07.06.2021, 08:47 Wersja do druku

Świetność i kryzys największej sceny narodowej

Przez prawie 70 lat Teatr TV był dumą publicznej telewizji i jej znakiem rozpoznawczym. Dziś stoi na krawędzi istnienia, a przecież dla milionów Polaków wciąż jest jedyną sceną, do której mają dostęp.

JEDYNY TAKI TEATR NA ŚWIECIE
Destrukcja Teatru TV dokonuje się obecnie za sprawą kolejnej, nagiej i niewytłumaczonej dotąd, zmiany kierownictwa: w marcu straciła stanowisko jego szefowa, ceniona w środowisku Kalina Zalewska, której przyjście na Woronicza traktowano jako ostatnią próbę ratunku dla telewizyjnej sceny. Pozycję Teatru TV osłabiono nie tylko przez politykę kadrową, ale też poprzez oddzielenie redakcji od produkcji i kolejne uszczuplenia zespołu.

- Przez lata Teatr TV był budowany na wielkiej literaturze. Aż zaczął się stawać coraz bardziej publicystyczny, a jakość schodzi na drugi plan - boleje Jan Englert, współtworzący od lat Teatr TV jako reżyser i aktor. - Przestawało być ważne: „jak?", a zaczynało: „co?" i „dla kogo?". Już w latach 90. Nina Terentiew twierdziła, że popularne wtedy „Biesiady" są ważniejsze niż Teatr TV. Dziś z kolei przegrywa z każdym netfliksowym serialem. Żyjemy w czasach, w którym wysoka oglądalność jest ważniejsza niż wysoka jakość. A przecież jeśli nawet spektakl obejrzy przed telewizorem tylko 200 tysięcy widzów, to żaden teatr żywego planu nie jest w stanie zdobyć takiej widowni. A jednak traktowany jest od dłuższego czasu jak fanaberia, bo wysoka kultura jest kulturą elit, a dziś ich nie potrzeba, więc i Teatr TV staje się zbędny. Mam  merytoryczne - uzupełnia Maciej Wojtyszko, reżyser. - W tej chwili widać wyraźnie, że środowisko nie rwie się do pracy w tym miejscu. Jeszcze do niedawna mieliśmy odczucie, że nie ma bojkotu, ale teraz postawy mocno się spolaryzowały. Nie chcę osądzać ludzi zbyt kategorycznie, ostatecznie Tu-wim pisał hymny na cześć Stalina. Jestem też ostatnim, który by potępił młodego reżysera skłonnego przyjąć ofertę wyreżyserowania w Teatrze TV na przykład „Ro-mea i Julii". Warto również pamiętać, że poza rewolucją, każda wymiana elit musi trwać kilka lat, więc ta obecna - może się nie udać. Na razie się udaje, niestety.

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Świetność i kryzys największej sceny narodowej

Źródło:

Rzeczpospolita nr 128

Autor:

Małgorzata Piwowar

Data:

07.06.2021