31.08.2020, 15:07 Wersja do druku

Warszawa. Premiera „Matki Joanny od Aniołów” w Teatrze Narodowym

- W naszym przedstawieniu staramy się nie sprowadzać opętania do poziomu choroby psychicznej albo jakiejś seksualnej nerwicy, która dotyka klasztor w Ludyniu - powiedział PAP reżyser i scenograf „Matki Joanny od Aniołów” Wojciech Faruga. Premiera spektaklu - w sobotę w Teatrze Narodowym.

fot. Maciej Landsberg, koncepcja: Elipsy/ Archiwum Artystyczne Teatru Narodowego

- Staraliśmy się prześledzić w szerszej perspektywie, jak wygląda fenomen kobiecej mistyki, który pojawia się w kulturze europejskiej w średniowieczu i którego drugi rozkwit występuje w epoce baroku, czyli w czasach, w których spotykamy się w Ludyniu - wyjaśnił reżyser. - Dla nas było ważne przyjrzenie się postaciom kobiecych mistyczek i jedną z naszych przewodniczek po tym metafizycznym świecie była św. Katarzyna ze Sieny, a zwłaszcza jej poczucie, że nie wiedziała skąd pochodzi źródło tych objawień, czy "z góry" czy "z dołu" - podkreślił Faruga.

Zwrócił uwagę, że św. Katarzyna ze Sieny "nigdy nie wiedziała, czy obcuje z Bogiem czy szatanem". - W trakcie prób mieliśmy nawet okazję spotkać się z księdzem egzorcystą, który potwierdził nam, iż wchodząc w pewną przestrzeń doświadczenia mistycznego trudno jest określić, skąd ono pochodzi - powiedział reżyser.

- Myślę, że cały nasz spektakl na tej ambiwalencji jest zbudowany - podkreślił. - Nie da się mówić o opętaniu, bez mówienia o świętości - zaznaczył.

Pytany o to, czy przeorysza Joanna jest naprawdę opętana, reżyser odpowiedział: "Tak nam się wydaje".

- Historia Matki Joanny, dopisana w epilogu przez Julię Holewińską Iwaszkiewiczowi, ale w zgodzie ze źródłami historycznymi - pokazuje, że francuski pierwowzór Matki Joanny po wydarzeniach opisanych przez Iwaszkiewicza stał się świętą. Ona podróżowała po Europie i uzdrawiała plamami oleju, który miała na habicie - powiedział, dodając, że to najlepiej uzmysławia "ambiwalentną figurę opętanej zakonnicy, która być może jest przyszłą świętą".

- Pytanie o opętanie, które stawiał Iwaszkiewicz, i które nas także interesuje - to problem stałej, nieprzerwanej obecności zła w człowieku. W pewnym momencie pada taka kwestia z ust Cadyka, że "może to nie jest obecność diabła, że może to jest brak anioła". I rzeczywiście o takim braku aniołów Iwaszkiewicz pisał - mówił Faruga.

Przypomniał, że Jarosław Iwaszkiewicz napisał swoje opowiadanie podczas II wojny światowej, "w momencie, kiedy trwa powstanie w getcie warszawskim". "Aktualizował ten motyw opętania do rzeczywistości, do zła, które go otaczało" - dodał.

- W naszym przedstawieniu ksiądz Suryn jest taką postacią, która - oprócz epilogu - jest praktycznie cały czas na scenie. Ma to niebagatelne znaczenie, bo poznajemy całą tę historię z jego perspektywy - wyjaśnił Faruga.

Reżyser zwrócił też uwagę, że "ascetyczna scenografia, przestrzeń gry, umieszczono gdzieś na przecięciu stosu i kościoła". "Tych elementów scenografii nie jest dużo. Na przykład nad sceną wisi biały plafon, który może być i Księżycem, i średniowieczną rozetą" - dodał.

Jarosław Iwaszkiewicz w opowiadaniu "Matka Joanna od Aniołów" odnosił się do XVII-wiecznej historii opętania zakonnic w klasztorze w Loudun. "Nieznacznie zmieniając czas akcji, przenosi te wydarzenia do fikcyjnego miasteczka Ludyń, położonego na dalekich kresach Rzeczypospolitej" - czytamy na stronie Teatru Narodowego.

"Do Ludynia, na krańce dawnej Rzeczpospolitej przybywa młody egzorcysta ksiądz Suryn. Tutejszy klasztor ponoć opanował diabeł. Czego doświadczają zakonnice? Jak powstaje zło, którego nie rozumiemy? Spektakl o potrzebie doświadczenia czegoś, co nas przerasta" - napisano w zapowiedzi spektaklu.

Tekst przedstawienia, na podstawie scenariusza filmowego Jerzego Kawalerowicza i Tadeusza Konwickiego z 1960 r., opracowała dramaturgicznie Julia Holewińska.

W tytułowej roli przeoryszy wystąpi Małgorzata Kożuchowska, a księdza Suryna zagra Karol Pocheć. W postać Karczmarki wcieli się Aleksandra Justa, Małgorzatę zagra Edyta Olszówka. Ponadto w spektaklu zobaczymy, m.in.: Kamila Studnickiego (Juraj), Mateusza Kmiecika (Kaziuk), Jarosława Gajewskiego (Wołodkowicz), Krzysztofa Stelmaszyka (Brym), Adama Szczyszczaja (Egzorcysta i Chrząszczewskiego). Jako Zakonnice wystąpią, m.in: Aleksandra Baj, Anna Bieżyńska, Dominika Kachlik, Malwina Laska i Małgorzata Majerska.

Za reżyserię, scenografię i światło odpowiada Wojciech Faruga. Kostiumy zaprojektował Konrad Parol. Muzykę skomponowała Teoniki Rożynek. Za dramaturgię odpowiada Julia Holewińska, a za ruch sceniczny - Krystian Łysoń.

W spektaklu wykorzystano również fragmenty następujących tekstów: Stanisław Wyspiański, "Powrót Odysa"; John Donne, "Pchła", "Waleta, żalu zabraniająca" (tłum. Stanisław Barańczak); Rajmund z Kapui, "Żywot św. Katarzyny ze Sieny" (tłum. Kalikst Suszyło OP); Homer, "Odyseja" (tłum. Zygmunt Kubiak); Hieronim Morsztyn, "Do Abrahama Maciejowskiego o anatomijej białogłowskiej"; Ojcze nasz w języku aramejskim; Daniel Naborowski, "Do panien"; Jan Andrzej Morsztyn, "Świerzbiącej", "Na smętną", "Paszport kurwom z Zamościa", "Diabeł z ogonem", "Nagrobek kurwie"; Modlitwa św. Katarzyny ze Sieny do Matki Bożej (fragment przytoczony przez św. Jana Pawła II w Rzymie 14 stycznia 1980 r.).

Premiera na scenie przy Wierzbowej im. Jerzego Grzegorzewskiego - 5 września o godz. 19. Kolejne przedstawienia - 6, 8-10 września br.

Źródło:

PAP

Autor:

Grzegorz Janikowski

Tematy w toku