Logo
Magazyn

Tomasz Konieczny: jeśli chcemy być na mapie Europy, nie możemy omijać Wagnera

1.07.2026, 08:24 Wersja do druku

Wystawienie „Walkirii” na rozpoczynającym się w lipcu Baltic Opera Festivalu ma przywrócić dzieła Richarda Wagnera na polskie sceny – powiedział PAP śpiewak operowy Tomasz Konieczny. Zdaniem szefa festiwalu, bez tego repertuaru Polska nie zaistnieje na mapie najważniejszych ośrodków operowych Europy.

fot. mat. teatru

Polska Agencja Prasowa: Tegoroczna edycja Baltic Opera Festival odbywa się pod hasłem „Mity, gusła i zabobony. Opowieści, które budują wspólnotę”. W jaki sposób to hasło festiwalu odzwierciedla się w doborze repertuaru?

Tomasz Konieczny: Od początku istnienia Baltic Opera Festivalu budujemy program wokół wyraźnej idei. Chcemy, aby festiwal był zaproszeniem do refleksji nad opowieściami, które kształtowały ludzką tożsamość.

W programie zestawiamy różne tradycje – od mitologii germańskiej i litewskiej po „Polskie Wesele” Józefa Beera, które przypomina o roli kultury w podtrzymywaniu wspólnoty. Kultura jest jednym z najważniejszych fundamentów każdej społeczności.

PAP: Centralnym punktem programu jest „Walkiria” Richarda Wagnera. Dlaczego ten tytuł jest kluczowy dla tegorocznej edycji?

T.K.: W tym roku przypada 150. rocznica premiery całego cyklu „Pierścień Nibelunga”. Ponadto w Polsce Wagner jest obecnie wykonywany zbyt rzadko – od ostatniej pełnej inscenizacji cyklu minęło około dwudziestu lat. Jeśli chcemy liczyć się na operowej mapie Europy, nie możemy omijać tak fundamentalnego repertuaru. Chciałbym pokazać polskiej publiczności, że Wagner to nie sztuka elitarna, lecz po prostu wielki teatr i muzyka.

PAP: Jednym z najważniejszych punktów festiwalu będzie polska prapremiera sceniczna „Polskiego Wesela” Józefa Beera. Co zdecydowało o wyborze tego zapomnianego utworu?

T.K.: Józef Beer był polskim kompozytorem pochodzenia żydowskiego, którego twórczość przed wojną odnosiła sukcesy, a później praktycznie zniknęła z naszych scen. Do sięgnięcia po ten tytuł zainspirowała mnie Dorota Krzywicka-Kaindel, która przygotowała nowe polskie tłumaczenie libretta. Kluczowe było także zaangażowanie reżysera Pawła Miśkiewicza, który wydobył współczesny wymiar tego dzieła. Projekt realizujemy jako platformę współpracy instytucji takich jak Opera Wrocławska, Sinfonietta Cracovia i Balet Opery Krakowskiej.

PAP: Program obejmuje także wydarzenia poświęcone pamięci Elżbiety i Krzysztofa Pendereckich. Jaką rolę odegrali oni w historii festiwalu?

T.K.: Oboje byli silnie związani z naszym przedsięwzięciem. Krzysztof Penderecki pozostawił niezwykłe dziedzictwo, a pani Elżbieta wspierała nas od samego początku. W ramach festiwalu Marian Żak zaprezentuje swoją choreografię do muzyki Pendereckiego, co wpisuje się w temat pamięci obecny w całym programie.

PAP: Czy przygotowana z myślą o dzieciach familijna wersja „Złota Renu” to element strategii budowania nowej widowni?

T.K.: Zdecydowanie tak. Jednym z naszych priorytetów jest edukacja najmłodszych i wspieranie młodych artystów poprzez kursy mistrzowskie. Opera Leśna w Sopocie ma specyficzny charakter – trafiają do nas nie tylko melomani, ale często osoby, które nigdy wcześniej nie były w operze i wchodzą na widownię prosto z plaży, z czystej ciekawości. Chcemy pokazać, że ta sztuka jest otwarta i dostępna dla każdego.

Festiwal odbędzie się od 2 do 7 lipca na scenach gdańskiej Opery Bałtycka i sopockiej Opery Leśnej.

Źródło:

PAP

Sprawdź także