EN
14.01.2008 Wersja do druku

W pięć sekund po Nowym Jorku

Łódzcy melomani oglądali transmisję "Makbeta" z MET z 5-sekundowym opóźnieniem. To tylko czas dotarcia sygnału - o muzycznym wydarzeniu w łódzkiej filharmonii rozmawia Jędrzej Słodkowski z Gazety Wyborczej- Łódź z Andrzejem Pasowskim z firmy Toya.

Jędrzej Słodkowski: Nowojorczycy wysłali sygnał z Met i... Andrzej Pasowski*: Sygnał docierał do satelity, a naszym zadaniem było odebrać go przez stację czołową Toya przy ul. Łąkowej. Dalej przesyłaliśmy go pod ziemią siecią światłowodową do filharmonii. Tu odbierała go firma Kinekspert, która przetwarzała sygnał na dźwięk i obraz. Transmisja danych na taką odległość i w tej jakości wymaga rzeczywiście najlepszego sprzętu i dobrej, odpornej na zakłócenia sieci. Przepustowość strumienia danych wyniosła 20 megabitów na sekundę. Już wkrótce wielu naszych abonentów będzie mogło odbierać telewizję cyfrową w jakości High Defnition. Na to, co się dzisiaj wydarzyło, pracowali od półtora roku. Zaowocowały doświadczenia, które zdobyliśmy przy wprowadzaniu telewizji cyfrowej. Czy podczas transmisji ktoś dyżurował na Łąkowej? - Nieustannie. Tam siedziała ekipa, w filharmonii była druga część naszego zespołu. Kilka r

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

W pięć sekund po Nowym Jorku

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Łódź nr 11

Autor:

Jędrzej Słodkowski

Data:

14.01.2008

Wątki tematyczne