W 177. rocznicę śmierci Fryderyka Chopina jego muzyka ponownie stanie się okazją do spotkania. Dwa dni po oficjalnych obchodach w warszawskim Teatrze Kamienica odbędzie się audiowizualne widowisko, które przeniesie muzykę polskiego romantyzmu w zupełnie nowy wymiar.
Wybitny pianista, Karol Radziwonowicz, uznawany za jednego z najważniejszych kontynuatorów tradycji chopinowskiej, przedstawi program dedykowany dwóm gigantom polskiej kultury – Fryderykowi Chopinowi i Ignacemu Paderewskiemu. Najpiękniejszym frazom muzycznym towarzyszyć będzie pokaz filmu „Chopin w kosmosie” w reżyserii Adama Ustynowicza, wyświetlany na 6-metrowym ekranie.
– Muzyka klasyczna od najmłodszych lat zajmuje w moim życiu szczególne miejsce. Jest dla mnie źródłem siły, przestrzenią, w której mogę złapać oddech, zatrzymać się na chwilę i spojrzeć na świat z innej perspektywy. Bardzo się cieszę, że muzyczny projekt Scena 93, który zaczynał się od kameralnych wieczorów jazzowych, tak niesamowicie się rozwija. W naszym repertuarze już wkrótce koncert Karola Radziwonowicza, występy Grupy MoCarta, czy też koncert Ochman & Ochmona – zapowiada Justyna Sieńczyłło, Dyrektor Naczelna i Artystyczna Teatru Kamienica.
„Chopin: The Space Concert” – jak to się zaczęło?
W 2010 roku, reżyser Adam Ustynowicz, namówił załogę amerykańskiego promu kosmicznego Endeavour, aby z okazji 200. urodzin Chopina zabrała w kosmos jego muzykę w moim wykonaniu. Podczas misji STS-130 utwory naszego wielkiego kompozytora trafiły na Międzynarodową Stację Kosmiczną, a astronauci zarejestrowali niezwykłe obrazy Ziemi i przestrzeni kosmicznej, które stały się częścią filmu „Chopin w kosmosie”. Obraz ten był prezentowany w wielu miejscach na świecie i przyniósł mi wiele wyjątkowych doświadczeń. Jednak największą satysfakcję dał mi pokaz w Kennedy Space Center na Przylądku Canaveral. Po projekcji podchodzili do mnie astronauci i mówili, że widzieli te niezwykłe obrazy na żywo, ale w połączeniu z muzyką Fryderyka Chopina robią one jeszcze większe wrażenie. To dla mnie najpiękniejsze potwierdzenie, że muzyka nie zna granic. Trawestując Norwida, można zaryzykować stwierdzenie, że Chopin stał się obywatelem wszechświata – komentuje Karol Radziwonowicz.