02.07.2014 Wersja do druku

Teatr Polski we Wrocławiu tonie w długach. Co dalej?

- Gdybym miał dostosować działalność teatru do wysokości dotacji, powinienem zwolnić 70 osób. Mamy trzy autonomiczne sceny. Dotacja podstawowa wystarcza, aby pracować do połowy października, potem powinniśmy zamknąć teatr - mówi dyrektor Krzysztof Mieszkowski. - Ja chcę im pomóc. Dajemy teatrowi blisko 6 mln zł, to nie jest mało - replikuje wicemarszałek Radosław Mołoń.

Jedna z najważniejszych scen w kraju ma ponad 600 tys. długu. Dyrektor twierdzi, że dostaje za mało pieniędzy od swego organizatora - samorządu województwa dolnośląskiego. Co na to marszałek? Na utrzymanie teatru brakuje blisko 3 mln zł rocznie. - Aby produkować premiery i grać przedstawienia, muszę zadłużać teatr - mówi dyrektor Krzysztof Mieszkowski. Urząd marszałkowski zarządził kontrolę finansową w teatrze. Po jej zakończeniu zarząd województwa może zdecydować o rozwiązaniu kontraktu z Mieszkowskim i rozpisaniu nowego konkursu na stanowisko szefa teatru. Czy tak się stanie? Teatr to jedna z najważniejszych scen w kraju, wymieniana co roku w ankiecie krytyków miesięcznika "Teatr". Wśród reżyserów są m.in.: Krystian Lupa, Jan Klata, Monika Strzępka, Michał Zadara, Barbara Wysocka, Krzysztof Garbaczewski. Tylko w tym sezonie Teatr Polski wystąpił na 17 festiwalach w kraju i za granicą. *** Powinniśmy zamknąć teatr w październi

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Teatr Polski we Wrocławiu tonie w długach. Co dalej? Dyrektor kontra marszałek

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Wrocław online

Autor:

Roman Pawłowski

Data:

02.07.2014

Wątki tematyczne