„Sienkiewicz, Quo Vadis?” - pod takim hasłem w Rzymie rozpoczął się w poniedziałek trzydniowy festiwal literacki poświęcony twórczości laureata literackiej Nagrody Nobla. Gościem inauguracyjnego spotkania był prawnuk pisarza, eurodeputowany Bartłomiej Sienkiewicz.
Festiwal został zorganizowany przez Instytut Polski w Rzymie we współpracy ze stacją Polskiej Akademii Nauk i stołecznym Uniwersytetem La Sapienza oraz wydziałami polonistyki na innych włoskich uczelniach.
W tym roku, przypomniano, przypada 180. rocznica urodzin pisarza, 110. rocznica jego śmierci oraz 130. rocznica pierwszej publikacji jego powieści „Quo vadis”.
Pierwszym punktem festiwalu było złożenie kwiatów pod pomnikiem Henryka Sienkiewicza w rzymskim parku Villa Borghese. Został on odsłonięty w 2006 roku, w 90. rocznicę jego śmierci. To trzymetrowy monument z brązu, którego autorem jest profesor Czesław Dźwigaj z krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Znajduje się tam napis "Quo vadis, Domine", który przywołuje powieść Sienkiewicza. Inspirację do niej pisarz znalazł w Rzymie, przede wszystkim w małym kościele Domine Quo Vadis przy rzymskiej via Appia.
Na inaugurację festiwalu przybył prawnuk Henryka Sienkiewicza, eurodeputowany Bartłomiej Sienkiewicz. Obecny był szef polskiej ambasady we Włoszech Ryszard Schnepf. Przyjechali studenci polonistyki z uniwersytetów w Udine, Genui, Turynie, Bolonii, Pizie, Bari i Neapolu ze swoimi wykładowcami. Byli też studenci z Rzymu.
Bartłomiej Sienkiewicz wskazał w swoim wystąpieniu, że pisarstwo Noblisty jest "miejscami bardzo ostre, jeśli chodzi o diagnozę polskości".
- Podstawowym problemem, jeśli chodzi o pisarstwo Henryka Sienkiewicza, jest niedocenianie jego amerykańskich doświadczeń - ocenił, przywołując pobyt pisarza w Stanach Zjednoczonych, dokąd ten udał się jako 30-latek.
Dodał, że "szok konfrontacji wyobrażeń z tym, co zobaczył w Stanach Zjednoczonych, bardzo mocno wpłynął na pisarstwo". Jak kontynuował, jego pradziad przekonał się, że pierwsze ludy Stanów Zjednoczonych są prześladowane, trwa "masowa eksterminacja" i "kompletne wymazanie tożsamości".
Wskazał też, że w Nowym Jorku Henryk Sienkiewicz zobaczył polskich chłopów, którzy przepływali do Stanów Zjednoczonych. - Nie umieli pisać ani czytać, bez możliwości porozumienia dostali się do raju, który zamienił się w piekło. Pomagali im księża, ale wielu tych Polaków zginęło na nowojorskim nabrzeżu, padli ofiarami przemocy - powiedział gość Instytutu nad Tybrem.
Były minister spraw wewnętrznych i były szef resortu kultury, współtwórca Ośrodka Studiów Wschodnich powiedział, że jego przodek zobaczył również, że amerykańskie społeczeństwo masowo czyta książki, nawet jeśli była to literatura "niskich lotów".
Wyraził przekonanie, że Henryk Sienkiewicz pisał dla Polaków, aby umocnić ich tożsamość. - Ale składał również świadectwo tego, co przechodziły narody Europy wschodniej - dodał.
- Mój dziadek stworzył na nowo tożsamość mojego kraju - podkreślił.
Bartłomiej Sienkiewicz opowiadał także m.in. o tatarskich korzeniach swojej rodziny i zaznaczył, że jego pradziad miał ich świadomość.
W programie festiwalu są spotkania z polonistami z Polski i Włoch, z włoskimi studentami oraz pisarzem Jackiem Dehnelem, spacer po miejscach w Rzymie związanych z obecnością Sienkiewicza, a także koncert pianistyczny "Ku pokrzepieniu serc" w wykonaniu Michele Sgangi.