Ten spektakl stawia pytanie, czy Książe Filip, reprezentant młodego pokolenia, po tym, co pozwala mu ujrzeć obecność Iwony na dworze, ugnie się przed majestatem władzy - mówi PAP reżyserka Anna Augustynowicz. Premiera „Iwony, księżniczki Burgunda” w Teatrze Ateneum w Warszawie - w sobotę.
- To jest dla mnie niezwykle ważny tekst dotyczący zdolności widzenia człowieka poprzez obraz. I Iwona, której król tak się obawia, ponieważ może wypatrzeć wszystkie okna, jest taką osobą, która sieje swoim wejściem zamęt na dworze. Jednocześnie pozwala ujrzeć wszystkie słabości dworu, zarówno w perspektywie dramatu rodzinnego, jak i w perspektywie dramatu społeczno-politycznego - powiedziała PAP Anna Augustynowicz.
Reżyserka oceniła, że „Iwona, księżniczka Burgunda” to tekst uniwersalny. - Myślę, że rzeczywistość nas otaczająca właściwie zawsze daje to samo rozwiązanie, aczkolwiek inny jest sposób dochodzenia do tego rozwiązania. I to, co dla mnie jest najciekawsze w tej sztuce, to proces twórczy, który pozwala nam czytać rzeczywistość, wobec tego, co dzieje się patrząc przez okno tu i teraz - wyjaśniła twórczyni przedstawienia.
- Wizerunek człowieka zaczyna być ważniejszy niż istota każdego z nas. Wszystko musi być opatrzone metką i odnośnym adresem w internecie. Natomiast natura ludzka, pomimo tak silnej dominacji nowych mediów, ona właściwie pozostaje niezmienna i w dużej mierze pokazuje nas po prostu jako istoty biologiczne - powiedziała reżyserka.
Zwróciła uwagę, że w sztuce Witolda Gombrowicza znajdujemy także zapis pewnych politycznych mechanizmów. - Widzimy tu przede wszystkim ogromną pożądliwość władzy, tej władzy właściwie pożąda cały establishment - wyjaśniła.
Aktorka grająca Iwonę ubrana jest w czarną suknię i nosi ciemne okulary, jak damy dworu. Pytana o znaczenie tego zabiegu inscenizacyjnego, Anna Augustynowicz powiedziała: - Oczywiście, ma to swoje uzasadnienie, ale rozważania na temat znaczenia tego zabiegu pozostawię widzom, których bardzo serdecznie zapraszam na nasze przedstawienie do Teatru Ateneum.
- Iwona przychodzi na dwór z dołów społecznych, ale jej działanie nie polega na tym, że chce się dostać szczebel wyżej. Tutaj wchodzi w grę coś, co można określić metafizyką - mówiła. - Ona ukazuje drugą stronę medalu tego dworu i to jest dla mnie najciekawsze w tym utworze - zaznaczyła Anna Augustynowicz.
- Rodzi się pytanie o nowe pokolenia. Czy rewolucjonista Książe Filip, który ma ambicje rozpędzić cały ten dwór, pokonać pokolenie ojca i matki, czy on w finale, tak jak u Gombrowicza uklęknie przed majestatem patriarchatu, czy też zachowa pion i będzie swoją ideę przeprowadzał w społeczeństwie do końca - tłumaczyła twórczyni przedstawienia.
Reżyserka przypomniała, że Witold Gombrowicz napisał ten dramat w 1938 roku, tuż przed II wojną światową. - Co ciekawe wtedy i dziś da się wyczuć pewne wzmożenie w przestrzeni społecznej i politycznej. Wydaje mi się, że teraźniejszość niezwykle koresponduje z okresem, w którym powstał ten utwór - mówiła. - Miejmy nadzieję, że Filip utrzyma swój pion i jego los będzie rzutował na naszą przyszłość - powiedziała.
Realizatorka zwróciła uwagę, że „Iwona” staje się punktem wyjścia do rozmowy o wolności jednostki, granicach społecznych, presji norm i form oraz mechanizmach przemocy i manipulacji w relacjach międzyludzkich.
W tle sceny na projekcji widzowie będą mogli ujrzeć aktorkę grającą Iwonę, która bawi się hula hop. Pytana o monochromatyczne projekcje multimedialne na ścianach i w tle sceny, Anna Augustynowicz powiedziała: - Te projekcje mają swoje odcienie i to jest próba przełożenia w przestrzeni sceny takiej, powiedzmy, pikselozy. - Ta scenografia z założenia ma przedstawiać przestrzeń, która trwa poza czasem; która od kilkuset lat towarzyszy nam właściwie przez cały czas, choć zmienia się kostium, zmieniają się rytuały. Natomiast to, co jest istotą ludzkiej natury, jest niezmienne. Ta przestrzeń służy temu, o czym opowiadamy, ponieważ ona jest rodzajem gry, ona jest zabawą kostiumem, jest zabawą meblem, jest zabawą ludzkimi namiętnościami, a wreszcie zabawą samym językiem - wyjaśniła reżyserka.
- Również kostiumy są pozaczasowe. Powiedzmy, że na każdym poziomie mogą kojarzyć się z na przykład kostiumem Księcia, ubiorem członków dworu, służby, ale mamy tu takie przemieszanie elementów stylowych z kostiumem współczesnym - zaznaczyła twórczyni przedstawienia.
Anna Augustynowicz jak dotąd zrealizowała „Iwonę, księżniczkę Burgunda” trzykrotnie: w Teatrze im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu (1991), w Teatrze Współczesnym w Szczecinie (1996) oraz jako dyplom w łódzkiej „Filmówce” (2015).
Reżyseria - Anna Augustynowicz. Scenografię zaprojektował Marek Braun. Światła i projekcje - Wojciech Kapela. Kostiumy zaprojektował Tomasz Armada. Muzyka - Jacek Wierzchowski.
Występują: Przemysław Bluszcz (Król Ignacy), Karolina Charkiewicz (Iwona), Maria Ciunelis (Królowa Małgorzata), Adam Cywka (Szambelan), Paweł Gasztold-Wierzbicki (Cyprian), Katarzyna Łochowska (Ciotka Iwony), Maciej Musiałowski (Książe Filip), Bartłomiej Nowosielski (Inocenty, Walenty, Kanclerz, Marszałek, Wielki Sędzia, Dostojnik, Żebrak), Krystian Pesta (Cyryl), Maria Witkowska (Dama dworu), Sylwia Zmitrowicz (Ciotka Iwony), gościnnie Katarzyna Łubik (Iza) oraz gościnnie Małgorzata Nowińska (Dama dworu).
Premiera „Iwony, księżniczki Burgunda” - 16 maja o godz. 19 na Scenie Głównej Teatru Ateneum im. Stefana Jaracza w Warszawie. Kolejne przedstawienia - 17 oraz 21-24 maja.