07.08.2014 Wersja do druku

Wolność słowa czy wolność bełkotu

- Powiedzenie ze sceny, że tekst "Golgota Picnic" jest bełkotem, było moją manifestacją. To mój protest przeciwko temu, że teatr ma w pogardzie widzów. Dyrektor Teatru Nowego powiedział mi, że "drugi Chazan nie jest mu potrzebny", i zwolnił mnie z pracy - mówi w "Polsce Gazecie Codziennej" Marek Cichucki.

Zgłaszają się już do niego prawnicy, którzy chcą walczyć w sądzie w jego obronie. 14 tys. osób podpisało petycję, w której sprzeciwiają się decyzji dyrektora. Pod koniec czerwca Teatr Nowy im. Kazimierza Dejmka w Łodzi włączył się w prace nad odczytaniem tekstu bluźnierczej sztuki "Golgota Picnic" Rodriga Garcii. Miał to być artystyczny manifest przeciwko zdjęciu w czerwcu br. spektaklu z repertuaru Malta Festivalu w Poznaniu. Wolność bełkotu Sztuka, która miała rzekomo przybliżać mękę Chrystusa, epatuje pornografią i jest pełna przemocy. Odczytywania jej tekstu w wielu teatrach i miejscach publicznych w kraju spotkały się z protestami katolików. Dyrektor łódzkiego teatru Zdzisław Jaskuła powiedział "Codziennej", że postanowił włączyć się w organizację czytania, bo to element dbania o wolność słowa. - To nie jest wolność słowa, tylko wolność bełkotu. Powiedzenie ze sceny, że tekst "Golgoty Picnic" jest bełkotem, było moj

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Wolność słowa czy wolność bełkotu

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Polska codziennie nr 182

Autor:

Sylwia Krasnodębska

Data:

07.08.2014

Wątki tematyczne