12.10.2018 Wersja do druku

Ujazdowskie pole minowe

Z rosnącym niepokojem obserwuję wydarzenia związane ze zbliżającym się końcem kadencji Doroty Buchwald. Truizmem jest stwierdzenie, że Polacy podzielili się na dwa wyrzynające się nawzajem plemiona. Starożytni twierdzili, że w czasie wojny muzy milczą. Nie tylko Melpomena, Talia i Terpsychora zaczynają w dzisiejszej Polsce milknąć. Tu nawet ich kapłani ze sobą wojują na śmierć i życie, niszcząc przy okazji ich przybytki - pisze Konrad Szczebiot na stronie AICT.

Kilka tysięcy osób podpisanych pod listem poparcia dla przedłużenia dyrektorskiego kontraktu Dorocie Buchwald ma swoje racje. Zapomina jednak, że w obecnej formule Instytut stanowi li tylko delegaturę MKiDN (taki "zamiejscowy departament"), całkowicie finansowo i w dużym stopniu programowo temu ministerstwu podporządkowany. Z tego też powodu dyrekcja Instytutu, podobnie jak (toutes proportions gardées) dyrektorzy ministerialnych departamentów, wybierani są (nominacją albo w drodze konkursu) przez ministra spośród zaufanych osób, które lepiej od urzędników najwyższego szczebla znają się na tym akurat segmencie zobowiązań MKiDN. Autonomia dyrektora w konstruowaniu programu IT- inaczej niż w przypadku instytucji artystycznych - bierze się li tylko z zaufania oraz konieczności wymagającej nietypowej wiedzy i umiejętności współpracy z innymi ministerialnymi "delegaturami" (IMIT; FINA; IAM...), instytucjami kultury, TVP, władzami samorządowymi, organizatora

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Ujazdowskie pole minowe

Źródło:

Materiał własny

AICT

Autor:

Konrad Szczebiot

Data:

12.10.2018

Tematy w toku