09.03.2021, 08:47 Wersja do druku

Trójmiasto. Dyrektorzy teatrów i kin: W ogłaszaniu lockdownu nie ma żadnej logiki

- Sprzedajemy bilety z rocznym wyprzedzeniem. Jak mamy to robić, skoro nie wiemy, czy będziemy grać za parę tygodni? Ile razy widz może kupować i zwracać bilety? Jak mamy ustalać repertuar? - mówi Igor Michalski, dyrektor Teatru Muzycznego w Gdyni, największej sceny na Pomorzu.

fot. Piotr Manasterski/mat. teatru

Od soboty 13 marca - w związku z trzecią falą koronawirusa - na Pomorzu znów obowiązywać będzie lockdown. W praktyce oznacza to powrót do nauki online uczniów klas I-III szkół podstawowych, znaczne ograniczenie działalności galerii handlowych, zamknięte baseny, hotele, korty tenisowe, sauny i solaria, a także ponowne zamknięcie placówek kulturalnych: kin, teatrów, muzeów i galerii sztuki.

Zapytaliśmy przedstawicieli trójmiejskich teatrów i kin, co sądzą o decyzji rządu?

Igor Michalski, dyrektor Teatru Muzycznego w Gdyni

Mam wrażenie, że instytucje kultury traktuje się w sposób niepoważny. Decyzja o kolejnym zamknięciu kin i teatrów może spowodować, że widzowie zaczną się bać do nas przychodzić. Kolejny lockdown odstrasza od nas publiczność, a przecież w teatrach jest naprawdę bezpiecznie: widzowie zajmują co drugie miejsce, cały czas są w maseczkach, przestrzegamy zasad dezynfekcji. Inna sprawa, że wciąż trzeba apelować o odpowiedzialność, bo dochodzą mnie słuchy, że np. w kinach, kiedy tylko gaśnie światło, część widzów zdejmuje maseczki. To nieodpowiedzialne zachowanie, o którym trzeba głośno mówić.

Kolejne zamknięcie to dla naszego teatru dramat. Rząd wprowadza trzeci lockdown, ale ani słowa nie mówi o tarczy. A przecież 2/3 pensji aktora to honorarium za zagrane spektakle, a tylko 1/3 to stała pensja. Inna kwestia: w naszym teatrze sprzedajemy bilety z rocznym wyprzedzeniem. Jak mamy to robić, skoro nie wiemy, czy będziemy grać za parę tygodni? Ile razy widz może kupować i zwracać bilety? I jak mamy ustalać repertuar? Cała ta sytuacja powoduje w nas irytację i bezsilność.

fot. mat. teatru

Adam Orzechowski, dyrektor Teatru Wybrzeże w Gdańsku

To, co dla nas najbardziej dokuczliwe, to brak konkretnych informacji. Wiemy, że od 13 marca po raz trzeci zostajemy zamknięci, tym razem na tydzień. Ale co dalej - otwarcie czy dalszy ciąg lockdownu? Nikt nie wie. A przecież nie można ciągle startować i się zatrzymywać. Nadal pracujemy nad nowymi premierami: jeszcze w tym sezonie chcielibyśmy wystawić "Niepokój" Iwana Wyrypajewa w reżyserii Grzegorza Wiśniewskiego, "Fausta" Goethego w reżyserii Radosława Stępnia, kolejne spektakle przygotowują Jan Klata i Ewelina Marciniak.

W ciągu ostatnich tygodni wystawiliśmy trzy premiery, bardzo ciepło przyjęte przez publiczność. To daje nam poczucie, że jesteśmy widzom potrzebni i chętnie do Wybrzeża przychodzą.

Magdalena Jacoń, rzeczniczka Gdyńskiego Centrum Filmowego

Z wielkim zapałem otwieraliśmy kino w połowie lutego po trzymiesięcznej przerwie, powitaliśmy wtedy naszych widzów czerwonym dywanem, co sprawiło im dużo radości. Tym bardziej żałujemy, że w pierwszą rocznicę pandemii po raz trzeci musimy się zamykać. Mamy nadzieję, że nie na długo... Gramy, dopóki możemy, czyli do piątkowego wieczora. Mieliśmy bardzo bogate plany na kolejne tygodnie, ale niestety musimy je zawiesić. Jednocześnie przygotowujemy się do organizacji dwóch festiwali: Millennium Doc Against Gravity, który ma odbyć się w połowie maja, oraz Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych, który planowany jest na wrzesień. Oba terminy na razie są obowiązujące.

fot. Krzysztof Mystkowski/mat. teatru

Romuald Wicza-Pokojski, dyrektor Opery Bałtyckiej w Gdańsku

Otwieranie teatrów „na próbę" niesie ze sobą problemy organizacji repertuaru, sprzedaży biletów, zaufania widzów, ułożenia pracy zespołów. Jednak myślę, że najważniejszą kwestią, z którą już teraz musimy się mierzyć, to regres uczestnictwa. Oparliśmy kulturę na substytucie, jakim jest transmisja online. Otwieranie i zamykanie teatrów na kilka tygodni bardzo utrudnia odbudowę relacji z publicznością. Ciągłe przekonywanie, że warto kupić bilet, bo spektakl będzie, i późniejsze jego odwoływanie tylko pogłębia poczucie beznadziei. Po roku od pierwszego zamknięcia instytucji kultury potrzebujemy określonej perspektywy działań dalszej niż tydzień. Wiem, że jest bardzo trudna sytuacja i dotyczy nas wszystkich, ale bez określonego horyzontu dryfujemy. Chcemy i możemy być pomocni. Sztuka, spektakle, teatry są przecież po to, żeby ukoić zatroskane umysły i dusze. Dać chwilę wytchnienia od skomplikowanej rzeczywistości.

fot. Roman Jocher

Krzysztof Babicki, dyrektor artystyczny Teatru Miejskiego w Gdyni

Nie widzę żadnej logiki w tym, jak rząd traktuje instytucje kultury. Nie rozumiem sensu ogłaszania lockdownu z tygodniowym wyprzedzeniem. Jeszcze w czwartek widz jest w teatrze bezpieczny, a w niedzielę już nie? Mam wrażenie, że tak ważne decyzje są podejmowane lekką ręką, w sposób kompletnie nieprzemyślany. Jestem natomiast podbudowany postawą naszych widzów, którzy przed spektaklem czekają pod kasą z nadzieją, że może ktoś odsprzeda bilet. Z myślą o nich jeszcze w tym tygodniu zapraszamy na dodatkowy spektakl.

Nie dopuszczam do siebie myśli, że zaplanowana na 27 marca, w Międzynarodowym Dniu Teatru, premiera "Prawieku" Olgi Tokarczuk w reżyserii Jacka Bały mogłaby się nie odbyć. W zespole jest ogromna determinacja, żeby grać, bo najgorsza w teatrze jest bezczynność.

Magdalena Renk, dyrektorka klubu Żak w Gdańsku

Rozumiem decyzję o ponownym wprowadzeniu lockdownu. Nie ma innego wyjścia, zwłaszcza że wskaźnik zachorowań jest na Pomorzu bardzo wysoki. W tej sytuacji dostosowujemy formułę działalności klubu Żak do obecnej sytuacji i planujemy wydarzenia najwyżej z dwutygodniowym wyprzedzeniem. Jeszcze w tym tygodniu zorganizujemy więcej seansów, niż początkowo planowaliśmy. A od soboty nasze kino, które do tej pory funkcjonowało stacjonarnie oraz w formule online, prezentować będzie filmy wyłącznie online. Także organizowane u nas wystawy będzie można zwiedzać wirtualnie - przygotowujemy kilkuminutowe filmy z oprowadzaniem kuratorskim po ekspozycji. Koncert w ramach festiwalu Jazz Jantar przesunęliśmy z marca na maj, a Dni Muzyki Nowej - z kwietnia na wrzesień.

fot. mat. teatru

Michał Derlatka, dyrektor Teatru Miniatura w Gdańsku

Kolejny lockdown przyjmujemy na zimno. Odwołane spektakle przenosimy na inny termin, przechodzimy w niestacjonarny tryb pracy, przenosimy na nieokreśloną przyszłość premierę sceniczną spektaklu „Beton”. W ciągu minionego roku udało nam się zbudować trzon alternatywnej oferty teatru oparty głównie na działaniach online. Są to cykle projektowe: Uchosfera, Papety: z ostatniej chwili i E-mocje, edukacja online we współpracy ze szkołami, jednorazowe wydarzenia w sieci, ale też spektakle i akcje plenerowe, które możemy prezentować poza siedzibą teatru, w zależności od aktualnie obowiązujących wytycznych sanitarnych. Jednocześnie rozpoczęliśmy produkcję dwóch nowych tytułów: „Najbrzydsze zwierzę świata” oraz „Piraci dobrej roboty”, które mamy nadzieję móc pokazać widzom w siedzibie teatru, bierzemy jednak pod uwagę także możliwość realizacji premier (w kwietniu i maju 2021) online. Pracujemy nad możliwością udostępnienia części naszych spektakli online.

Nie jest nam na rękę tygodniowy tryb wprowadzania i wycofywania obostrzeń i zmian w regulacjach, planowanie jest praktycznie niemożliwe; jednak rozumiemy sytuację pandemiczną i staramy się elastycznie dopasowywać do trudnej rzeczywistości, która już od roku doświadcza nas wszystkich.

Tytuł oryginalny

Dyrektorzy teatrów i kin: W ogłaszaniu lockdownu nie ma żadnej logiki

Źródło:

Gazeta Wyborcza - Trójmiasto online

Link do źródła

Wszystkie teksty Gazety Wyborczej od 1998 roku są dostępne w internetowym Archiwum Gazety Wyborczej - największej bazie tekstów w języku polskim w sieci. Skorzystaj z prenumeraty Gazety Wyborczej.

Wątki tematyczne