Logo
Recenzje

Sztuka jak plaster

20.04.2026, 13:34 Wersja do druku

„Co po Grace?” Carey Crim w reż. Krzysztofa Dracza w Teatrze Polonia w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w „Przeglądzie”.

fot. Katarzyna Kural-Sadowska

Paradoksalnie to nawet nie jest szczególnie dobra sztuka. Bardziej przeciętna niż wybitna, choć zręcznie napisana. Ale z rozwiązaniami do przewidzenia – na koniec dobro musi być na wierzchu, a strachy pokonane. A jednak ta obyczajowa opowieść o późnych obrachunkach ze swoim życiem i próbach jego naprawy prezentuje się w naszym grajdołku niemal rewolucyjnie. Bo kto tu, nad Wisłą, opowiada o seksie po sześćdziesiątce? Albo o podstarzałym geju, który boi się coming outu przed 90-letnim ojcem? Albo o zagubieniu po śmierci żony, która okazała się niewierną partnerką? Magdalena Środa wyliczyła w programie teatralnym aż siedem przekroczeń polskiej normy moralnej, z którymi mamy do czynienia w dramacie „Co po Grace?”.

To wystarczający powód, aby poddać się tej opowieści o emerytowanym owdowiałym prawniku, znawcy praw człowieka (Krzysztof Dracz), wziętej terapeutce i rozwódce (Hanna Śleszyńska) i byłym bejsboliście, wciąż zakochanym geju (Andrzej Zieliński). Jeszcze mają szansę na szczęście, skoro – jak mawiał rabin Nachman z Bracławia – „Dopóki płonie twa świeca / Wszystko jeszcze da się naprawić".

A poza tym, a może przede wszystkim, jak oni koncertowo grają, tworząc bohaterów z krwi i kości, wciągając widzów w ich życiowe klęski i nadzieje. To aktorskiej maestrii idealnie zestrojonej przez reżysera (w tej roli także Krzysztof Dracz) sztuka zawdzięcza siłę i gwarancję długotrwałego powodzenia.

Tytuł oryginalny

Sztuka jak plaster

Źródło:

„Przegląd” nr 17

Autor:

Tomasz Miłkowski

Data publikacji oryginału:

20.04.2026

Sprawdź także