EN
8.12.2022, 08:35 Wersja do druku

Warszawa. Premiera „Mizantropa” Moliera w Teatrze Narodowym - w sobotę

Dla mnie praca nad tym spektaklem to frajda, bo to dramat napisany fantastycznie w stylu i formie. Mam takie uczucie, że po tym, co obecnie króluje w kulturze, czyli golonce z chrzanem, ja mogę wreszcie zjeść ptysia - mówi PAP Jan Englert, dyrektor Teatru Narodowego i reżyser „Mizantropa” Moliera. Premiera - 10 grudnia w TN.

fot. Maciej Landsberg, projekt: Elipsy; Archiwum Artystyczne Teatru Narodowego

"Uważam, że każdy widz znajdzie w tym przedstawieniu coś, z czym się będzie identyfikował, i coś, z czym się nie będzie zgadzał. Mówię tu o ludzkich postawach" - wyjaśnił w rozmowie z PAP reżyser. "Dla mnie praca nad tym spektaklem to dodatkowa frajda, bo to jest dramat napisany fantastycznie w stylu i formie. Mam takie uczucie, że po tym, co obecnie króluje w kulturze, czyli naszej golonce z chrzanem, ja mogę wreszcie zjeść ptysia" - dodał.

"Często okazuje się, że ci, którzy się wpakowują w jakiekolwiek układy - czy to są układy towarzyskie, układy elitarne, czy też polityczne - wszyscy, jak nas uczy historia, jako ludzie tracą na tym. Tracą jako jednostki" - mówił. "Na pewno gdzieś się zaciera granica między szlachetnością a egocentryzmem, pomiędzy pychą a skromnością. Gubimy to, bo Mizantrop uczy, że pycha jest siostrą władzy" - zwrócił uwagę.

Reżyser zaznaczył, że realizując dramat Moliera, "nawet nie starał się na nowo rozkładać akcentów". "Uczucia tych postaci są prawdziwe. One wierzą w swoje przekonania. Alcest, czyli tytułowy mizantrop, po prostu nie ma żadnych wątpliwości, że ma rację" - mówił. "Podobnie, jak większość działających dziś publicznie - nie mają żadnych wątpliwości, iż służą jakiejś sprawie lub buntują się w jedynie słusznej sprawie. Ale gdy pogrzebiemy - to u większości z nich odkryjemy, że zaimek ja dominuje. Ja zbawiam świat, ojczyznę" - powiedział. Englert wytłumaczył, że "Molier w swoich sztukach używał zaimka ja bardzo często, podobnie jak wyrażeń mniedla mnie". "Współcześnie argument to jest dla mnie ważne kończy dyskusję" - ocenił.

"Dla jednych taka postawa jest cyniczna, dla innych będzie wyrazem misji - ale dla jednych i drugich, gdy przyjrzymy się jej bliżej, okaże się, że jest nie do końca prawdziwa; że jest podszyta egoizmem" - podkreślił.

Englert powiedział, że "w tym dramacie Alcest przegrywa". "Co więcej, u Moliera nikt nie wygrywa i na tym polega wielkość tej sztuki. Przegrywa cały świat, w którym się poruszamy" - zaznaczył. "Tutaj nie ma ani jednej jednowymiarowej postaci, nawet służący mają kilka oblicz" - wyjaśnił. Według reżysera "np. Celimena jest postacią pokroju dzisiejszej feministki". "Walczy z traktowaniem kobiety w sposób przedmiotowy" - dodał.

"Z kolei przyjaciel Alcesta Filint nie jest żadnym opozycjonistą, nie jest przykładem człowieka zrównoważonego. Przy okazji załatwia swój interes z Eliantą" - mówił. "On jest nieco konformistą i chętny do kompromisów. Sam mówi o swoim postępowaniu do Alcesta: ty z żółcią, a ja z flegmą" - przypomniał. "Zgadza się, że należy iść do sądu wtedy, gdy ma się plecy; że tylko niegodziwi wygrywają w tym świecie. On to akceptuje" - wyjaśnił reżyser.

Przyznał, że "dramat Moliera uczy, że nie jesteśmy tak prostolinijni i jednoznaczni, jak nam się wydaje". "Że nie można być w stu procentach przekonanym, iż ma się rację. Rozkrok między szlachetnością a interesownością, pychą a skromnością, między wyrzutami sumienia a własną korzyścią – to jest najciekawsze w tej sztuce i w każdym z nas" - podkreślił.

Englert odniósł się także do kwestii przekładu "Mizantropa" autorstwa Jerzego Radziwiłowicza. "Jeżeli nie rujnujemy wiersza, mówimy wierszem, a publiczność ze zdumieniem potem pyta, czy to było wierszem - oznacza to, że wygraliśmy" - zwrócił uwagę. "Po prostu udało nam się tę formę zużyć dla dobra sprawy, a nie dla popisów" - dodał.

"Wiersz niesie z sobą niebezpieczeństwo tzw. drezyny. To znaczy, że jak się gra wierszem - to się go rytmicznie podaje i wychodzi takie ta-ta-ta-ta-ta" - mówił. "Jak wiersz się mówi dobrze - to wszystkie te techniczne kwestie, jak np. gdzie jest średniówka, idą w diabły. Bo zwykle akcent logiczny jest wtedy stawiany tak, że pada na średniówkę i nie trzeba liczyć" - wyjaśnił. "Jak się dobrze, logicznie mówi wierszem - to wystarczy tylko właściwie akcentować i nie dać się uwieść rytmowi, bowiem wiersz w całości ma tę samą liczbę zgłosek. To rodzi pytania o to, gdzie zrobić pauzę, gdzie przyspieszyć, a gdzie zwolnić" - zaznaczył Englert, podkreślając, że "Mizantrop jest czysto aktorskim przedstawieniem".

"Jak się gra klasykę - to w tej klasyce trzeba znaleźć konwencję zrozumiałą dla widowni. Jeśli tego reżyser i aktorzy nie rozumieją - to przegrywają" - ocenił dyrektor Teatru Narodowego.

Jak przypomniano, "na premierze w 1666 r. widziano [w tej sztuce] satyrę na paryskie salony z ich snobizmem i hipokryzją". "Ale Molier zawarł w utworze uniwersalne pytanie o sens postawy tytułowego bohatera. Czym jest mizantropia Alcesta: bezkompromisowym przywiązaniem do prawdy czy skazanym na porażkę buntem przeciwko społecznym konwencjom? I czy miłość może mizantropię uleczyć?" - napisano o "Mizantropie" w zapowiedzi spektaklu.

Michał Mizera w tekście "Nie rób z siebie przedstawienia!" zamieszczonym w programie przedstawienia zauważył, że "Molier doskonale rozumiał wagę wyrozumiałości i dystansu wobec różnorodności ludzkich charakterów". "Jego farsy i komedie w krzywym zwierciadle owe wady wyolbrzymiają i wyśmiewają, ale też dzięki temu oswajają je, czynią ludzkimi, znośnymi właśnie" - napisał.

"Był zarazem Molier twórcą teatru szczególnie wyczulonym na granice hipokryzji, uchwytując je tam, gdzie z wyrozumiałości zmienia się ona w obłudę i manipulację, czyniącą z innych ludzi nie partnerów, wspólników i sąsiadów, ale sprawców i ofiary, wygranych i przegranych" - podkreślił Mizera.

Scenografię i kostiumy zaprojektowała Martyna Kander. Muzyka - Paweł Paprocki. Za reżyserię światła odpowiada Karolina Gębska.

Występują: Grzegorz Małecki (Alcest), Paweł Paprocki (Filint), Przemysław Stippa (Oront), Justyna Kowalska (Celimena), Edyta Olszówka (Elianta), Beata Ścibakówna (Arsinoe), Robert Jarociński (Akast), Hubert Paszkiewicz (Klitander), Robert Czerwiński (Drewniak), gościnnie: Damian Mirga (Bask) i Mariusz Urbaniec (Gwardzista).

Premiera 10 grudnia o godz. 19 na scenie Studio TN. Kolejne przedstawienia - 11, 13-15 grudnia.

Źródło:

PAP