Logo
Recenzje

Teatralna Kicia: Antygona

14.09.2026, 09:48 Wersja do druku

„Antygona” Sofoklesa w reż. Jakuba Roszkowskiego w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. Pisze Kamil Pycia na blogu Teatralna Kicia.

fot. Joanna Siwiec

Pamiętam z czasów szkolnych ten przejmujący moment potwornego krindżu, kiedy nauczyciel starał się być tym „fajnym nauczycielem” i usiłował naśladować to, jak mówiliśmy do siebie - tylko dlatego, że myślał, że wtedy lepiej do nas dotrze. Finalnie kończyło się to tak, jak w znanym memie ze Steve’em Buscemim, który wchodzi z deskorolką i czapką z daszkiem na bakier, po czym mówi: „how do you do, fellow kids”. Czemu to przywołuję na początku tekstu o „Antygonie” z Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie? A nie wiem, tak jakoś wyszło zupełnie bez związku, zaufajcie mi.

Jakub Roszkowski przepisał i wyreżyserował na scenie w MOS-ie antyczną tragedię młodej dziewczyny, która po trudach wojny nie może pochować swojego brata z powodu zakazu narzuconego przez nowego władcę. W oryginale prowadzi to do konfliktu: co jest ważniejsze - prawo ludzkie czy prawo boskie? Byłem niezwykle ciekawy, co Roszkowski wyciągnie z tej klasycznej opowieści, mając w pamięci inną interpretację tego tekstu: „Antygonę w Molenbeek” Anny Smolar. Tamta inscenizacja, pomimo że specjalnie mnie nie porwała („Antygona w Molenbeek”, nie Anna Smolar, chociaż ona mogłaby mnie porwać, nie musiałbym wtedy chodzić do pracy), otworzyła mi oczy na potencjał tego, jak przez sito współczesności można odczytać ten antyczny dramat. W krakowskiej realizacji reżyser zaprosił do współpracy Bisza, aby ten wspomógł go, pisząc piosenki, bo nowa „Antygona” została zaplanowana jako rapowy musical.

Akcent tego spektaklu w czasie adaptowania zostaje przesunięty, a sama akcja przybliża się do nas czasowo, jesteśmy świadkami zakończenia ciężkiej wojny, a nowo wybrany prezydent w ramach przestrogi zabrania chować zabitych rebeliantów. Jednocześnie, zachowując się w ten sposób, marzy o Pokojowej Nagrodzie Nobla i trzymaniu całego narodu za twarz. Po drugiej stronie barykady staje młode pokolenie reprezentowane przez Antygonę. Ma ona siostrę youtuberkę, która ze strachu odcina się od jej prób pochowania poległego brata wbrew zakazowi głowy państwa. I tutaj pojawia się ciekawy wątek, bo konflikt na linii prawo boskie a ludzkie w wersji Roszkowskiego staje się konfliktem prawa moralnego z prawem państwowym. Boskość odrzuca się tu zupełnie jako nieprzystającą do współczesnego świata, bo twórcy w sposób nieukrywany starają się uwspółcześnić tę historię najbardziej, jak się da. Sporo tu nawiązań do obecnych czasów, żeby jak najmocniej zaznaczyć, że mówimy o „tu i teraz”, a nie o jakiejś krzywej akcji w starożytnych Tebach. Niemniej, im bardziej twórcy brną w to uwspółcześnianie, tym bardziej staje się ono szyte grubymi nićmi i zwyczajnie zbyt oczywiste. Mam wrażenie, że Roszkowski z Biszem na etapie tworzenia jako grupę docelową wybrali szkoły i trochę położyli lagę na resztę odbiorców, bo nie pozostawiają nam przestrzeni na jakikolwiek niuans czy własne przemyślenia.

Jednocześnie (nie zrozummy się źle) na „Antygonie” nadal byłem ciekawy tego, co dalej stanie się na scenie. Jednowymiarowość proponowanych postaci nie wpływa na fakt, że jest to przedstawienie zrealizowane bardzo dobrze i wciągające od samego startu. Piosenek w większości słucha się z przyjemnością i nie ukrywam, że fajnie byłoby mieć tę ścieżkę dźwiękową na Spotify, żeby wracać do niektórych kawałków. Aktorzy radzą sobie ze śpiewaniem w większości dobrze i nie miałem poczucia chęci odgryzienia sobie uszu, niemniej prawdziwy kopniak energii pojawia się, gdy na scenie rapuje Julia Kazana (Antygona). Jej rola jest na tyle wielowymiarowa, na ile pozwoliła jej adaptacja, jednak mam wrażenie, że wyciąga 110% ze swojego czasu na scenie. Czuć w tym, jak podaje tekst, prawdziwe zaangażowanie w sprawę, chęć zawalczenia o lepszy świat i sprzeciw wobec dyktatury nowego prezydenta.

Najciekawszą postacią w tej realizacji jest jednak dla mnie Tejrezjasz Dominiki Kozłowskiej - milczący, tajemniczy, przechadzający się gdzieś na krawędzi widoczności po balkonie i ukryty przed nami, a jednak przekazujący swoje widzenia za pomocą streamu z robotycznym głosem. Prawdziwie smutna scena, która chyba jako jedyna w całym spektaklu naprawdę mnie zakłuła, to moment, w którym Kozłowska opuszcza wirtualny świat i stara się przekazać swoje wizje oraz przewidywania osobiście, własnym głosem, jednak nikt nie jest w stanie jej zrozumieć albo wręcz nie chce. Przemyślanym zabiegiem było też powierzenie tej roli właśnie tej aktorce: Tejrezjasz był wieszczem niewidomym, a Kozłowska jako osoba niesłysząca nadaje tej postaci mocniejsze zakotwiczenie w rzeczywistości. Operuje swoją paletą umiejętności tak, że zwyczajnie wzbudziła we mnie ciężką emocję ulokowaną gdzieś w dolnych partiach żołądka.

Niewątpliwie dynamiki całości dodaje niekończąca się choreografia Maćka Prusaka, dzięki której akcje gładko przechodzą jedna w drugą. Podobało mi się to, co zaproponował na scenie, zwłaszcza w momentach, kiedy ruch opowiadał o przemocy, nie pokazując jej bezpośrednio, ale ogrywając ją całym arsenałem gestów: na poły tanecznych, a na poły zaczerpniętych niemalże z pola bitwy. Ten miks miękkich i ostrych ruchów był dla mnie wyjątkowo ciekawy.

Roszkowski zaprojektował sobie w głowie „Antygonę” jako antywojenny musical-protest-song, co mu się udało. Jest dynamicznie, jest ładnie i kolorowo. Niemniej mam wrażenie, że zbyt prostolinijnie i bez pozostawienia przestrzeni nam oraz bohaterom na swoją własną interpretację. Wszystko jest odmierzone od linijki, ale mimo to zdarzają się momenty, gdzie napięcie siadało dość mocno. Bawiłem się okej, zainteresowanie i emocje były na jakieś 65%, ale dla samej muzyki mógłbym się przejść w sumie jeszcze raz. Szkoły pójdą i polonistki będą zachwycone, jednak ja czuję lekką nieszczerość w tym wszystkim, tego samego rodzaju, co wtedy, gdy 50-letni chłop udaje, że ma 17 lat i myśli, że może zagrać nastolatka w High School Musical. Typie, oni wiedzą, że jesteś dorosły, nie możesz iść z nimi pić taniego wina w pustostanach.

Źródło:

Teatralna Kicia

Link do źródła

Autor:

Kamil Pycia

Data publikacji oryginału:

10.09.2026

Sprawdź także