21.01.2013 Wersja do druku

Tradycja i profanacja

Wspólnota - czy może raczej potencjał wspólnotowości - nadal pozostaje dla polskiego teatru ważnym punktem odniesienia. Choć raczej należałoby powiedzieć: różnota - Anna R. Burzyńska w grudniowym Dialogu o doświadczeniu wspólnoty przez pokolenia twórców teatru od Dejmkowskich "Dziadów" do współczesnych realizacji.

Czy możliwa jest jeszcze jakakolwiek wspólnota w teatrze? Nad tym zagadnieniem zastanawiał się niedawno w ważnym tekście "Szczątki założycielskie" Zbigniew Majchrowski: "Niegdyś wystarczał podział na <> i <>, a <> zwykle znaczyło <>. [...] W ostatnim okresie pojawił się nowy typ pytań, jakie zadawać sobie muszą artyści teatru u progu pracy. Do jakiej wspólnoty komunikacyjnej ma odwoływać się przedstawienie? [...] I nie chodzi tu wcale o doraźny wybór opcji politycznej, ale o samookreślenie dalece bardziej fundamentalne. A mianowicie: kto stoi na scenie? Polak? Jedermann? <>? <>? No i kogo ma za partnera?"[1]. Na pewno nie ma już powrotu do tej wspólnoty odbioru, która charakterystyczna była dla czytającej mowę ezopową publiczności "Dziadów" w reżyserii Kazimierza Dejmka, "Mordu w katedrze" Jerzego Jarockiego czy konspiracyjnych spektakli granych w kościołach

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Tradycja i profanacja

Źródło:

Materiał nadesłany

Dialog nr 12/12-12

Autor:

Anna R. Burzyńska

Data:

21.01.2013