Logo
Recenzje

Tego nie było w scenariuszu

28.09.2026, 10:37 Wersja do druku

„Voyage, voyage. Cytrynowa podróż” Bogusławy Schubert w reż. autorki  w ramach prologu XVI Festiwalu Polskich Sztuk Współczesnych R@Port w Gdyńskim Centrum Filmowym. Pisze Katarzyna Harłacz na stronie Krytyczne spojrzenie.

fot. Anna Rezulak/mat. teatru

Spotkanie przy stole, podróż przez życie i opowieść o tym, co pozostaje po zagranych rolach. „VOYAGE, VOYAGE! Cytrynowa podróż” Bogusławy Schubert to monodram, w którym granica między twórcą a odbiorcą stopniowo się zaciera. Zamiast dystansu sceny pojawia się bezpośredni kontakt, a osobista historia aktorki staje się punktem wyjścia do opowieści o życiu – jego barwach, doświadczeniach i nieoczywistych drogach.

Spektakl odbywa się w Gdyńskim Centrum Filmowym w czasie trwania Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych. To pierwsze z dwóch wydarzeń stanowiących prolog do październikowego Festiwalu Polskich Sztuk Współczesnych R@port, organizowanego przez Teatr Miejski w Gdyni. Pierwszy pokaz, przy sprzyjającej pogodzie, odbył się na dachu Centrum, z pięknym widokiem na Gdynię. Drugi, gdy aura nie pozwoliła już na plenerowe spotkanie, przeniesiono do Galerii, pośród fotografii prezentujących Andrzeja Wajdę w pracy.

Różne przestrzenie i warunki nie zmieniają jednak istoty tego wydarzenia: chodzi o bezpośredni kontakt artystki z odbiorcami. W „VOYAGE, VOYAGE! Cytrynowej podróży” ta idea znajduje szczególny wyraz, ponieważ monodram Bogusławy Schubert wyrasta z jej osobistej historii – z ról filmowych i teatralnych, doświadczeń zawodowych i prywatnych, podróży oraz relacji z ludźmi.

Tutaj również forma ma znaczenie: spektakl rozgrywa się przy wspólnym stole. Artystka siada przy nim razem z odbiorcami i, wypowiadając tekst monodramu, patrzy nam w oczy. Na blacie stoją butelki wody, owoce i podane na wykałaczkach porcje serów do degustacji. Wśród tych przysmaków leżą cytryny. Sama aktorka ma na głowie fantazyjny wianek z zieleni i plasterków cytryny, a jej wizerunek dopełniają włosy splecione w dwa warkocze, przywodzące na myśl figlarną Pippi Pończoszankę. Ta stylizacja, pełna przekory i dziecięcej fantazji, stanowi lekki kontrapunkt dla powagi treści monodramu, a jednocześnie wyraża naturalną swobodę artystki.

Opowieść toczy się wartko i emocjonalnie. Jedna historia płynnie przechodzi w drugą. Zmieniają się czasy i okoliczności – raz jesteśmy w Paryżu, innym razem w Polsce. Pojawiają się kolejne role, zawodowe doświadczenia i sytuacje, które pozostawiły ślad w życiu aktorki. Nie są to jednak wyłącznie wspomnienia z przeszłości. Każde z nich niesie określony ciężar emocjonalny, odsłania jakiś fragment osobowości, pozwala przyjrzeć się temu, co się stało, i temu, co nadal pracuje.

Role, które odgrywała artystka, nie pozostawały obojętne wobec jej osobistych doświadczeń. Przybliżały ją do siebie, czasami konfrontowały ze sprawami wcześniej niedostatecznie rozpoznanymi. W ten sposób teatr stawał się nie tylko przestrzenią odgrywania cudzych historii, ale także sposobem na głębsze poznawanie siebie i rzeczywistości wokół. Nie sposób pozostać całkowicie obojętnym wobec tego, co się gra.

Jedną z najbardziej charakterystycznych historii, które wybrzmiewają w spektaklu, jest opowieść o cytrynach. „Cytrynowa królowa” to wspomnienie czasu, gdy aktorstwo zeszło na dalszy plan, a rzeczywistość pandemii zmusiła artystkę do walki o utrzymanie. Wtedy okazało się, że wraz z siostrą mają jeszcze jeden niezwykły talent: potrafią wyczarować w kuchni rzeczy niezwykłe. Ich konfitury cytrynowe szybko zyskały niemal legendarną sławę. A aktorska fantazja przydała się do stworzenia barwnej oprawy sprzedaży tych specjałów – żółtych strojów, koron na głowach i całej cytrynowej scenografii, która nadawała przedsięwzięciu niepowtarzalny charakter. Z konieczności narodził się osobliwy teatr, łączący codzienną zaradność z humorem i fantazją.

Ta opowieść jest czymś więcej niż anegdotą z życia artystki. Pokazuje, że twórczość nie musi ograniczać się do sceny. Może pojawić się w najmniej oczekiwanym momencie, w sytuacji wymagającej zaradności, odwagi i gotowości do zmiany. Może pomóc nie tylko przetrwać trudny czas, ale też nadać mu własny sens i formę.

fot. Anna Rezulak/mat. teatru

Artystka opowiada także o wielkich rolach i o próbach dotarcia do głębi granych przez siebie postaci. Nie próbuje jednak przedstawiać życia jako pasma sukcesów i zawsze trafnych wyborów. Wie, że jest w nim miejsce na niepewność, trud i pomyłki. Bo bogate życie nie musi być życiem bez błędów. Może być naprawdę przeżyte – z jego dobrymi i złymi decyzjami, udanymi rolami i chwilami, w których zapomina się tekstu albo myli słowa na scenie (i z fantazją, by jakoś z tego wybrnąć). Takim, w którym nie żądamy od siebie samych sukcesów i zawsze trafnych decyzji, lecz pozwalamy sobie iść przez życie bez potrzeby nieustannego kontrolowania jego biegu. I takim, w którym nie wytykamy sobie bez końca błędów – w czym przecież potrafimy być rewelacyjni.

Zwykle oglądamy aktorów poprzez kreowane przez nich postaci, łatwo więc zapomnieć, że za każdą z nich stoi konkretna osoba – ze swoimi przeżyciami, lękami i wątpliwościami. Monodram Bogusławy Schubert pozwala na chwilę odsunąć sceniczny wizerunek i spotkać się z osobą, która za nim stoi. Szczerość artystki sprawia, że poznajemy ją nie tylko jako aktorkę znaną ze sceny i ekranu, lecz także jako człowieka z własną historią i doświadczeniami. Także forma spektaklu – rozgrywanego przy wspólnym stole – zmniejsza dystans i nadaje temu spotkaniu bezpośredni, osobisty charakter.

„VOYAGE, VOYAGE! Cytrynowa podróż” to nie tylko opowieść o aktorstwie, ale przede wszystkim o ludzkiej drodze – jej barwności, doświadczeniach i nieprzewidywalności, a także o tym, jak kolejne role, spotkania i wybory kształtują człowieka. Przypomina, że życie, podobnie jak aktorstwo, nie daje się zamknąć w jednej roli, której kurczowo chcielibyśmy się trzymać – nawet jeśli kiedyś była dla nas najważniejsza.

Tytuł oryginalny

Tego nie było w scenariuszu - „VOYAGE, VOYAGE! Cytrynowa podróż”. Teatr Miejski, Gdynia, 2026-09-24

Źródło:

krytyczne-spojrzenie.com

Autor:

Katarzyna Harłacz

Data publikacji oryginału:

27.09.2026

Sprawdź także