriela Kubacka, a za światło Dariusz Pawelec. Reżyserowi asystował Mateusz Makselon, a kierownikowi muzycznemu Piotr Wacławik.

Premiera „Cosi fan tutté” w piątek o godz. 18.30 w Operze Krakowskiej (Lubicz 48). Kolejne spektakle w sobotę, w niedzielę i we wtorek o tej samej porze. Bilety na stronie opera.krakow.pl.


Tytuł oryginalny

Rozkochać kobietę w jeden dzień. Opera Mozarta na krakowskiej scenie, w reżyserii Jerzego Stuhra

Źródło:

„Gazeta Wyborcza - Kraków” online

Link do źródła

Wszystkie teksty Gazety Wyborczej od 1998 roku są dostępne w internetowym Archiwum Gazety Wyborczej - największej bazie tekstów w języku polskim w sieci. Skorzystaj z prenumeraty Gazety Wyborczej.