EN
08.03.2022, 12:50 Wersja do druku

Trzecie oko Rysia z Klanu

„Bajki malutkie” Maliny Prześlugi w reż. Marioli Ryl-Krystianowskiej w Teatrze Animacji w Poznaniu. Pisze Monika Nawrocka-Leśnik w portalu kulturapoznań.pl


Zapytałam kiedyś Malinę Prześlugę o to, gdzie spotyka swoich bohaterów. Dowiedziałam się, że wszędzie, że czasem wyciąga ich nawet ze śmieci. Że jak jest w sklepie, to widzi ich w sklepie. A jak jest na ulicy, to widzi ich na ulicy. Ale też w książkach, internecie, kinie. Jeżdżą z nią tramwajem i rowerem. Niech żyje wyobraźnia! Niech żyją twórcy cyklu Bajek malutkich w Teatrze Animacji. Bo wystarczyła godzina, żeby bliskie widzom stało się to, co brzydkie, często zaniedbane albo niechciane.

fot. Marek Zakrzewski

fot. Maciej Zakrzewski

Piękne są te opowieści malowane metaforą. Dokładnie trzy - bo na Bajki malutkie 1składają się (w tej właśnie kolejności, to istotne) Bajka o starej babci i Molu Zbyszku (insekta zagrał Marcin Chomicki), Bajka o owieczce, która ciągle się gubiła (w tej roli Marta Berthold w symbolicznym kostiumie) oraz Bajka o Włosie Patryku (brawa dla Marcina Ryl-Krystianowskiego). Piękne jest również to, że w spektaklu tym występuje tylko czwórka aktorów (jest jeszcze Mariola Ryl-Krystianowska - również reżyserka), że niewiele (i niewielu) potrzeba, by przygotować scenę, i że w końcu - dzięki temu, Bajki malutkie 1 można zagrać prawie wszędzie - od klasy szkolnej, po szpitalną salę, nie bardzo przy tym przeorganizowując przestrzeń. I walczyć w ten sposób z kulturowym wykluczeniem. Ale dziś nie potrafię nie myśleć o tym również w kontekście trwającej w Ukrainie wojny oraz schronów. Bo w tak niewielkiej przestrzeni jak Scena Lamus - gdzie zmieści się maksymalnie kilkudziesięciu widzów, dzieci siedzą z przodu na poduchach, dorośli z tyłu, ale w razie potrzeby mogą do siebie dołączyć - wydarzyło się coś magicznego... Coś, co mogłoby innym pomóc przeżyć, i dalej mieć marzenia.

Wróćmy jednak do kolejności w jakiej zaprezentowano bajki, bo zamysł był taki, by było coraz trudniej, by bardziej dosłownie mówić o zjawiskach, które nawet dla dorosłych są złożone. W Bajce o starej babci i Molu Zbyszku mowa była o zagładzie. Tak drogi Czytelniku, o zagładzie... na całej rodzinie moli. Przeżył tylko Zbyszek, najmłodszy z rodu. Zaopiekowała się nim mucha Marzena, osobnik również niemile widziany w ludzkich domostwach, i starsza babcia, która to właśnie... zabiła jego rodziców. Czy kobieta ta była z natury zła? I czy Zbyszek chciał się zemścić? Pomimo trudnych tematów nie sposób było nie zaśmiać się, kiedy młody mól stroił miny przez szklankę z wodą, w której babcia trzymała swoją sztuczną szczękę albo kiedy ją zgubiła (!), gdy śmiała się z wygłupów Zbyszka.

Twórcy tyle samo uwagi poświęcili kwestii śmierci, co rozwinęli wątek seniorów, dla których samotność stanowi prawdziwe zagrożenie. Malina nie byłaby również sobą, gdyby w historii tej nie pojawiły się żarty dla dorosłej części publiczności: Marzena na złość starszej babci siada na ekranie telewizora podczas emisji Klanu - w rytmie kultowej czołówki, hitu Życie jest nowelą Ryszarda Rynkowskiego, doprawia rudej Oli pryszcza albo Rysiowi trzeciego oka. W części tej widzowie mogli również przyjrzeć się całemu szeregowi lalek (w rozmiarze XS, jak i prawie ludzkim), oraz różnym sposobom ich animowania.

W centrum realizacji znalazła się z kolei Bajka o owieczce, która ciągle się gubiła. Jej bohaterką była Owieczka z plastiku - a właściwie z bożonarodzeniowej szopki, z której pamięta najbardziej Jezuska z dziurką w plecach, żeby dobrze trzymał się żłobka, i że ten nie miał jeszcze zębów, był miły i mówił tylko "ga ga ga", gu gu gu". Ne mieszkała tam jednak za długo, bo się zgubiła... Za szafką, "gdzie poleciała" tym razem, był też śmierdzący (czego bardzo się wstydził) i potargany szczur z przyklejoną do pleców gumą do żucia. A może raczej różowy miś Stefan, za którym tęskniła jakaś Anka? Bohaterowie zmagali się z tuzinem problemów, które Malina rozwiązała w charakterystyczny dla siebie sposób, dobrym (dosłownie) słowem. Często - bawiąc się językiem.

fot. Marek Zakrzewski

Owieczka ze szczurem/misiem utknęli za szafką, więc sprzątnięto babciny telewizor, stolik i lampę, została tylko duża, rodzinna szafa mola Zbyszka, do której wchodziło się jak do namiotu i gdzie zamiast uchwytu był zamek błyskawiczny. Całkowitą zmianę scenografii (na scenie pojawiły się wtedy włosy plus minus tego samego wzrostu co Ryl-Krystianowski) wymusiła dopiero opowieść o włosie Patryku i jego koledze Siwym, który wiedział więcej niż wszyscy. Włosach z głowy bibliotekarza, którzy wcześniej nie miał żadnych problemów, bo był hippisem, a one - naturalnie, były wtedy długie i szczęśliwe.

Wyobraźcie sobie, że każdy włos na waszej głowie ma imię oraz własną historię i marzenia (np. żeby być kręconym), które dodają sił, i które można spełnić, zadając sobie trochę trudu. Coś niesamowitego! A do tego wyobraźcie sobie jeszcze, że włosy (proste, kręcone, krótkie, długie, farbowanie i nie, takie, które odlatują z wiatrem, ale też gdzieś płyną) przeczuwają, że odchodzą, że zbliża się śmierć i żegnają się z bliskimi. Że niejeden woli "wypaść" niż "osiwieć"!

Bajka o Włosie Patryku mnie rozbroiła - bo przecież każdy z nas ma swój bagaż, doświadcza tu i teraz, boi się o swoją i swoich bliskich przyszłość. Przez ostatnie dwa covidowe lata tym bardziej towarzyszy nam refleksja o kruchości ludzkiego życia. Nasze najczulsze i najwrażliwsze emocje porusza też obecnie trwająca wojna. Trudno o tym rozmawiać z dziećmi, ale prześlugowe słowo może być pomocne. Malina nie boi się ciężaru, rozkłada go na proste/lżejsze słowa, w przypadku tej bajki dowcipny i inteligentny monolog. Dzieli je wszystkie pomiędzy żart i powagę, szczerość i metaforę.

Bajki malutkie 1 - a jestem przekonana, że taki jest też cały cykl - są wielowymiarowym obrazem życia i śmierci, radości i smutku. Przykładem tego jak mądrze, ale też za pomocą wcale nie wyszukanych i drogich rozwiązań scenicznych można opowiadać dzieciom o tym, o czym mówić nie chcemy, a do czego zmusza nas zwykle sytuacja. A przy tym dobrze się bawić! Każda z bajek jest pełnowymiarowym spektaklem, który choć trwa tylko kilkanaście minut jest w stanie opowiedzieć całe życie.


  • Bajki malutkie 1 Maliny Prześlugi, wiek: 4+
  • reżyseria: Mariola Ryl-Krystianowska
  • Teatr Animacji, Scena Lamus
  • 6.03
Tytuł oryginalny

Trzecie oko Rysia z Klanu

Źródło:

kultura.poznan.pl

Link do źródła

Autor:

Mariola Ryl-Krystianowska

Data publikacji oryginału:

07.03.2022