Logo
Aktualności

Warszawa. W sobotę w Ateneum odbyła się premiera „Osieckiej”

5.10.2026, 11:29 Wersja do druku

W tym monodramie pokazujemy kobietę głęboko nieszczęśliwą. Kobietę, która mówi, że nigdy nie umiała nikomu dać szczęścia, nawet samej sobie — powiedziała PAP reżyserka Ewa Telega. Premiera „Osieckiej" w Teatrze Ateneum odbyła się w sobotę.

fot. mat. teatru

– Tytuł naszego monodramu muzycznego to „Osiecka”. Ja chciałam, by brzmiał „Osiecka. Czarne perfumy”, żeby nikt, kto przyjdzie na ten spektakl, nie uważał, że to jest monodram o Agnieszce Osieckiej. Bo to nie jest spektakl o Agnieszce Osieckiej, tylko przedstawienie o kobiecie, jaką Agnieszka Osiecka nam zostawiła po sobie. To jest kombinacja wielu kobiet — wyjaśniła reżyserka.

– Wybrałam Osiecką, bo kocham jej twórczość. Ale to nie był główny powód realizacji tego spektaklu. Powód główny był taki, że ja od lat robię salony poezji i uważam, że Osiecka była wielką poetką. Naprawdę, jedną z lepszych polskich poetek — mówiła.

– Jako że sama nie umiem śpiewać, a chcę sobie zafundować sztuczny miód, to sobie ją czytam. Z kolei Kasia Łochowska śpiewa u mnie podczas tych salonów. I po którymś razie powiedziałam: Kaśka idę do dyrektora, chcę, żebyś miała recital. Poszłam do dyrektora i wyjaśniłam, że chcę, by Kasia miała recital. Na co on powiedział: dobrze, ale ty wyreżyserujesz — relacjonowała Ewa Telega. Zaznaczyła, że nie chciała reżyserować recitalu.

– Jak już mam coś robić, to chciałam, żeby to było też aktorskie zadanie, a nie sam recital. Dlatego napisałam ten scenariusz na bazie rozmaitych tekstów Osieckiej — tłumaczyła. – Nawet pianista, który coś w spektaklu mówi, używa słów Osieckiej. Na początku, gdy Kasia wchodzi na scenę, on zapowiada: „i znów księżniczka Anna spadła z konia” – wyjaśniła. – Bardzo zależało mi, by nic jej nie dopisywać, bo bardzo nie lubię, gdy ktoś coś dopisuje Bułhakowowi czy Szekspirowi — zaznaczyła reżyserka.

Ewa Telega przyznała, że dyrektor Teatru Ateneum Artur Tyszkiewicz zdecydował, że w nawiązaniu do tradycji muzycznych tej sceny, gdzie wystawiano np. „Brela”, spektakl będzie nosił tytuł „Osiecka”.

– Ja mu te „Czarne perfumy” jeszcze wpychałam, ale potem machnęłam ręką — wyjaśniła. – W monodramie pokazujemy kobietę głęboko nieszczęśliwą. Kobietę, która mówi, że nigdy nie umiała nikomu dać szczęścia, nawet samej sobie. I to jest kobieta, która jest na takim najgorszym zakręcie swojego życia, „bo ja jestem, proszę pana, na zakręcie” – mówiła. – „Jej życie się kolebie niczym balia” – podkreśliła, dodając, że to jest oś całego przedstawienia.

– Trwa wieczór. Na scenie jest pusty bar, w którym nie ma alkoholi, nie ma nic. W tle widnieje jakaś druga knajpa, reprodukcja jednego z obrazów Edwarda Hoppera z jego charakterystycznym klimatem melancholii, ciszy i ludzi pozostających obok siebie, a jednak samotnych — mówiła. – A na scenie jest on, pianista, i ona. Dwójka samotnych ludzi — powiedziała Ewa Telega, dodając, że aktorka w pewnym momencie zadaje pianiście pytanie „dlaczego ludzie nieszczęśliwi mają tyle czasu?”.

Pytana, dlaczego w tle scenografii umieściła obraz Edwarda Hoppera, Ewa Telega powiedziała: „bo to mój ulubiony malarz. – Ten obraz ukazuje samotnych ludzi w barze. Zawsze marzyłam o tym, żeby właśnie ten obraz kiedyś wykorzystać — mówiła. – Tam oczywiście wcześniej jest jeszcze barman, są inni ludzie. Ale po kolei wychodzą, opuszczają ten obraz. Wychodzi też ten samotny mężczyzna i wtedy ona zostaje sama. Zakrywa dłońmi twarz. I właśnie wtedy Kasia na scenie mówi: „dlaczego odchodzą tak normalnie?”. I śpiewa „była dla niego laleczką”. – Ten Hopper jest taką esencją samotności. Dlatego w spektaklu pojawiają się dwie samotne knajpy zawieszone gdzieś, nie wiadomo gdzie. Kto wie, może za chwilę nadjedzie jakiś buldożer, może zburzy to miejsce. Może ktoś postawi tu nową knajpę… – powiedziała Ewa Telega.

Reżyseria i opracowanie scenariusza — Ewa Telega. Za scenografię, światła i kostiumy odpowiada Joanna Zemanek. Projekcje — Ignacy Ciunelis. Aranżacje muzyczne — Mateusz Dębski. Na scenie wystąpi Katarzyna Łochowska, a towarzyszyć jej będzie pianista (Mateusz Dębski/ Franciszek Wajdzik), współtworzący muzyczną oprawę spektaklu. Premiera „Osieckiej” - 3 października o godz. 19 na Scenie 61 Teatru Ateneum w Warszawie. Kolejne przedstawienia – 4 i 8–11 października.

Rozmawiał Grzegorz Janikowski 

Źródło:

PAP

Sprawdź także