EN
03.06.2022, 13:14 Wersja do druku

„Wszyscy jesteśmy dobzi”

„Debil” Maliny Prześlugi w reż. Piotra Ratajczaka w Teatrze im. Słowackiego w Krakowie. Pisze Agnieszka Wójtowicz, członkini Komisji Artystycznej 28. Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej.

fot. fot. Bartek Barczyk / mat. teatru

Głównym walorem spektaklu Debil jest znakomity tekst Maliny Prześlugi, nagrodzony w 2020 roku Gdyńską Nagrodą Dramaturgiczną. „Tekst – pisała kapituła Nagrody – podejmuje istotny trudny temat niepełnosprawności intelektualnej, unika jednak szantażu emocjonalnego i z prostej historii o człowieku wykluczonym zmienia się w niepokojącą przypowieść o narodzinach zła.”

To bez wątpienia najlepszy dotąd spektakl Piotra Ratajczaka, reżyser znalazł własny język, uniknął – jak to bywało w jego poprzednich realizacjach – wrażenia prób nadążania za trendami. Dysponuje on bardzo ciekawymi i ofiarnymi aktorami – niezwykłe wrażenie robi Rafał Szumera jako Kuba, czyli tytułowy Debil. Precyzyjność i ostrość kreowania tej postaci stanowi i o talencie aktora, i o sile dramatycznej sztuki Prześlugi.

Debil Maliny Prześlugi stanowi dla teatru wyzwanie. Inscenizacja z Teatru im. Juliusza Słowackiego podejmuje pewien stały temat przedstawień Piotra Ratajczaka – porachunku z inteligenckimi mitami na własny temat, rozliczenia z własną formacją. Quasi-baśniowa, jaskrawo kolorowa jak z kreskówek Disneya przestrzeń ma w tym spektaklu wymiar symbolu. Pomysł umieszczenia akcji w dwóch światach – realnym (niepełnosprawnego Kuby i jego rodziny) oraz baśniowym (Kubusia Puchatka) świetnie ustawia perspektywę odbioru spektaklu – to przejrzysta i mocna metafora. Ratajczak Debilem opowiada o dzisiejszej Polsce, ale nie jest to realistyczna agitka, lecz wielowarstwowa przypowieść.

W Debilu mamy również do czynienia ze świadomym operowaniem kiczem z różnych dziedzin: językowej, sytuacyjnej i emocjonalnej, gdy postaci zachowują się według schematów zużytych w tak zwanej masowej kulturze/wyobraźni. Gra kiczem pozwala na dystans wobec rzeczywistości przedstawionej, jest powodem do śmiechu albo wzmocnienia dystansu wobec tego, co na scenie. Kicz – jak wiadomo – nieuchronny znak czasów etycznego kryzysu, jest estetyczną konsekwencją zła.

fot. Bartek Barczyk

Siłą przedstawienia Piotra Ratajczaka jest nie tylko umiejętność pracy z aktorami, lecz przede wszystkim namysł nad kondycją współczesnego społeczeństwa. W spektaklu reżyser stawia trudne pytania, na które dostajemy gorzkie odpowiedzi. Pastiszowo-groteskowe sceny w pałacu prezydenckim sprawią wrażenie kpiny z dzisiejszego samozadowolenia członków tych wszystkich formacji, które rządziły lub rządzą w Polsce. Sztuka Prześlugi pokazuje przede wszystkim mechanizm manipulacji, czyniąc z ukazanej w dramacie historii niepełnosprawnego Kuby i jego rodziny ilustrację ludzkich zachowań, posuniętych do zaniku moralności. Łatwo uchwycić to przesłanie w inscenizacji Ratajczaka: sytuacje sceniczne są rozpisane na wyraziste postaci, między którymi są wyraziste relacje i wyrazisty konflikt. W interpretacji Piotra Ratajczaka sceny w Stumilowym Lesiemają stać się także bezskutecznym seansem terapeutycznym, w którym (nieświadomie) uczestniczą widzowie. 

Teatr Piotra Ratajczaka nigdy na szczęście nie był stricte polityczny, był jednak wrażliwy na zło. W Debilu Ratajczak bada reakcje społeczeństwa, która ma usta pełne frazesów o walce z wykluczeniem społecznym. To co kiedyś było odwagą dzisiaj jest pozerstwem, zdaje się mówić swoim spektaklem Ratajczak. Reżyser doskonale potrafi oddać na scenie tekst Debila z jego meandrami, zagadkami, a może nawet niespójnościami, bez drażniących fałszów i interpretacyjnych zgrzytów, wiernie i efektownie. Spektakl wyróżnia się na polskich scenach klarownością, przejrzystością akcji i poszczególnych sytuacji. Jest doskonale czytelny i ma swój, zmieniający się rytm. 

To bardzo dobry i bardzo teatralny tekst, lecz w czasach poprawności politycznej bardzo ryzykowny. Trzeba mieć odwagę, by w przywykłym do taniej publicystyki teatrze się z nim zmierzyć. Zapisana w nim wizja społeczeństwa oraz obraz niepełnosprawnego intelektualnie bohatera, który dokonuje przewrotu politycznego i staje się uzurpatorem, szokuje. Nadto sztuka ta wymaga, bagatela, sprawnej reżyserskiej ręki, zdyscyplinowanych wykonawców, wreszcie, a może przede wszystkim widzów – umiejących słuchać, i rozumiejących, że teatr jest sztuką metafory. A tekst Prześlugi jest w nim szanowany – reżyser wierzy, że kilkunastominutowy końcowy monolog Matki-Kangurzycy zostanie wysłuchany. 

Rozwiązanie ostatniej sceny dramatu zmienia zasadniczo jego wymowę – bez wątpienia przejmujący monolog Kangurzycy, czyli matki niepełnosprawnego dziecka w wykonaniu Bożeny Adamek epatuje jednak niepotrzebną ckliwością. Rozumiem, że jest po prostu pewnym skrótem – czytelnym i tłumaczącym się w kontekście całego przedstawienia, jednak ta ostatnia scena zaburza wieloznaczność teatralnej opowieści. Sprowadza tę wielowymiarową groteskę do historii o niepełnosprawności, a bez wątpienia nie o tym jest i tekst Prześlugi i spektakl Ratajczaka.


Malina Prześluga DEBIL. Reżyseria: Piotr Ratajczak, muzyka: Tomasz Lewandowski, scenografia, kostiumy, reżyseria świateł: Marcin Chlanda, ruch sceniczny: Arkadiusz Buszko. Premiera w Teatrze im. Słowackiego w Krakowie 8 października 2021.

fot. Bartek Barczyk

Źródło:

Materiał własny

Wątki tematyczne