„Lubieżnik” opowiada o sztuce osób niepełnosprawnych, ale również o XX-wiecznej historii Polski – powiedział PAP reżyser spektaklu Seb Majewski. Spektakl inspirowany życiem i twórczością artysty art brut Mariana Henela to najnowsza produkcja Teatru Dramatycznego im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu.
Marian Henel był pacjentem Szpitala dla Psychicznie i Nerwowo Chorych w Branicach na Opolszczyźnie. Spędził tam ostatnie 32 lata życia. Jego prace, przede wszystkim wielkoformatowe tkaniny (gobeliny), z których największa ma ponad 6 metrów długości i 3 metry szerokości, uznawane są za jedne z najwybitniejszych przykładów dzieł powstałych w efekcie arteterapii realizowanej w szpitalach psychiatrycznych.
Postać i twórczość tego artysty art brut przybliżyła publiczności pierwsza w historii duża wystawa monograficzna, którą można było oglądać na przełomie 2024 i 2025 r. w Muzeum Etnograficznym we Wrocławiu.
Ekspozycja zatytułowana „Obłęd. Przypadek Mariana Henela – lubieżnika z Branic” stała się inspiracją dla Seba Majewskiego, dyrektora Teatru Dramatycznego w Wałbrzychu. – Historia i biografia Mariana Henela stała się dla mnie na tyle interesująca, że posłużyła za pierwowzór myślenia o spektaklu – powiedział PAP Majewski.
Reżyser „Lubieżnika” wskazał, że twórczość Henela jest dobrym przyczynkiem do opowieści o sztuce osób niepełnosprawnych. – O tym, jak ta sztuka jest wykorzystywana przez rynek, i o tym, czy ma ona wartość inną niż terapeutyczna. Ale to również opowieść o XX-wiecznej historii Polski. Marian Henel, urodzony w 1926 r., opowiada też historię Polski w tym bardzo trudnym momencie, czyli II wojny światowej, PRL, zmian po 1989 r. – mówił Majewski.
Twórcy spektaklu zachowali w warstwie fabularnej wiele elementów z biografii Henela. To m.in. pierwsze lata życia na wsi, epizod pracy w Urzędzie Bezpieczeństwa, życie w PGR-ze i 30-letni pobyt w szpitalu psychiatrycznym. – To opowieść budowana na szczątkach biografii Henela, ponieważ w momencie, kiedy żył, nikt jego biografii nie zgłębił – mówił reżyser.
Majewski zwrócił uwagę, że w warstwie biograficznej opowieści kluczową zagadką pozostają wydarzenia sprzed pobytu Henela w szpitalu psychiatrycznym. – Interesowała nas odpowiedź na pytanie, co przeżył człowiek, który w pewnym momencie mówi, że szpital psychiatryczny, czyli trudne miejsce, jest najlepszym dla niego domem, najlepszą przestrzenią. Co musiało się wydarzyć wcześniej, żeby takie miejsce było bezpieczne – mówił Majewski.
Spektakl będzie pokazywany na Scenie Kameralnej. – Ta opowieść staje się bliższa w kameralnej przestrzeni. Gobeliny Henela robiły na mnie ogromne wrażenie, gdy byłem blisko nich. Byliśmy w szpitalu w Branicach i widzieliśmy je, mogliśmy dotykać ich w miejscu, w któym one są powieszone. Taka bliskość potęguje wrażenie – powiedział reżyser.
Psychiatra dr Bogusław Habrat, który badał twórczość Henela i brał udział w przygotowaniu wystawy, we wcześniejszej rozmowie z PAP podkreślił, że Henel cierpiał na zaburzenia psychiczne. – One były złożone. Miał prawdopodobnie pewne wady wrodzone, które powodowały, że jego zdolności intelektualne nie odpowiadały potrzebom reagowania na środowisko, w którym się znajdował, a z drugiej strony jego osobowość kształtowana była przez całą serię straszliwych, zewnętrznych okoliczności, w których doznawał pogardy oraz przemocy fizycznej i psychicznej – mówił psychiatra podczas prezentacji wystawy prac Henela w Muzeum Etnograficznym we Wrocławiu.
Dodał, że Henel jest twórcą „wybitnym”. - On nie miał cenzury odnośnie do erotyki; pozwalał sobie na zupełne poluzowanie cugli i zaspokajanie swoich potrzeb erotycznych. Ta czysta emanacja erotyki fascynuje – mówił dr Habrat.
Premiera spektaklu odbędzie się w piątek na Scenie Kameralnej Teatru Dramatycznego im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu.