Logo
Recenzje

W moim ogrodzie

3.12.2025, 13:42 Wersja do druku

„Tajemniczy ogród” Frances Hodgson Burnett w reż. Justyny Sobczyk z Teatru Zagłębia w Sosnowcu na 7. Kieleckim Międzynarodowym Festiwalu Teatralnym. Pisze Malwina Kiepiel w Teatrze dla Wszystkich.

fot. Jeremi Astaszow/mat. teatru

Ocena Recenzenta: 7/10

Żyjemy w epoce pogoni za przyjemnością i niepewności jutra. W takim świecie coraz trudniej się zatrzymać i spojrzeć w głąb własnej psychiki. Często nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo jesteśmy zanurzeni w stracie – w niemal niewidocznych utratach, którym zaprzeczamy, bojąc się je nazwać.

Tymczasem świadomość tych strat może być źródłem siły, jak mawiał Freud – impulsem do emocjonalnej dojrzałości. Justyna Sobczyk w swojej inscenizacji Tajemniczego ogrodu proponuje widzom właśnie taką podróż – osobistą, a jednocześnie głęboko transformującą.

Ten spektakl jest adresowany do młodszej publiczności, ale jej nie infantylizuje. Scenografia jest oszczędna i symboliczna. Sampling wprowadza rytm skupienia, daje widzom oddech, dzięki czemu dzieci rzeczywiście mogą być uważne od początku spektaklu.

Adaptacja Sobczyk i Darii Kubisiak nie powtarza struktury powieści Frances Hodgson Burnett. Ogród nie jest tu „tajemnicą” do odkrycia, lecz przestrzenią wspólnoty i działania. Reżyserka łączy ekspresję dziecięcą, performance i video-art, tworząc opowieść o odzyskiwaniu relacji z własnym ciałem i ze światem. Z pierwowzoru pozostaje duch – historia o dorastaniu przez bliskość – jednak forma jest współczesna, świadoma i krytyczna wobec kulturowych stereotypów. Motyw wrzosowiska powraca w dialogu: „Wrzosowisko kwitnie… Dawniej wrzosy kojarzyły się ze śmiercią, ale ja wolę myśleć, że one pozwalają oswoić stratę.” W tym jednym zdaniu zawiera się sens przedstawienia – nie chodzi o zapomnienie, lecz o przekształcenie bólu w uważność.

W spektaklu pojawia się Rudzik, grany przez Natalię Bielecką – postać trochę komediowa, trochę refleksyjna. Rudzik jest przewodnikiem po świecie emocji, wprowadza ton delikatnego humoru i kontrapunktuje melancholię. Kiedy na scenie dominuje smutek, Rudzik „wybija rytm”, przypominając, że smutek też jest częścią życia – że można go przeżyć, nie uciekając.

W tym „Tajemniczym ogrodzie” kluczowe zadanie do wykonania ma cały zespół Teatru Zagłębia. Warto jednak przede wszystkim zwrócić uwagę na Adriannę Małecką w roli głównej bohaterki, Mary, która prowadzi widzów przez ten spektakl z niezwykłą konsekwencją. To ona nadaje ton przemianie Mary, wprowadzając do każdej sceny naturalność i szczerość. Wszyscy grają zresztą z wyczuciem i uważnością, bez zbędnego efektu, a przy tym z ogromnym zaangażowaniem. Widać również, że przedstawienie dojrzewało z czasem: zagrano je już ponad 150 razy.

W sekwencji końcowej pojawia się Tatiana Cholewa – aktorka z niepełnosprawnością, która występuje gościnnie. Jej obecność zmienia perspektywę spektaklu. W skupieniu i spokojnie mówi o doświadczeniu ciała, o tym, jak teatr dzisiaj przedstawia niepełnosprawność i jak trudno w nim o prawdziwą reprezentację. Wypowiada słowa, które stają się komentarzem do całej historii: nie chodzi o cud uzdrowienia, lecz o akceptację siebie i świata takim, jaki jest. To moment, w którym teatr rezygnuje z iluzji i pozwala widzowi zobaczyć rzeczywistość z jej ograniczeniami, ale i z miejscem na akceptację. Monolog Cholewy zamyka opowieść w sposób prosty i prawdziwy: uzdrowienie przychodzi przez zrozumienie, że każdy z nas ma swój własny ogród.

Tytuł oryginalny

W moim ogrodzie

Źródło:

Teatr dla Wszystkich

Link do źródła

Autor:

Malwina Kiepiel

Data publikacji oryginału:

03.11.2025

Sprawdź także