04.01.2019 Wersja do druku

Uwięziony w "Halce"

Uznano go mimo jego woli za wieszcza, ale nie doceniano jego muzyki. Tak jest do dziś - to spadek kilku epok. Czy Rok Moniuszki daje szansę na zmianę tego wizerunku? - pyta Dorota Szwarcman w Polityce.

W maju 2019 r. minie 200. rocznica urodzin Stanisława Moniuszki, jednego z najbardziej polskich kompozytorów. Ale, i tu pierwszy paradoks, przyznają się do niego również Białorusini, a na upartego mogliby też Węgrzy i Ormianie, bo właśnie z węgiersko-ormiańskiej rodziny wywodziła się jego matka. Bez wątpienia jednak Moniuszkowie czuli się Polakami. Dworek w Ubielu koło Mińska, gdzie urodził się Stanisław, od dawna nie istnieje. Są za to ruiny pobliskiego pałacu w Śmiłowiczach, który przez pewien czas należał do rodziny Moniuszków i stał się ponoć inspiracją do "Strasznego dworu" - tam właśnie na wieży był kurant, który trafił z czasem do słynnej arii Stefana. W samym Mińsku młody Stanisław spędził 20 lat. Pierwsze muzyczne kroki stawiał pod okiem matki; gdy miał 8 lat, rodzina przeniosła się do Warszawy, by dać mu właściwe wykształcenie, ale na dłuższy pobyt nie wystarczyło pieniędzy i trzeba było wrócić do Mińska. Na dom

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Uwięziony w Halce

Źródło:

Materiał nadesłany

Polityka nr 1/2-8.01

Autor:

Dorota Szwarcman

Data:

04.01.2019

Wątki tematyczne