19.10.2020, 11:58 Wersja do druku

Tałes na krosnach pamięci

"Der Szturem. Cwiszyn/ Burza.Pomiędzy" w reż. Damiana Josefa Necia w Teatrze Żydowskim w Warszawie. Pisze Katarzyna Wojtysiak-Wawrzyniak w Teatrologii.info.

fot. Natalia Kabanow

Jeżeli Pan domu nie zbuduje, na próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą. Jeżeli Pan miasta nie ustrzeże, strażnik czuwa daremnie.

Psalm 127

Patrzyłem i patrzyłem na nią – chudziutką, bladą smutnooką, / Parzyłem na nią, na dwuletnią, na starowinkę, babcię prawie, / Bo sto lat miała w swoim smutku, w powadze – jakże ciężkiej dla niej!

Icchak Kacenelson, Pieśń o zamordowanym żydowskim narodzie

Stoję przed Teatrem Żydowskim im. Estery Rachel i Idy Kamińskich w Warszawie przy ulicy Senatorskiej. Patrzę na rosnący nieopodal kasztanowiec. Czekam na rozpoczęcie spektaklu zatytułowanego Der Szturmem. Cwiszyn/ Burza. Pomiędzy. Reżyserem spektaklu jest Damian Josef Neć. Tytuł jest znaczący, i jak nietrudno zauważyć, został napisany w języku jidysz i po polsku. W pierwszym momencie przychodzi na myśl Burza Shakespeare’a, i jest to celny trop, bowiem spektakl powstał na kanwie sztuki Shakespeare’a w przekładzie Yosefa Goldberga. Zadaję sobie pytanie, co może znaczyć druga część tytułu? Czym jest owe ,,pomiędzy” i jaką treścią zechce je wypełnić reżyser? Jaką treść odczytam z tego ja?

Jak przypomniał w „Pamiętniku Teatralnym” z 1992 Jerzy Timoszewicz, premiera Burzy w języku jidysz została dana przez Folks un Jugnt-Teater, czyli Teatr Ludowy i dla Młodzieży, w Filharmonii w Łodzi w roku 1938. Tekst przełożył Aron Cejtlin, wyreżyserował go absolwent PIST-u Maksymilian Wiskind, zaś inscenizacją była dziełem Leona Schillera. W 1939 roku spektakl ten był grany w Teatrze Nowości w Warszawie. Kolejne zaś wystawienie Burzy w inscenizacji Schillera, już po polsku, miało miejsce w Teatrze Wojska Polskiego w Łodzi w roku 1947. Informacje te przywołuje w programie Krystyna Duniec, która po publikacji tomu Dwudziestolecie najwyraźniej uznawana jest za znawczynię historii teatru żydowskiego oraz „polskiego faszyzmu i antysemityzmu”.

Wchodzę do małej, wąskiej, prostokątnej sali. Miejsce przypomina szaro-czarny bunkier z widocznymi rurami i kablami. Po jednej i drugiej stronie znajduje się kilkunastoosobowa widownia z jednym rzędem krzeseł. Po obydwu stronach widzimy ekrany, na których pojawi się tłumaczenie tekstu na język polski. Pomiędzy wąskie pasmo sceny zakończone po obu stronach żaluzjami, które pełnią rolę kotary na której wyświetlane są zdjęcia i wizualizacje. Scena jest czarną, wąską, błyszczącą ścieżką, która raz jest morzem, to znów lądem, kiedy indziej zaś ulicą zbombardowanego miasta.

W budowaniu nastroju miejsca pomagają zdjęcia i wizualizacje. Zapadają w pamięć widoki znikających miast, jak też zdjęcia ni to ducha, ni to człowieka wirujące w ciemnej przestrzeni. Pojawiające się obrazy wprowadzają atmosferę obcości, atmosferę nie z tego świata, gdzie nic nie posiada już rozpoznawalnego kształtu. Motyw rozpadu i przemocy staje się na tyle oniryczny, że nie wiemy nawet czy to sen, czy jawa. Należy tutaj podkreślić rolę muzyki, która bez wątpienia pogłębia tragiczną wymowę spektaklu.

Reżyser, terminujący u Mai Kleczewskiej i sporo zawdzięczający Krzysztofowi Warlikowskiemu w ślad za nimi traktujący postdramatyczny scenariusz jako kompilację rozmaitych tekstów, połączył tytułową Burzę z biblijnymi Lamentacjami Jeremiasza i Pieśnią nad Pieśniami oraz zapiskami z Archiwum getta warszawskiego EmanuelaRingelbluma. Fabuła dramatu szekspirowskiego jest punktem wyjścia, ale punktem dojścia są rozważania nad naturą świata i człowieka, dobrem i złem. Burza pełnifunkcję służebną wobec rozważań nad kondycją ludzką, bowiem nie bez przyczyny Jan Kott pisał o sztuce Shakespeare’a, że jest ,,namiętnym obrachunkiem ze światem”. Postaci ze sztuki Shakespeare’aistnieją jedynie jako nośniki pewnych idei, nie zaś jako postaci same w sobie. Burza jest tutaj alegorią pewnej określonej sytuacji, gdzie przemoc i bezprawie rozpostarły swoje skrzydła.

W spektaklu pojawia się motyw zagłady narodu żydowskiego, ale nie wpisuje się on w schematyczne ujęcie. Owa tragedia wybrzmi z całą pełnią, ale historia ta przekroczy powszechnie podejmowany motyw antysemityzmu, obecny również w tej inscenizacji, by zyskać walor uniwersalny.

W pierwszych minutach przedstawienia widzimy ducha Ariela leżącego na ziemi, uwolnionego siłą magicznych zaklęć Prospera. Ariel ubrany jest w obcisły, szary strój i ma na nogach czarne, błyszczące kozaki z obcasami. Mimo pewnej ekstrawagancji reżyser nie uzyskuje tutaj efektu kiczu, lecz jedynie wrażenie obcości. Wygląd Ariela przywodzi na myśl zarówno przybysza nie z tej ziemi, jak i niemieckiego oficera. Warto wspomnieć, że imię Ariel w języku hebrajskim znaczy ,,boży lew”. Wcielający się w rolę Jerzy Walczak, który zagrał także Ferdynanda, jest niezwykle przekonujący w swoich kreacjach. Widz jest nieustannie konfrontowany z jego przenikliwym wzrokiem, budzącym przerażenie. Na uwagę zasługuje też rola niepokornego Kalibana, interpretowana przez Marcina Błaszaka.

fot. Natalia Kabanow

Prospero i Miranda są w tej inscenizacji nie tyle królem Mediolanu i córką króla, ile po prostu rozbitkami, którzy ocaleli w wojennej zawierusze. W rolę Mirandy wcieliła się Wanda Siemaszko, będąca jedną z najstarszych aktorek w zespole. Miranda nosi prostą sukienkę ozdobioną bawełnianą koronką i dziecięce buty zapinane na pasek. Jest w tej sztuce małą, bezbronną dziewczynką tęskniącą za utraconym dzieciństwem, jest też zarazem młodą dziewczyną poszukującą swojego ukochanego.

Miranda śpiewa hymn na powitanie szabatu Leha Dodi. Nie jest to zresztą jedyna śpiewana pieśń. W przedstawieniu pojawia się wykonanie psalmu 127 mówiącego, że to Pan jest budowniczym domu i budowniczym miasta. Pieśni pełne nadziei i wiary w opatrzność boską stanowią bez wątpienia kontrapunkt dla scen przywołujących okrucieństwo i wojnę. Bez wątpienia jednym z głównych motywów spektaklu jest pamięć i tożsamość, jednak są one możliwe dzięki wierze, która spaja i ocala wszystko.

Czym zatem jest tytułowe pomiędzy? Czym jest tytułowa burza? Reżyser nie boi się trudnych pytań. Pada tytuł słynnej książki Przedsiębiorstwo Holokaust Normana Filkensteina,przywoływane są też fragmenty Archiwum Ringenbluma. Czyżby owo pomiędzy było wszystkim tym, z czym musi skonfrontować się widz? Wszystkimi zadanymi i niezadanymi pytaniami, które pojawiają, lub nie pojawiają się w przestrzeni publicznej, bądź są używane jako broń ideologiczna z jednej czy drugiej strony barykady? Każdy z aktorów staje przed widownią i powtarza, patrząc w oczy widzowi: ,,Żyd to Żyd!” Co jest pomiędzy? Czy jest to wrogość, niechęć, sympatia, czy też współczucie albo zwykła ludzka solidarność? Istnieją na kartach historii Polski postawy piękne i heroiczne. Takie też istnieją w historii narodu żydowskiego. Nowe pomiędzy ustanowione na tym, co boskie i ludzkie, pozwoli przetrwać najgorszą burzę.

Tytuł oryginalny

Tałes na krosnach pamięci

Źródło:

Teatrologia.pl

Link do źródła

Autor:

Katarzyna Wojtysiak-Wawrzyniak

Data:

14.10.2020