EN
23.11.2021, 11:40 Wersja do druku

Turystyczna atrakcja

"Wrocław. Escape room" Piotra Rowickiego w reż. Arkadiusza Buszko w Akademii Sztuk Teatralnych we Wrocławiu. Pisze Paweł Stangret, członek Komisji Artystycznej 27. Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej.

fot. Tobiasz Papuczys / mat. teatru

Tytuł wrocławskiego spektaklu nawiązuje do popularnej atrakcji turystycznej, która polega na zabawie z dreszczykiem, przemycającej atrakcyjną wiedzę na temat miasta. Wiedza ta jednak zazwyczaj nie wykracza poza dość ogólnikowe fakty, a przedstawienie w rezultacji oscyluje pomiędzy ambicjami opisania skomplikowanej historii stolicy Dolnego Śląska, a tanim horrorem i marketingową wyprzedażą miejscowych sensacji.

Wrocław. Escape Room to spektakl dyplomowy IV roku Wydziału Lalkarskiego krakowskiej Akademii Sztuk Teatralnych (filia we Wrocławiu). Tekst napisał Piotr Rowicki, reżyserował Arkadiusz Buszko. Rzecz jest pomyślana jako montaż portretów najbardziej sensacyjnych mieszkańców w historii Wrocławia ostatnich dwóch wieków. Występuje cały rok, każdy postać jest odpowiednio eksponowana, co w sumie rzeczywiście kreuje obraz niesamowitego miasta gromadzącego różne osobliwości. Jednym z bohaterów spektaklu jest na przykład Czerwony Baron (Manfred von Richthofen), któremu autor wymyśla spotkanie z Edytą Stein w piaskownicy; oboje są dziećmi. Bohaterem kolejnej sceny jest Clara Immerwahr, kobieta, która popełniła samobójstwo w poczuciu zmarnowanego życia i potencjału naukowego. Jej rówieśniczka Maria Skłodowska-Curie w takich samych warunkach zrobiła karierę naukową, a ona, niemiecka mieszczanka stała się ofiarą patriarchalnej kultury. Pojawia się też Karl Denke, kanibal handlujący mięsem swych ofiar w Hali Targowej. Ta postać jest, jak inne, pokazywana prostymi znakami: żeby nas przekonać, iż był szanowanym obywatelem, powtarza nieustannie zwrot „mógłbym panią, łyżkami, mniam, mniam”. Na scenę wkracza też Czarna Pani znająca dokładnie każdy zakamarek miasta oraz matka Wandy Rutkiewicz ciągle oczekująca aż córka wróci z wyprawy.

Spektakl pomyślany jest w konwencji tytułowego escape roomu. Po apokaliptycznej katastrofie grupa ocaleńców zostaje zmuszona do gry – musi przetrwać we Wrocławiu, które okazuje się miastem niesamowitości. Formuła pokoju ucieczek jest tu jednak jedynie zacytowana, przez co widz nie dostaje konkretnej sytuacji scenicznej, a jedynie ogólną sugestię, czyli kolejny element rozbijający spójność sensów. Przedstawienie kończy się szczęśliwie (jak zawsze w przypadku tego typu utworów popkultury – filmów i komiksów), bohaterowie przetrwali, wykonali zadanie. Jednak to co mieli do zrobienia na scenie, nie było ani trudne, ani wymagające. Potencjał widowiskowy gry pozostał całkowicie niewykorzystany.

Spektakl rozgrywa się na pustej scenie. Głównym elementem widowiska są plastykowe manekiny, znane ze sklepów odzieżowych, a w zasadzie ich poszczególne części, ich pokawałkowane „ciała” różnych rozmiarów. Na początku przedstawienia z sufitu zwisają same korpusy, które z hukiem zostaną odpięte z linek zapełniając całą scenę kawałkami plastikowych imitacji ludzkich szczątków. Apokalipsa zyskuje tutaj swoje wizualne potwierdzenie – jest przerażająca i odpychająca jednocześnie. Aktorzy ubrani są w cieliste trykoty, do których przymocowują plastikowe kształty ludzkich ciał – torsy, korpusy, brzuchy, czy kobiece piersi. Z manekinowych nóg i rąk robią przedmioty sceniczne – tak na przykład powstają karabiny. Wartość tej animacji polega na tym, że konkretne przedmioty zostają ożywione poprzez użycie ich w innym kontekście plastycznym, przedmiot gra tu inny przedmiot. Z tych plastykowych kawałków ciał robione są także części kostiumów charakteryzujące daną postać. Przykładem może być suknia Matki Boskiej zbudowana z nóg manekinów na fiszbinach (przypominająca zdobione suknie ikon Maryi w kościołach), korony Wróżek, czy długie matczyne ręce Matki Wandy. Fragmenty ciał mogą zamienić się w dowolny kształt, ocaleńcy muszą sobie radzić tworząc potrzebne przedmioty z tego, co dostępne. Jednocześnie jednolicie ubrani aktorzy eksponują kształty własnych ciał. Napięcie dramatyczne wyznaczane jest właśnie przez dynamikę tych form – człowieka i manekina.

Tak zbudowane i budowane kostiumy pozwalają na szybkie przebieranie się, dają aktorom możliwość ikonicznej charakteryzacji poszczególnych postaci. To wygodne, gdy każdy z nich gra kilku bohaterów, musi wielokrotnie zmieniać role, a tym samym kostiumy. Cieliste trykoty z zaznaczonymi elementami kostiumów są jednocześnie bardzo bogate. Przypomina to plastyczne dodatki do człowieka, które stosował Tadeusz Kantor, również motywujący swoją estetykę apokaliptycznymi widokami, jakich doświadczył w czasie drugiej wojny światowej. Tutaj fikcyjna, popkulturowa apokalipsa przywodzi na myśl raczej estetykę rodem z horrorów klasy gore. To napięcie pomiędzy realizmem, ikonicznym podobieństwem a fikcyjnością, poziomem gry komputerowej jest tu kluczowe. Przedmioty są jednocześnie groteskowo przerysowane i mimetyczne – jak korpusy ciał z rączką z boku sugerujące walizki Denkego wypełnione makabryczną garmażerką. Taką funkcję pełnią też długie ręce Matki Wandy, które stają się znakiem opiekuńczości, rąk tulących, a jednocześnie rąk długich, zaborczych.

Jednakże napięcie między przerysowaniem a podobieństwem nie jest wyzyskane dostatecznie. Przedstawienie usilnie próbuje połączyć dwie konwencje, a w konsekwencji waha się pomiędzy zabawą, grą w escape room, a spektaklem dokumentalnym mówiącym o historycznych, realnych postaciach Wrocławia. Ufikcyjnienie, wprowadzenie kontekstu (również ikonicznego) gry powoduje, że widz komunikat nie jest heterogeniczny, lecz chaotyczny. Widz otrzymuje ledwie zaznaczone, ogólnie naszkicowane postaci historyczne i problemy, które reprezentują – jak opresywność patriarchatu, moralność w czasie wojny, czy matka żyjąca życiem córki. W takim nagromadzeniu powoduje to chaos na wszystkich poziomach odbioru – poznawczym, estetycznym, a także emocjonalnym. Jednakże interesująca, złożona i dynamiczna warstwa wizualna spektaklu, a także ożywiająca spektakl animacja przedmiotu zasługują na wyróżnienie.

Źródło:

Materiał własny

Wątki tematyczne