EN
02.02.2022, 15:25 Wersja do druku

To nie wypada!

Oznacza to, że można, ale nie należy, bo... nie wypada. Na przykład dłubać w nosie, a potem oglądać, co się wydłubało. Nie wypada wnosić na teatralną widownię napojów i wypijać ich podczas spektaklu lub koncertu, „trąbiąc butelkami" w kierunku sceny, bo to należy do instrumentów dętych w orkiestrze lub hejnalistów z wieży mariackiej. W żadnym razie nie wolno klaskać między częściami symfonii, sonat instrumentalnych lub cyklów pieśni, co za moich czasów w Warszawie czynili nawet członkowie rządu, a na dyskretne uwagi odpowiadali, że nie mogli wytrzymać, bo im się to tak bardzo podobało (?!). Pisze Sławomir Pietras w Tygodniku Angora.

Nie wypada stojącym na scenie artystom po zakończeniu przedstawienia bić brawa, bo to należy do publiczności, a oni powinni tylko ukłonami za to dziękować. Ten dziwaczny i nieprofesjonalny zwyczaj jest nieczuły na perswazje, zakazy dyrekcyjne, krytykę prasową, a nawet niechęć publiczności, która strudzona klaskaniem przestaje, a głupawo zadowoleni artyści nadal biją sobie brawa na scenie. Podobnie czynią - pożal się Boże - politycy, kiedy po referacie lub złożeniu jakichś oświadczeń sami zaczynają bić sobie brawo, a dopiero później dołączają do nich uczestnicy zjazdu lub konferencji, i to nie zawsze. Nie wypada jeść i pić na widowni. Towarzyszące temu siorbanie i mlaskanie przeszkadza w odbiorze spektaklu. Można przy tym kogoś oblać lub poplamić. Nie mówiąc o tym, że gdy wypije się alkohol (to też się zdarza!), łatwo wywołać głośną awanturę, a nawet burdę.

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

To nie wypada!

Źródło:

„Tygodnik Angora” nr 6