1 i 2 marca zapraszamy do Opery na miłosną tragedię, która już od prawie 190 lat gości w repertuarze największych teatrów operowych. „Łucja z Lammermooru” Gaetana Donizettiego to wspaniała muzyka oraz poruszająca historia, którą trzeba zobaczyć.
Miesiąc marzec zespół Opery Wrocławskiej pragnie rozpocząć „Łucja z Lammermooru”. Dzieło Gaetana Donizettiego w reżyserii Anette Leistenschneider i pod batutą Aleksandra Grefa po raz kolejny zawita na deski Opery Wrocławskiej w najbliższy weekend. Na scenie ujrzymy i usłyszymy: w roli tytułowej Marię Rozynek, w postać Edgara wcieli się Szymon Rona, w partii Enrica wystąpi Łukasz Motkowicz, jako Raimondo – Grzegorz Szostak. Natomiast postać Normanna będzie kreował Daniel Babuśka, w roli Artura wystąpi Aleksander Zuchowicz, a partię Alisy wykona Barbara Bagińska (1.03) i Jadwiga Postrożna (2.03).
„Łucja z Lammermooru” (Lucia di Lammermoor) Gaetana Donizettiego po raz pierwszy została wystawiona 26 września 1835 roku w Neapolu, w Teatro San Carlo. Podstawą do powstania libretta Salvatore Cammarano stała się powieści Waltera Scotta („Narzeczona z Lammermooru”), która była oparta na autentycznych wydarzeniach. W 1668 roku niejaka Janet Dalrymple, spadkobierczyni szlachetnej szkockiej rodziny, w noc poślubną zamordowała swojego niechcianego męża i popadła w obłęd. W powieści miłosna tragedia wynika nie tylko z Szekspirowskiego przekonania o nieuchronności losu, ale mamy również tło polityczne i wrogość pomiędzy rodami Ashtonów i Ravenswoodów. Od strony muzycznej dzieło to przewyższa wszystkie inne opery Donizettiego. Na szczególną uwagę zasługuje inwencja melodyczna, a także psychologiczne zarysowanie głównych postaci za pomocą muzycznych środków przekazu. W pełni został tu ukazany kompozytorski geniusz romantycznego belcanta Gaetana Donizettiego. Twórca okazał się godnym następcą wielkiego Gioacchina Rossiniego, zdobywając uznanie nie tylko w swojej ojczyźnie, ale również w całym ówczesnym świecie muzyki. Już w 1837 roku dzieło zostało zaprezentowane publiczności w Wiedniu, Madrycie i Paryżu, i aż do dziś nie zeszło z afisza. „Łucja z Lammermooru” prowadzi widza od nastroju miłosnej sielanki i obietnicy szczęścia, aż po nieoczekiwany, tragiczny finał.