„Pułapka" Tadeusza Różewicza w reżyserii Adama Orzechowskiego w Teatrze Studyjnym w Łodzi. Pisze Sylwia Krasnodębska w „Gazecie Polskiej".
„Pułapka" Tadeusza Różewicza w reżyserii Adama Orzechowskiego w Teatrze Studyjnym w Łodzi to znakomity spektakl dyplomowy Wydziału Aktorskiego łódzkiej filmówki roku akademickiego 2025/2026. Oparta na fragmentach życiorysu Franza Kafki sztuka to jeden z najlepszych polskich spektakli na ten temat i jeden z najlepiej ukazujących niemiecki terror w czasie wojny.
„Franz Kafka" Holland, choć dobry, przy tym dziele wypada blado. Twój krewny nie umiał pisać, nie umiał czytać, ale umiał żyć! - krzyczał do Franza Kafki (bardzo dobry Jędrzej Matwijów) jego zawiedziony ojciec Hermann (znakomity Kamil Kowalski). Złożoność osobowości wielkiego i wrażliwego pisarza nie jest łatwa do pokazania, tak by celnie uchwycić w skrótowej formie wszystko najważniejsze, co składało się na ból istnienia Kafki i co determinowało jego skrajne wybory i było fundamentem jego nieocenionej prozy. Twórcy teatralni łódzkiego spektaklu pytają, czy pod postacią „baranka ofiarnego" nie kryje się tak naprawdę bestia. Tak znakomitego spektaklu na łódzkiej ziemi dawno nie było.
„Rozmowy z katem" Michała Chorosińskiego w Teatrze im. S. Jaracza wzorcowo przeniosły nas w horror powojennej Polski. Teraz „Pułapka" wpycha widzów w krwawy świat niemieckiej okupacji w czasie wojny. Usypana ziemią, głęboka i surowa scena Studyjnego stała się kapitalną przestrzenią dla rozegrania życiowych dramatów Kafki i obozowej rzeczywistości tych, którzy mieli mniej szczęścia od niego. Reżyser Adam Orzechowski, dyrektor teatrów w Gdańsku i Bydgoszczy oraz twórca Festiwalu Prapremier, popisał się niezwykłą kreatywnością.
Dlatego Niemcy prochy rozrzucają jak konfetti, zwykła szafa (której, jak pamiętamy, bał się Kafka) staje się rekwizytem „grającym" z powodzeniem również komorę gazową, a więźniowie w szaleńczym biegu po rozsypanej na scenie ziemi walczą o życie w rytm przeraźliwego szczekania psów. Brawurowo zrealizowane, dramatyczne sceny pokazujące wojnę to jedno. Ale wymowne pokazanie choćby tego, że tylko Hermann Kafka miał niepisane prawo do dłubania w zębach, to już zupełnie inna sztuka. Orzechowski potrafi znakomicie jedno i drugie, nie tyle angażując widza na poziomie emocjonalnym i intelektualnym, ile robiąc z widza bezwolnego zakładnika swoich wciskających w fotel i hipnotyzujących wizji. Takiego efektu nie byłoby bez znakomitej muzyki Marcina Nenki, która potrafiła przygniatać ciężarem niczym cmentarna ziemia.
Studenci pokazali wysokiej jakości aktorstwo. Adrian Pietruszewski w roli fryzjera stworzył kreację z gatunku tych, o których nie da się zapomnieć. Obserwowanie spektakli dyplomowych nie zawsze jest budujące (patrz mało wymagająca aktorsko próba Jacka Braciaka w tegorocznym spektaklu dyplomowym w Teatrze Collegium Nobilium Akademii Teatralnej im. A. Zelwerowicza w Warszawie pt. „Rózia"). Orzechowski „Pułapką" dał aktorom pole do popisu i tym samym prawdziwy wycisk. Czekamy na ich osiągnięcia, gdy już za chwilę wypłyną na szerokie wody.