Logo
Aktualności

Warszawa. Premiera spektaklu „Lisa” w sobotę w Teatrze Powszechnym

10.07.2026, 08:57 Wersja do druku

Historia Lisy to od początku historia przemocy domowej, przemocy seksualnej i molestowania. W spektaklu wracamy do tej historii, aby zapytać o granice odpowiedzialności, przemocy i człowieczeństwa – mówi PAP reżyser Wiktor Rubin. Premiera „Lisy” w Teatrze Powszechnym w Warszawie – w sobotę.

fot. mat. teatru

– Inspiracją dla spektaklu „Lisa” była prawdziwa historia Lisy M. Montgomery, kobiety, która została skazana za brutalne zabójstwo na karę śmierci w Stanach Zjednoczonych. Egzekucja miała miejsce w styczniu 2021 r., czyli nie tak dawno, za kadencji Donalda Trumpa. Była pierwszą od ponad 70 lat kobietą poddaną egzekucji przez federalny wymiar sprawiedliwości – wyjaśnił Wiktor Rubin.

Reżyser przyznał, że spektakl z jednej strony jest rekonstrukcją jej losów. – Przywołujemy jej historię. Robimy tę rekonstrukcję po to, żeby przyjrzeć się przyczynom. Różnym zaniedbaniom systemowym, które doprowadziło do takiej potworności – tłumaczył. – Nie interesuje nas w tym spektaklu pokazanie okropności tej zbrodni, ani przyglądanie się tej okropności, jakby nasycanie się tą zbrodnią – wyjaśnił.

– Naszą uwagę skupiają dwie rzeczy. Po pierwsze, jako aktorzy i realizatorzy mierzymy się z reprezentacją, czyli z tym, z czym sztuka się przede wszystkim mierzy. Jak możemy tę historię pokazać, jak ją wyświetlić, żeby jej nie ośmieszyć. Żeby ją podjąć najuczciwiej, jak potrafimy – mówił. – Jednocześnie jest to bardzo trudne zadanie, bo historia Lisy to od początku historia przemocy domowej, przemocy seksualnej i molestowania. Pewnego zaniedbania w szkolnictwie, zaniedbania opieki zdrowotnej. Braku psychologa w poszczególnych instytucjach, które w porę nie zainterweniowały, widząc taką patologiczną sytuację – tłumaczył reżyser.

Zwrócił uwagę, że z drugiej strony jest to historia kolejnych małżeństw bohaterki, w których dochodzi do różnych form przemocy słownej, fizycznej i seksualnej. – Lisa staje się dla tych mężczyzn doskonałym materiałem, który można użyć według swoich pragnień, nie uwzględniając pragnień drugiej osoby - mówił. – W końcu dochodzi do momentu, w którym Lisa Montgomery została wysterylizowana na skutek decyzji matki i jej pierwszego męża. Żeby już nie rodziła dzieci, których już było czworo. Lisa zostaje wysterylizowana i to jest jakiś taki punkt zwrotny w jej życiu, co bezpośrednio prowadzi do zbrodni – ocenił Wiktor Rubin.

– Policja szybko dochodzi do wniosku, że miała miejsce zbrodnia. Lisa trafia do więzienia. Po czym zostaje skazana na karę śmierci. W spektaklu wracamy do tej historii, aby zapytać o granice odpowiedzialności, przemocy i człowieczeństwa – wyjaśnił twórca przedstawienia.

W spektaklu pojawiają się multimedia. Są to m.in. projekcje na dwóch ekranach wypowiedzi ludzi, którzy są przekonani, że Lisa zasłużyła na śmierć. – W przedstawieniu postanowiliśmy również rozmieścić widzów w różnych miejscach. To znaczy, że publiczność z trzech stron okala aktorów. I już u podstaw widzimy, że każdy z widzów ogląda inną historię. Każdy widzi inną rekonstrukcję – mówił. – Pojawienie się multimediów i kolejnych punktów widzenia tylko komplikuje tę historię. Chcemy ją opowiadać tak, jak to jest w zasadzie Heisenberga. Mamy wtedy sytuację, że każda narracja, którą tworzymy na temat Lisy zmienia już samo to wydarzenie. Że trudno jest dobrać się do tego wydarzenia, mając taką mnogość narracji. Natomiast multimedia jeszcze zwielokrotniają tę ilość relacji, tę ilość medialnych przedstawień tej historii – tłumaczył Wiktor Rubin.

Scenę otacza z trzech stron rząd kanap. W centrum usytuowano przeszkloną klatkę, w której znajduje się ubrana w czerwony kostium Lisa. – W centrum jest klatka, która spełnia bardzo różne funkcje. To klatka trochę przypominająca dom dla lalek. Takie pudełko, w którego środku stoi Lisa, która kolejno jest więźniarką, dzieckiem, nastolatką, osobą już dorosłą. A nawet lalką – zaznaczył reżyser.

– Scenografia kojarzyć się może z wnętrzem kampera czy takiego mobile home'u, w którym coraz częściej żyją biedni Amerykanie, którzy tworzą podklasę społeczną: najuboższą, najniższą, najgorzej wykształconą, źle zarabiającą, pełną dysfunkcji itd. Której nikt nie próbuje pomóc – powiedział twórca przedstawienia. – Sama przestrzeń w spektaklu to rodzaj areny, na której rekonstruujemy tę historię. To znaczy, że widownia siedzi dookoła i aktorzy razem z widzami próbują tę historię zrekonstruować – wyjaśnił.

Lisa M. Montgomery spędziła w celi śmierci 14 lat. Mimo licznych protestów, 13 stycznia 2021 r. w więzieniu federalnym w Terre Haute w stanie Indiana podano jej śmiertelną dawkę pentobarbitalu. Cztery minuty później przestała oddychać. Dziewczynka Viktoria, którą przedstawiała wszystkim jako własne dziecko, żyje do dzisiaj.

Twórcy przedstawienia wyjaśnili, że w jedynej rozmowie, jaką Lisa odbyła z więzienną psycholożką, wyznała, że podczas gwałtów i bicia opuszczała swoje ciało, wyłączała się, przestawała być swoim ciałem.

Tekst, dramaturgia i współpraca reżyserska – Jolanta Janiczak. Reżyseria – Wiktor Rubin. Za wideo i scenografię odpowiada Łukasz Surowiec. Kostiumy zaprojektowała Marta Szypulska. Reżyseria światła – Monika Stolarska. Muzyka – Krzysztof Kaliski.

Występują: Karolina Adamczyk, Klara Bielawka, Michał Czachor, Mateusz Łasowski, Julian Świeżewski i Maciej Cymorek.

Premiera „Lisy” – 11 lipca o godz. 19.30 na Scenie Małej Teatru Powszechnego im. Zygmunta Hübnera w Warszawie. Kolejne przedstawienia – 12 i 14-15 lipca.

Źródło:

PAP

Wątki tematyczne

Sprawdź także