Logo
Recenzje

Światem rządzą mężczyźni

22.04.2026, 11:25 Wersja do druku

„Lalka” Bolesława Prusa w reż. Mikity Iłynczyka w Teatrze Dramatycznym im. Gustawa Holoubka w Warszawie. Pisze Paulina Sygnatowicz w Teatrze dla Wszystkich.

fot. Karolina Jóźwiak

Ocena recenzenta/tki: (5/10) – średni

Choć „Lalka” w interpretacji Mikity Iłynczyka ma kilka dobrych momentów i ciekawych pomysłów, całość sprawia wrażenie przytłoczonej ciężarem własnej koncepcji. Spektakl, przygotowany wspólnie z dramaturgiem Goranem Injacem, trudno uznać za adaptację powieści Bolesława Prusa – to raczej swobodna reinterpretacja, bazująca na motywach i budująca nielinearną, postmodernistyczną strukturę. Luźny ciąg scen i idei nie zawsze tworzy spójną narrację, ale konsekwentnie wytwarza zdystansowany, chłodny ton.

Chłód ten najmocniej wybrzmiewa w warstwie wizualnej. To jeden z najmocniejszych elementów spektaklu. Scenografia i kostiumy Justyny Elminowskiej, utrzymane głównie w czerni i bieli, przenoszą akcję z dziewiętnastowiecznych salonów do przestrzeni muzeum sztuki współczesnej. Surowość scenografii koresponduje z aktorstwem pozbawionym emocjonalnych napięć, opartym raczej na kalkulacji niż relacyjności. Wokulski (Marcin Bosak) nie jest romantycznym idealistą, lecz cynicznym biznesmenem w kuloodpornej kamizelce, robiącym szemrane interesy w cieniu nadchodzącego konfliktu. Trudno uwierzyć, że jego uczucie do Łęckiej to coś więcej niż chłodna kalkulacja, choć nie wiadomo, jaki zysk jest na szali.

W takich warunkach Iłynczyk stawia tezę o starzejącej się, pozbawionej mocy sprawczej Europie stojącej u progu kolejnej wojny. Jej widmo unosi się nad całym spektaklem za sprawą niepokojącej muzyki Krzysztofa Kaliskiego. Nie sposób nie dostrzec tu podobieństw do „Termopil polskich” Jana Klaty – w obu przedstawieniach pojawia się krytyczna diagnoza elit politycznych, instrumentalnie wykorzystujących zagrożenie ze strony Rosji. Suzin, grany przez Mariusza Drężka, jest tak samo ostentacyjnie władczy jak Potiomkin z inscenizacji Klaty. Iłynczyk, podobnie jak dyrektor Teatru Narodowego, sprawdza granice widzów, prowokując ich zaproszeniem do opuszczenia sali podczas muzyki Prokofiewa – rosyjskiego kompozytora. To gest nie tylko chybiony w czasie (zdążyliśmy już przeprosić się z rosyjską kulturą), ale też nieuzasadniony w strukturze spektaklu.

Jednym z ciekawszych wątków jest krytyczne spojrzenie na współczesny feminizm. Izabela Łęcka (Marta Ojrzyńska) staje się liderką kobiecej wspólnoty opartej na intelektualnych wartościach. Reżyser sugeruje jednak wyczerpanie tej postawy – bohaterki rezygnują z emancypacyjnej tożsamości, podporządkowując się tradycyjnym rolom i ekonomicznej dominacji mężczyzn. Ostateczną władzę sprawują bowiem pieniądze, pozostające wciąż w rękach mężczyzn.

Najbardziej poruszającym elementem pozostaje osobisty trop reżysera – pojawiający się na początku spektaklu egzemplarz „Lalki” należący do jego babci oraz postać Widma (świetna Małgorzata Niemirska), która wprowadza emocjonalną szczelinę w chłodnej konstrukcji przedstawienia. Szkoda, że Iłynczyk nie zdecydował się zbudować spektaklu wokół tej osi.

„Lalka” w Teatrze Dramatycznym to przedstawienie o wyrazistych tezach i obrazach, świadomie prowadzone w zdystansowanym, momentami hermetycznym tonie. Bardziej skłania do intelektualnej refleksji niż emocjonalnego zaangażowania – i to napięcie ujawnia jego główne ograniczenia.

Teatr Dramatyczny

Tytuł oryginalny

Światem rządzą mężczyźni

Źródło:

Teatr dla Wszystkich

Link do źródła

Autor:

Paulina Sygnatowicz

Data publikacji oryginału:

22.03.2026

Sprawdź także