Logo
Aktualności

Szczecin. „Toto” w Operze na Zamku

27.05.2026, 18:58 Wersja do druku

„Coś w tym jajku przeciwnego, jakby tego, nie ten tego” – to jedna z reakcji, gdy z jaja wykluwa się… Toto. Inny, brzydki, przestraszony, nielot, obcy. I uruchamia się seria zdarzeń. Radosny spoiler, bo choć „nie ten tego” brzmi na początku ponuro, to bajka muzyczna, musical dla dzieci, ale i dorosłych, więc… Toto poleci wysoko. Happy end, w którym pomogą dzieci z widowni. Premiera musicalu Opery na Zamku w Szczecinie 30 maja o godz. 17.00.

fot. mat. teatru

1 czerwca zapraszamy całe rodziny na godz. 17.00 na spektakl z okazji Dnia Dziecka. Są jeszcze miejsca.

Urszula Jabłońska, dyrektor Wydziału Kultury i Dziedzictwa Narodowego Urzędu Marszałkowskiego:

Z radością witamy kolejną inicjatywę Opery na Zamku, naszej instytucji samorządowej, wojewódzkiej instytucji kultury, która z pewnością przyciągnie bardzo dużą liczbę odbiorców, szczególnie dzieci. Mamy nadzieję, że również dorośli będą zafascynowani tym spektaklem. Cieszymy się, że kolejna premiera przed nami i życzymy wszystkim super odbioru, dobrych wrażeń z tego spektaklu.

Jacek Jekiel – dyrektor Opery na Zamku w Szczecinie:

Ten tytuł jest naszym tytułem. Został przez Operę na Zamku odkryty. I ta premiera, która 30 maja, w przeddzień Międzynarodowego Dnia Dziecka, objawi się całemu światu, to będzie druga inscenizacja w naszym teatrze tego dzieła. A dlaczego dzisiaj do tego sięgamy? Bo ktoś może myśleć: no właśnie, analogie [scenariusz został napisany w 1983 roku, podczas stanu wojennego i zawiera aluzje do buntu – dop. MJK] stan wojenny, lata 80., a tu spektakl dla dzieci. I kiedy zacząłem się zastanawiać, dlaczego warto zrobić ten tytuł, dlaczego warto wydać publiczne pieniądze, dlaczego napisać ten projekt do ministerstwa – bo musimy się pochwalić, że ministerstwo nas zauważyło w tym projekcie – i pan marszałek, i zarząd województwa też nas dostrzegli, więc mamy takie ekstra dofinansowanie do tego projektu. To, co wydaje mi się największym problemem tego bardzo młodego pokolenia, które chodzi do szkół i siedzi z nosem w telefonach, w mediach społecznościowych, to jest to, że oni strasznie boją się ocen, tego, jak widzą ich inni. I w przypadku dzieci ocena potrafi zabić. Jak pokazać im, że ta ocena wcale nie musi wywrócić człowieka na zawsze? Jak pokazać świat, który jest skomplikowany, przebodźcowany, narcystyczny, pięknie opakowany? Wydaje mi się to najważniejszym przesłaniem tego spektaklu – żeby pokazać historię, w której ktoś traktowany bardzo źle na początku, wyśmiewany i pokazywany jako niedojda, na końcu okazuje się kimś megapięknym w uniwersalnym, etycznym sensie. Będziemy rozmawiali z wami, z publicznością, ale przede wszystkim z dzieciakami, ich językiem, żeby dotknąć tych kwestii, żeby ich nieco uwrażliwić, żeby mieli w życiu trochę łatwiej.

Małgorzata Bornowska – kierownictwo muzyczne i przygotowanie chóru: 

To jest bajka o odwadze, o przyjaźni, o przebaczeniu. Ale jak to bajki dla dzieci, zwłaszcza muzyczne, domagają się tego, żeby dziecko – i zresztą dorosły też – wyszedł z piosenką na ustach. Jest to naprawdę muzyczny spektakl mocno oparty na muzyce. Tam jest aż ponad 20 „numerów” – oczywiście piosenki dla dzieci wpadających w ucho. Dla mnie ważne przy tej produkcji jest to, że po pierwsze robię ją ze swoim zespołem, czyli zespołem chóru. To jest już nasza trzecia produkcja. Ważnym aspektem jest to, że my robimy już drugie wykonanie. Premiera była w 1983 roku. Musieliśmy przepisać partyturę. Ja mam taką wielką partyturę, żółte kartki. Ona już tak troszkę się rozpada. To jest rękopis. Tam widnieje data: 1981 rok. Chwilę o kompozytorze. Dla mnie to jest ten kolejny aspekt bardzo ważny właśnie w tym roku, że to wystawiamy, ponieważ Marek Sart urodził się 4 czerwca 1926 roku. Zmarł 16 lat temu, ale gdyby żył, to właśnie prawie na setne urodziny byśmy mu to zagrali. W tej muzyce jest bardzo duża, oryginalna orkiestracja. Bardzo dużo instrumentów. Ze względów wiadomo jakich troszeczkę trzeba było tę orkiestrę ograniczyć. Dlatego jest też aranżacja pana Mateusza Macioszka. Niemniej wykonawców będzie bardzo dużo, bo orkiestra i tak liczy ponad 30 osób. Do tego prawie 30 artystów na scenie. Czyli już mamy 60 wykonawców. Z mojej strony mogę zapewnić, że na pewno ta muzyka się spodoba.

Jerzy Jan Połoński – reżyseria

O czym jest „Toto”? Przede wszystkim – też o przebaczeniu, o odwadze, o tym, czym jest złość. W jakiś sposób teraz modne słowo hejt, czyli jak sobie z tym radzić. Ale tak naprawdę to, co mnie bardziej w tej bajce fascynuje, to jest ta „stadność”. Czyli to, jak się zachowuje tak zwany tłum, tak zwane miasto, tak zwani ludzie. Jest tam kilka takich zachowań, które my jako widzowie możemy oceniać negatywnie, czyli że ci ludzie są tchórzliwi, są bardzo podatni na wpływy, zachowują się jak chorągiewki, czyli tak naprawdę wybierają zawsze tę bezpieczną drogę. I w momencie, kiedy pojawia się to Toto, zaczynają się z niego też śmiać, dlatego że ktoś robi to pierwszy. I idą za tym, i ten hejt narasta aż do kulminacji. I wtedy ten mały Toto ma jedyną odwagę stanąć przed wszystkimi i powiedzieć: „nie. Tak nie powinno być”. Kiedy Toto jest zagrożone, nagle coś się w tych ludziach budzi. Kiedy jedna osoba mówi: „nie, tak nie może być”, druga osoba mówi: „nie, tak nie może być” – i nagle całe to miasto staje i mówi: „nie, nie zgadzamy się na to”. W bajce jest postać dziennikarza, który, kiedy trzeba ratować Toto mówi: „bądźmy ciszej, bo nas zobaczą strażnicy”, a tak naprawdę: „bądźmy cicho, bo i tak nikt nie pomoże”. I to jest coś przerażającego, ale żyjemy w takich czasach, gdzie te social media sprawiają, że nagle są dwie prawdy, trzy prawdy, cztery prawdy i ludzie się w tym gubią. Trzeba mieć własne zdanie, a przede wszystkim kierować się rozsądkiem, sumieniem i moralnością. I o to apeluję. Naprawdę: nie bądźmy jak ci ludzie z tego naszego jajogłowego miasteczka, tylko bądźmy jak Toto – miejmy odwagę i nie dajmy sobie wmówić, że jesteśmy nic niewarci. Bo każdy może być piękny i może lecieć. Do zabawy zapraszamy też dzieci. Oczywiście spektakle dla dzieci cechują się tym, że te są zawsze aktywne. Krzyczą, reagują, przeżywają, mówią, skaczą. I to jest najfajniejsze, że są z widowni „wciągane”.

Karol Drozd – choreografia (oraz tytułowy Toto)

Miasto, o którym wspomniał Jerzy Połoński, jest – oprócz Toto – ważną postacią. To był dosyć twardy orzech do zgryzienia: w jaki sposób ten chór, który nie jest zespołem baletowym, ma się poruszać, ma zaistnieć, jak mamy tę historię w jakiś sposób tym ruchem opowiedzieć. Ale na pomoc przyszła muzyka, która jest bardzo filmowa, bardzo też bajkowa, kreskówkowa. Więc to też trochę zainspirowało mnie do tego, żeby ta choreografia również była bajkowa, żeby już sama w sobie opowiadała tę historię. Bo mamy sporo takich momentów, kiedy – jak to się mówi – miasteczko jest „na patelni”, wystawione na proscenium i musi działać. Nie ma gdzie uciec. I jest moment instrumentalny, gdzie nie ma śpiewania. No więc trzeba sobie w jakiś sposób poradzić. Więc choreografia jest ilustracyjna, opowiadająca historię.

Anna Chadaj – kostiumy i scenografia

Jestem bardzo pod wrażeniem tego libretta. Ono jest wielowątkowe, choć pewnie państwo wiedzą, że motyw jest inspirowany „Brzydkim kaczątkiem”. Jest tutaj jedna historia odrzuconego, brzydkiego według innych, wykluwającego się, zmieniającego się na końcu w pięknego łabędzia istotki, prześladowanej przez innych. Jest motyw miasta, które jest miastem troszeczkę totalitarnym. Ja stwierdziłam, że „no dobrze, tam są takie treści dosyć mocne, dlatego zróbmy tę dyktaturkę taką cukierkową i pastelową, ponieważ jesteśmy w bajce”. Tam pod spodem się dzieje i buzuje i oni robią różne dziwne, czasami niemiłe rzeczy, ale bądźmy w takim lukrowanym świecie. Zróbmy to troszeczkę na kontrze – taki był mój plan. W centrum tego świata jest wielkie jajo i ten pomysł zaowocował przez pączkowanie i „jajkowanie”, spowodował, że to jest taka trochę Jajolandia – bo skoro w centrum tego świata stoi wielkie jajo, w związku z czym te osoby mają obsesję jajka. Są więc jajowate peruki, jajowate kapelusze. Moja scenografia i miasto są bazą pod projekcję. Ten pastelowy świat, ci pastelowi ludzie żyją w betonowym, kamiennym, szarym mieście, na którym multimedia wyczarowały wszystkie możliwe kolory. W ten sposób szary świat jest zmieniany w zależności od sceny. Jeżeli chodzi o projekcje, jestem fanką na przykład deszczu z ziemniaków. Po prostu uwielbiam poczucie humoru Karoliny Jacewicz [współtwórczyni projekcji multimedialnych wraz z Mateuszem Kokotem– dop. MJK] – bardzo to jest mi bliskie.

O spektaklu:
Marek Sart (1926-2010), bajka muzyczna do libretta Ernesta Brylla i Małgorzaty Goraj

Realizatorzy:
Kierownictwo muzyczne Małgorzata Bornowska
Reżyseria Jerzy Jan Połoński
Choreografia Karol Drozd
Kostiumy i scenografia Anna Chadaj
Reżyseria świateł Dawid Karolak
Reżyseria dźwięku Jakub Skowroński
Projekcje multimedialne Karolina Jacewicz, Mateusz Kokot
Przygotowanie chóru Małgorzata Bornowska
Aranżacja Mikołaj Macioszek

Obsada:
Toto Karol Drozd, Jacek Lech
Księżyc Tomasz Łuczak, Karol Gronek-Poznański
Księżniczka Kaczka Marzena Wiencis-Mamrot, Joanna Rybka
Burmistrz, Dowódca policji Piotr Urban
Dziennikarz Bartosz Wocial
Mistrz ceremonii Jarosław Zadon
Policjant Piotr Calii
Policjant / Kaczor Dariusz Kotlarz
Sprzedawczyni Małgorzata Zgorzelska
Zajączek Justyna Zawilińska
Pajacyk Maria Krahel
Miś Wanda Morawska
Rajcy Tetiana Bilchak, Marina Waszyńska
Woźnica, Kat, Sędzia Oleksandr Polianskyi
Ciastka Valentyna Chornous, Kornelia Iwaćkowska, Małgorzata Kieć, Kateryna Tsebriy

Chór i Orkiestra Opery na Zamku
Dyrygent Małgorzata Bornowska
Inspicjent Dariusz Hibler, Maria Malinowska-Przybyłowicz

Źródło:

Materiał nadesłany

Sprawdź także