14.06.2021, 15:47 Wersja do druku

Szczecin. Nominacje dla artystów Opery na Zamku w konkursie im. Jana Kiepury

Opera na Zamku z dumą informuje, że cała trójka zgłoszonych przez nią artystów do jubileuszowego, najbardziej prestiżowego w kraju konkursu w dziedzinie muzyki klasycznej za 2020 rok – zostało nominowanych!

XV Teatralne Nagrody Muzyczne im. Jana Kiepury, organizowane przez Mazowiecki Teatr Muzyczny to jedyny ogólnopolski konkurs, którego celem jest uhonorowanie artystów i twórców związanych ze środowiskiem teatralno-muzycznym. Konkurencja jest ogromna, bo jury rozpatrywało aż blisko 120 zgłoszeń, a więc tym bardziej jesteśmy usatysfakcjonowani naszymi nominacjami. „Trzy na trzy” to ogromne wyróżnienie! Nominacje odebrał dyrektor artystyczny Opery na Zamku w Szczecinie Jerzy Wołosiuk.


fot. `Marek Hoffman

W 2020 roku z powodu pandemii Operze na Zamku udało się zrealizować na żywo, na deskach teatru zaledwie jedną premierę. Była to opera „Romeo i Julia” Ch. Gounoda w reżyserii Michała Znanieckiego, wystawiona 14 lutego. Opera na Zamku zgłosiła do konkursu Victorię Vatutinę, tytułową Julię w kategorii „najlepsza śpiewaczka operowa”, Pavla Tolstoya, tytułowego Romea w kategorii „najlepszy śpiewak operowy” i Francka Chastrusse’a Colombiera w kategorii „najlepszy dyrygent”, kierownika muzycznego i dyrygenta „Romea i Julii”. Wszyscy będą walczyć o statuetkę!

Komentarz dyrektora Opery na Zamku Jacka Jekiela po ogłoszeniu nominacjiNiezwykle się z tego cieszę, jest to ogromne wyróżnienie. Aż strach pomyśleć, do czego by doszło, gdybyśmy zrealizowali wszystkie premiery, które planowaliśmy. (śmiech). A niestety, jak wiadomo, odbyła się tylko jedna, tuż przed wybuchem pandemii. Niemniej przepełnia nas wielka radość, że Kapituła dostrzegła niebywałe kreacje Victorii Vatutiny, Pavla Tolstoya i Francka Chastrusse’a Colombiera. To pokazuje, że Opera na Zamku w Szczecinie wciąż podąża we właściwym kierunku i nawet pandemia nie jest w stanie z wyznaczonego kursu strącić nas na manowce.

Komentarz dyrektora artystycznego Opery na Zamku Jerzego Wołosiuka po ogłoszeniu nominacjiDziękuję za te nominacje w imieniu artystów biorących udział w spektaklu „Romeo i Julia” i w imieniu całego teatru. Jest to wspaniała sprawa w tym roku, roku trudnych decyzji i trudnych sytuacji. Chciałbym, byśmy w tym momencie wspomnieli tych, którzy w tym roku od nas odeszli. Miejmy nadzieję, że ten konkurs jest w taki sposób przeprowadzany po raz ostatni, i że w 2022 roku spotkamy się w innej atmosferze, otwarci i uśmiechnięci.

Opera „Romeo i Julia” Charles’a Gounoda dzięki swojemu liryzmowi i dramatyzmowi nadała Szekspirowskiemu przesłaniu nowy wyraz. Kto bowiem mógłby stworzyć tak zgrany duet, jeśli nie Szekspir, geniusz w opisywaniu ludzkich namiętności i Gounod – twórca opery lirycznej, która eksponuje wewnętrzne przeżycia bohaterów i ich rozterki? W szczecińskiej inscenizacji przenieśliśmy się na scenie do tamtych czasów, nie zapominając o teraźniejszości – śmierć młodych kochanków jest swoistą metaforą – miłość może wygrać ze złem otaczającego nas świata, choć często jest trudna i bolesna. Ukazanie historii wiecznej, niewinnej miłości to jedno, ale najistotniejsza w tej realizacji jest symbolika. Nieustanna walka z przeciwnościami losu i konflikty są kontrą do wielkości uczucia zakochanych. To nie tylko opowieść o pięknej miłości, ale cząstka życia każdego człowieka. Tłem tragedii są czasy elżbietańskie. Inscenizacja oparta jest na szekspirowskim teatrze The Globe. Są zatem drewniane łuki czy kolumny, z którymi jest on kojarzony. Intrygująca dla widza jest niewątpliwie zmiana dekoracji, która w jednej chwili przenosi go z ogrodu do wnętrza i odwrotnie. Na scenie istnieje przepiękny świat dwóch kolorów: miłości młodych kochanków i nienawiści skłóconych rodów. Reżyser spektaklu Michał Znaniecki mówił przed premierą: „Gounod jest wyjątkowo teatralny w swojej opowieści. Jeśli buduje patos, to związany jest on z akcją sceniczną. Jeśli wprowadza retorykę – jest ona przedstawiona z dystansem narratora. Współczesny chór chce opowiedzieć nam historię z przeszłości. To bardzo odważny zabieg dramaturgiczny kompozytora. (…) Próbuję pokazać wzruszenia, głębię, strach, niepewność, które pozostawiamy w garderobach, ale są naszym tworzywem. Budujemy świat ze snów przecież (żeby znów zacytować Szekspira) i nie boję się o tym wspominać na scenie”. 

fot. Marek Hoffman

Nominacje otrzymali:

1. Victoria Vatutina w kategorii „najlepsza śpiewaczka operowa”:

Rola Julii jest wokalnie niejednoznaczną rolą. Cała partytura wymaga bogatego spectrum wyrazu, aby ukazać całą psychologiczną złożoność postaci. Od artystki wykonującej tę partię wymaga się paradoksalnej interpretacji: pewnej świeżości barwy, aby uosabiać młodzieńczą pasję nastoletniej Julii, ale także dojrzałości wokalnej, by zmierzyć się z bardziej romantycznymi fragmentami partytury. Tę drogę udało się doskonale przejść Victorii Vatutinie. Victoria Vatutina stworzyła w spektaklu wspaniałą partię, wychodząc od roli dziewczynki o wielkiej wyobraźni i wielkiej fantazji. Pokazała wyśmienicie w pierwszym akcie, że jest inna niż pozostałe postaci na scenie. W drugim akcie poddała się emocjonalnie wydarzeniom dziejącym się wokół. W czwartym, arcytrudnym akcie, podczas „sceny łóżkowej”, sugestywnie pokazała bliskość i intymność, unikając erotycznej ekspresji, oddanej już w scenografii. Wspaniale oddała aktorsko trudność dokonania wyboru w scenie z trucizną, w której emocjonalnie się wycofała, w przeciwieństwie do poprzednich aktów, w których, jak sama mówiła, chciała „płynąć z emocjami”. Ogromna artystyczna wrażliwość. W sferze libretta opera Gounoda skupiona jest przede wszystkim na dramacie miłosnym młodych kochanków, w porównaniu z dziełem Szekspira nie ma prawie wątków relacji Romea z przyjaciółmi, rodzinami. Partia Julii jest więc ogromnym wyzwaniem dla śpiewaczki, ze względu na długość wymaga wielkich pokładów energii. Victoria Vatutina może też poszczycić się świetnym rozumieniem tekstu w języku francuskim i doskonałą wymową. Znakomite „wsłuchanie się” w partnera scenicznego. 

Fragmenty wybranych recenzji:

„Gounod odzwierciedlił ewolucję postaci Julii zastosowaniem odmiennych technik wokalnych w różnych częściach dzieła. O ile Vatutina nie zabłysła w "akcie koloraturowym", o tyle znakomicie sprawdziła się we fragmentach lirycznych i dramatycznych. Znikły problemy ze słabą słyszalnością w średnicy (a więc to nie kwestia natury głosu, ale techniki). Scena "Dieu, quel frisson court dans mes veines!" przywołała duchy wielkich tragiczek. Vatutina wpada czasem w manierę naśladowania Angeli Gheorghiu (która z kolei imitowała wielką rodaczkę Ileanę Cotrubas). "Śpiewanie Angelą Gheorghiu" jest jednak mniej groźne dla głosu niż na przykład "śpiewanie Marią Callas", więc raczej nie powinno niepokoić nadmiernie. (…) Ze spektaklu zapamiętam dwie role tytułowe: doskonałą Tolstoya, nieprzeciętnie dobrą Vatutiny”.

~Michał Bajer, Ruch Muzyczny nr 4/27-02-20, 28 lutego 2020

„Gromkimi brawami publiczność nagrodziła duet Victorii Vatutiny (Julia) i Pavla Tolstoya (Romeo) w odważnej i onirycznej scenie z nocy poślubnej, odgrywanej wśród płatków róż pod okrągłym lustrem. W realizacji Znanieckiego przyćmił on nawet słynną (wykonaną zresztą i tu na wysokim poziomie) arię "Ah! Leve-toi, soleil", śpiewaną przez Romea pod balkonem ukochanej”.

~Dziennik Teatralny, Agnieszka Moroz, 24 lutego 2020

„Sceniczni kochankowie – Victoria Vatutina i Pavlo Tolstoy – perfekcyjni aktorsko i wokalnie, szczególnie w duetach. Vatutina stworzyła niezwykle przejmującą postać, ale pozostawiła sobie wykraczająca poza „epokę” swobodę widoczną w niektórych scenach w niemal prywatnych gestach i mimice. Znakomity zabieg. Tolstoy urzekł charyzmą i śpiewaczą sprawnością”.

~Prestiż, Daniel Źródlewski, marzec 2020

„Pavlo Tolstoy oraz Victoria Vatutina w tytułowych rolach pokazali chyba pełnię swoich wokalnych możliwości. Aria "Ah! Leve-toi, soleil" w drugim akcie, wykonana przez Romea pod balkonem, kiedy w oknie ukazuje się Julia, była jednym z najbardziej oczekiwanych momentów tej opery, za co widzowie nagrodzili solistów długimi brawami... Jednak okazało się, że ten klasyczny, już trochę wytarty, wzruszający „obrazek”, został przyćmiony przez duet Romea i Julii w czasie nocy poślubnej. Ta odważna scena, w której użyte zostało okrągłe lustro, odbijające łoże dwojga kochanków, jest zdecydowanie jednym z mocniejszych atutów tej inscenizacji”.

~wszczecinie.pl, Radosław Bruch, 16 lutego 2020

2. Pavlo Tolstoy w kategorii „najlepszy śpiewak operowy”:

Romeo to jedna z najbardziej wymagających ról dla tenora. Choć doskonale napisany w linii wokalnej, to jednak stanowi fizyczne i interpretacyjne wyzwanie. Artysta musi mieć także pewną wokalną odwagę, niezbędną do charyzmatycznej interpretacji. Udało się to Pavlovi Tolstoyovi doskonale. W operze „Romeo i Julia” Pavlo Tolstoy wykreował tytułową postać jako romantycznego, zamyślonego marzyciela. Zastosował system Stanisławskiego. Jako artysta obdarzony intuicją i spostrzegawczością, nie tylko podejmował działania, ale także postrzegał aktywność scenicznej partnerki. Znakomicie poradził sobie z bardzo trudnie technicznie partią, w której artysta wciąż jest na scenie, potrzebuje zatem wytrwałości, także fizycznej, świetnie rozłożył siły, by odpowiednio zbudować sceny, tak dramaturgicznie, jak i wokalnie. Znakomite rozumienie tekstu w języku francuskim i świetna wymowa.

Fragmenty wybranych recenzji:

„Mam wrażenie, że na potrzeby tej partii Tolstoy przedefiniował swoją technikę wokalną. Jest to nieuniknione przy przejściu z repertuaru włoskiego do francuskiego, opartego na odmiennym frazowaniu, na innym myśleniu o śpiewie tenorowym. Głos Tolstoya brzmiał nieco jaśniej niż w rolach, w jakich go słyszałem. Zabarwiło go też wyraźniejsze, ale kontrolowane wibrato. A Tolstoy bez najmniejszego wysiłku wykonał wszystkie arcytrudne, wysokie dźwięki swojej partii. Głos zadrżał mu nieznacznie tylko raz, przy frazie: ...remonte au ciel, prudence infdme! Jako jeden z nielicznych w obsadzie osiągał doskonałą słyszalność każdej nuty, niezależnie od rejestru głosu. Połączył liryzm z dramatem. Śpiewał z dobrą dykcją, która pozwalała docenić prawidłową wymowę nawet w charakterystycznych dla francuszczyzny nosowych samogłoskach, nadających szczególny koloryt śpiewowi w tym języku. (…) Ze spektaklu zapamiętam dwie role tytułowe: doskonałą Tolstoya, nieprzeciętnie dobrą Vatutiny”.

~Michał Bajer, Ruch Muzyczny nr 4/27-02-20, 28 lutego 2020

„Gromkimi brawami publiczność nagrodziła duet Victorii Vatutiny (Julia) i Pavla Tolstoya (Romeo) w odważnej i onirycznej scenie z nocy poślubnej, odgrywanej wśród płatków róż pod okrągłym lustrem. W realizacji Znanieckiego przyćmił on nawet słynną (wykonaną zresztą i tu na wysokim poziomie) arię "Ah! Leve-toi, soleil", śpiewaną przez Romea pod balkonem ukochanej”.

~Dziennik Teatralny, Agnieszka Moroz, 24 lutego 2020

„Sceniczni kochankowie – Victoria Vatutina i Pavlo Tolstoy – perfekcyjni aktorsko i wokalnie, szczególnie w duetach. Vatutina stworzyła niezwykle przejmującą postać, ale pozostawiła sobie wykraczająca poza „epokę” swobodę widoczną w niektórych scenach w niemal prywatnych gestach i mimice. Znakomity zabieg. Tolstoy urzekł charyzmą i śpiewaczą sprawnością”.

~Prestiż, Daniel Źródlewski, marzec 2020

„Pavlo Tolstoy oraz Victoria Vatutina w tytułowych rolach pokazali chyba pełnię swoich wokalnych możliwości. Aria "Ah! Leve-toi, soleil" w drugim akcie, wykonana przez Romea pod balkonem, kiedy w oknie ukazuje się Julia, była jednym z najbardziej oczekiwanych momentów tej opery, za co widzowie nagrodzili solistów długimi brawami... Jednak okazało się, że ten klasyczny, już trochę wytarty, wzruszający „obrazek”, został przyćmiony przez duet Romea i Julii w czasie nocy poślubnej. Ta odważna scena, w której użyte zostało okrągłe lustro, odbijające łoże dwojga kochanków, jest zdecydowanie jednym z mocniejszych atutów tej inscenizacji”.

~wszczecinie.pl, Radosław Bruch, 16 lutego 2020

fot. Filberto Mariani

3. Franck Chastrusse Colombier w kategorii „najlepszy dyrygent”:

Charles Gounod to kompozytor, który jest obdarzony ogromną inwencją melodyczną, a jego muzyka to muzyka sfer intymnych, dająca ogromne pole do popisu dyrygentowi. „Romeo i Julia” jest jednym z najlepszych przykładów XIX-wiecznej francuskiej opery i jej wyzwań, którym znakomicie i z wielkim wyczuciem intymności sprostał kierownik muzyczny i dyrygent szczecińskiej premiery. Widać było znakomitą pracę interpretacyjną ze śpiewakami, która jest konieczna, aby sprostać specjalnej prozodii Gounoda. Ta stosunkowo sylabiczna prozodia wymaga szczególnej troski, aby słuchacz mógł ją właściwie zrozumieć, ale także aby umożliwić dramatyczne i interpretacyjne odmiany. Ten etap przygotowań śpiewaków ilustruje siłę więzi, która łączy słowo i muzykę Gounoda pod batutą – co nie bez znaczenia – dyrygenta pochodzącego z Francji – Francka Chastrusse Colombiera, aby stać się słowem śpiewanym. Ponieważ brzmienia orkiestrowe, których szukał Gounod, są specyficzne, dyrygentowi udało się znaleźć wyrafinowaną, złożoną i świetlistą, czasem gwałtowną orkiestrację. Szeroka gama kolorów zawarta w partyturze Gounoda stanowiła ogromne wyzwanie dla Francka Chastrusse Colombiera i orkiestry Opery na Zamku w Szczecinie. Te kolory służą czasem dramaturgii, czasem psychologii bohaterów, czasem nastrojom, czasem epizodom baletowym. Tym elementom dyrygent nadał swoim wyczuciem niebywałe muzyczne znaczenie, podobnie jak złożoności architektonicznej tego dzieła. Dramatyczne napięcie musi rosnąć w całej operze i dlatego wymagało opanowania struktury utworu tak, aby to napięcie nigdy nie spadło, prowadząc słuchacza do nieuniknionego finału. Duża dyscyplina, wyczucie frazy, wrażliwość i doskonała interpretacja ikony operowej w wykonaniu Francka Chastrusse Colombiera.

Ważnym atutem pracy dyrygenta, niestety często pomijanym, jest doskonała współpraca z solistami i muzykami. Franck Chastrusse Colombier charakteryzuje się umiejętnością współprzeżywania i pełnej spokoju kontroli nad pracą, dzięki czemu wykonawcy są pod jego kierownictwem w pełni spokojni, skupieni, co przekłada się na poziom wykonania całości dzieła przez wszystkich artystów: spontaniczność, opanowanie techniczne i skupienie.

Fragmenty wybranych recenzji: 

„Orkiestrę poprowadził – wierny partyturze jak Romeo Julii – Franck Chastrusse Colombier, Francuz, obecnie kierujący muzykami Opery Śląskiej w Bytomiu. Instrumentaliści Opery potwierdzili swoje muzyczne wyczucie, dyscyplinę i przede wszystkim umiejętności”.

~Prestiż, Daniel Źródlewski, marzec 2020

„Orkiestra Opery na Zamku pod batutą Francka Chastrusse’a Colombiera doskonale dopełniała piękno muzyczne tego wieczoru”.

~Presto, Magdalena Golubska, 19 lutego 2020

„Kroku dotrzymywał solistom świetny zespół operowej orkiestry, grający tym razem pod batutą Francka Chastrussego Colombiera”.

~Dziennik Teatralny, Agnieszka Moroz, 4 lutego 2020


Źródło:

Materiał nadesłany