„Don Giovanni” Wolfganga Amadeusza Mozarta w reż. Cezarego Tomaszewskiego w Teatrze Collegium Nobilium w Warszawie. Pisze Anna Czajkowska w Teatrze dla Wszystkich.
Ocena recenzenta/tki: (8/10) – bardzo dobry
Legendarna postać Don Juana Tenorio, hiszpańskiego szlachcica, nałogowego podrywacza i bezpardonowego uwodziciela, który żył w Sewilli w XVI wieku, wciąż funkcjonuje w świadomości twórców, inspirując do nowych odczytań symbolicznych treści oraz tworzenia kolejnych adaptacji scenicznych, muzycznych i filmowych.
Jednym z najbardziej znanych nawiązań do tej intrygującej opowieści niezmiennie pozostaje operowe arcydzieło Mozarta, z pełnym dramatycznego napięcia librettem Lorenza da Ponte. Oprócz genialnej partytury „Don Giovanni” kusi zadziwiającą głębią psychologiczną, którą mistrz kompozycji wplata w perypetie postaci uwikłanych we własne frustracje, wyobrażenia i namiętności oraz relacje z innymi. Reżyser Cezary Tomaszewski, patrząc na utwór Mozarta współczesnym okiem, odnajduje w nim nadal aktualne, bliskie naszej wrażliwości akcenty i wraz ze studentami Wydziału Aktorskiego warszawskiej Akademii Teatralnej (specjalność: Aktorstwo i Wokalistyka) pokazuje je w zaskakującej, odmiennej od oryginału odsłonie.
Inscenizacja Cezarego Tomaszewskiego umieszcza spektakl na styku teatru dramatycznego, opery, musicalu, a nawet kabaretu. Akcję przeniesiono do czasów współczesnych, gdzie marzący o dochodowym biznesie Leporello rozwija swoją firmę pod szyldem: „świadczymy usługi wszelakie, spełniając najskrytsze marzenia klientów”. Przewrotna treść i reżyseria, które doskonale podkreśla Eliasz Niezgoda, autor tekstu i dramaturgii, nie uciekają od motywu bohatera słynącego z uroku osobistego, przedmiotowego traktowania kobiet i bezwzględnego egoizmu, lecz prowadzą grę z Don Giovannim Mozarta oraz jego chronologią (co może dezorientować część widzów). Pojawiają się rozpoznawalne fragmenty – w tym arie i sceny – jednak w zupełnie innej, często ironicznej aranżacji.
Młodzi aktorzy grają z lekkością, gładko wchodząc w proponowane przez reżysera kontrowersyjne konwencje i nie próbują udawać, że profesjonalny śpiew operowy jest ich celem. Role męskie reżyser powierzył aktorkom, co również staje się elementem cynicznej zabawy. Don Giovanni Mary Pawłowskiej to sen o pożądaniu i szczęściu zatraconym w miłości, pełen subtelnego erotyzmu. Jej bohater jest jak motyl, który żyje tylko chwilę, ale właśnie ta chwila jest najrozkoszniejsza zarówno dla kobiety, jak i dla mężczyzny – płeć nie ma tu znaczenia. Martyna Burchała w roli Leporella wzrusza swoją dobrodusznością i chęcią niesienia pomocy, mimo deklarowanego przywiązania do twardego, nieugiętego biznesu. Marta Noemi Tabęcka jako Donna Anna usiłuje gasić dzikie żądze pozornym opanowaniem i konsekwentnym dążeniem do celu, choć czasem pozwala im kierować swoimi decyzjami. Donna Elvira Urszuli Rossowskiej pozostaje tajemnicza i niejednoznaczna, dzięki czemu jeszcze bardziej przyciąga uwagę i nie pozwala na łatwą ocenę jej postępowania. Z kolei Don Ottavio Karola Jankiewicza – jedynego mężczyzny w tym aktorskim gronie – próbuje skutecznie i odważnie uwodzić Don Giovanniego w kobiecym przebraniu Zerliny.
W każdym momencie prowadzona jest gra z konwencją i stereotypem, z naszymi wyobrażeniami o uczuciach związanych z rodzicami i przyjaciółmi, o damsko-męskich relacjach, flirtach oraz motywach postępowania nierozerwalnie związanych z płcią. Elementem diabolicznej, zmysłowej zabawy są kostiumy (autorstwa Sandry Nowak), scenografia oraz – nade wszystko – operowa muzyka w aranżacjach i wariacjach Mariusza Obijalskiego i Michała Leśniaka. Jazz, blues i gospel nie kłócą się z partyturą Mozarta, którego geniusz nie milknie, lecz odnajduje nowe znaczenia i stylistyczne konteksty.
Spektakl nie jest pozbawiony wad, jednak szczerość, wrażliwość i emocjonalna gra młodych aktorów, ujęta w karby techniki wokalnej i dramatycznej, wynagradzają wszystko, pozwalając dziełu Mozarta trwać, fascynować i przemawiać ponadczasowym, pięknym językiem.