Logo
Aktualności

Teatr Telewizji. W najbliższy poniedziałek „Być jak czterdziestolatek”

9.09.2026, 13:09 Wersja do druku

Ma na koncie wiele prestiżowych nagród, jego film był polskim kandydatem do Oscara. Damian Kocur debiutuje w Teatrze Telewizji spektaklem „Być jak czterdziestolatek”.

fot. Julia Dacka

Już 14 września o godz. 20.55 na antenie TVP1 premierowo zaprezentowany zostanie spektakl „Być jak czterdziestolatek”, którym Damian Kocur debiutuje w Teatrze Telewizji. Reżyser, który ma na koncie wiele prestiżowych nagród i którego film był polskim kandydatem do Oscara, w swojej sztuce postanowił pochylić się nad pokoleniem współczesnych czterdziestolatków i wejść w dialog z kultowym serialem Jerzego Gruzy. W obsadzie przedstawienia znaleźli się m.in. Mateusz Znaniecki, Marta Nieradkiewicz, Krzysztof Materna czy Maria Maj.

Damian Kocur należy do grona najbardziej utalentowanych twórców filmowych młodego pokolenia. Kilka lat temu okrzyknięto go objawieniem polskiej kinematografii. Za swój pełnometrażowy debiut „Chleb i sól” otrzymał nagrodę specjalną jury na festiwalu w Wenecji, aż trzy nagrody na festiwalu w Gdyni, a także Orła w kategorii „Odkrycie roku”. Jego krótki metraż „Tak, jak było” prezentowany był podczas festiwalu w Cannes, a film „Pod wulkanem” był polskim kandydatem do Oscara. Po licznych sukcesach filmowych postanowił zmierzyć się ze światem teatralnym i zadebiutować w Teatrze Telewizji. 

Zaproszenie do stworzenia spektaklu dla Teatru Telewizji wydało mi się szalenie interesujące. Choć przyznam, że zastanawiałem się, jak bardzo będę mógł puścić wodze wyobraźni, a jak bardzo – wejść w teatralną umowność. Na szczęście, otrzymałem ogromną wolność, co obecnie rzadko się zdarza. Wiem, że widownia Teatru Telewizji jest bardzo szeroka i różnorodna. Postanowiłem więc zrobić coś, co będzie inkluzywne, dostępne, czytelne i niehermetyczne. Wspólnie z Martą Bacewicz napisaliśmy scenariusz komediodramatu „Być jak czterdziestolatek”. To dla mnie nowa forma. Czegoś takiego jeszcze nie robiłempodkreśla Damian Kocur.

„Być jak czterdziestolatek” to czuła opowieść o człowieku, którego kryzys wieku średniego dopadł znienacka i z całą mocą, a mityczna „czterdziestka” przynosi mu nie tyle upragnioną stabilizację, ile raczej konieczność rozpoczęcia wszystkiego na nowo. Rozdarty między potrzebą bliskości a wiecznym lękiem przed zobowiązaniem, Stefan boleśnie konfrontuje się z własnymi wyborami, ograniczeniami i niespełnieniem – zarówno zawodowymi, jak i emocjonalnymi. To historia współczesnego, wielkomiejskiego everymana, który na półmetku życia jest zmuszony stanąć przed lustrem i dokonać poważnego rachunku sumienia. Historia o rozpadzie tradycyjnych modeli relacji, o samotności i o pragnieniu powrotu do czegoś, co w dzisiejszym świecie już nie istnieje – stabilności, tradycyjnej rodziny, prostych odpowiedzi. 

Żeby była jasność – nie miałem ambicji, by tworzyć adaptację „Czterdziestolatka”. Uważam, że to by się dziś nie udało, o czym mówił zresztą sam Gruza. Chciałem jednak, by nasz spektakl w jakiś sposób korespondował z tym serialem. (…) I tych nawiązań do „Czterdziestolatka” trochę u nas jest: imię głównego bohatera, jego wiek, łuki Karwowskiego, Warszawa, Trasa Łazienkowska, słynny motyw muzyczny, ale w innej aranżacji. Pokazujemy też fragmenty „Czterdziestolatka” i wywiadu z Gruzą, które Stefan montuje w jednej ze scen. W oczywisty sposób tytuł naszego spektaklu też nawiązuje do tego serialu podkreśla reżyser.

W spektaklu „Być jak czterdziestolatek” zagrali m.in. Mateusz Znaniecki, Marika Zielińska, Anna Kłos, Marta Nieradkiewicz, Krzysztof Materna i Maria Maj. Ale to nie koniec. Damian Kocur często w swoich produkcjach obsadza naturszczyków. Tak było i tym razem. Na szklanym ekranie zobaczymy również Włodzimierza Tura, który wcielił się w pana Włodka remontującego mieszkanie głównego bohatera sztuki. Jak się okazuje, remontował on wcześniej mieszkanie Damiana Kocura. I tak naprawdę to on zainspirował reżysera do napisania scenariusza przedstawienia. A niektóre ze scen są odwzorowaniem tego, co naprawdę wydarzyło się w trakcie remontu jego mieszkania. 

Muszę przyznać, że nasza współpraca przy remoncie mojego mieszkania, nie była najłatwiejsza. Nie wszystko wydarzało się w umówionych terminach. Wiedziałem jednak, że muszę zacisnąć zęby i to przetrwać, bo polubiłem go, dostrzegłem w nim potencjał i chciałem, by zagrał w Teatrze Telewizji. Przecież to on był moją główną inspiracją do powstania tego spektaklu. (…) Któregoś dnia wszedłem do mojego mieszkania i pan Włodek, który mi je remontował i który potem zagrał w naszym spektaklu, zaczął rozrysowywać mi flamastrem na ścianie jakiś rebus matematyczny. Jak się okazało – matrycę życia. Stwierdziłem wtedy, że mam czterdzieści parę lat i to idealny moment, by opisać moje pokolenie – wyjaśnia Damian Kocur. 

To pokolenie na pewno jest mniej dojrzałe niż pokolenie czterdziestolatków 50 lat temu. (…) To pokolenie, któremu towarzyszy poczucie dużej niepewności zawodowej. Większość osób pracuje na umowach śmieciowych. To też pokolenie rozwodników, rodzin patchworkowych, opieki naprzemiennej, kredytów mieszkaniowych i ludzi żyjących w ciągłym biegu. Muszę przyznać, że nie jestem jego najbardziej reprezentatywnym przedstawicielem. Jestem singlem, tworzę rodzinę z moim psem, udało mi się uniknąć kredytu mieszkaniowego, którego i tak pewnie bym nie dostał. Jestem artystą, uprawiam wolny zawód i żyję w pewnej bańce. Zależy mi jednak na tym, by wychodzić poza dobrze znane mi ramy i konfrontować się z różnymi realiami ekonomicznymi i społecznymi – dodaje reżyser. 

 Premiera spektaklu „Być jak czterdziestolatek” 14 września o godz. 20.55 na antenie TVP1.

Źródło:

Materiał własny

Sprawdź także