„Służące do wszystkiego” wg Joanny Kuciel-Fredryszak w reż. Agaty Puszcz w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej. Pisze Jarosław Ciszek na stronie kulturalnykonferansjer.pl.
Joanna Kuciel-Frydryszak w swoich książkach eksploruje temat biedy i społecznych nierówności w Polsce początków XX wieku. Czytałem najbardziej znany z jej reportaży, czyli "Chłopki", i była to znakomita lektura, choć gorzki był to zachwyt. Teatr Polski w Bielsku-Białej sięgnął po wcześniejsze i - jak widzę po spektaklu, bo książki nie czytałem - nie mniej przejmujące "Służące do wszystkiego", realizując sceniczną adaptację reporterskiego tekstu o młodych dziewczynach, w większości ze wsi, które w nadziei na lepsze życie, przybywają do miasta.
Przeniesienie na scenę reportażu to zawsze duże wyzwanie, zwłaszcza gdy mamy do czynienia z bohaterem zbiorowym. Bo losy kobiet, które niezależnie od swojego prawdziwego imienia, zostawały w bogatych domach Kasiami i Marysiami, można zamknąć w kilku schematach. Tym tropem poszły autorka scenariusza Zuzanna Bojda i reżyserka Agata Puszcz, ustawiając kobiecy kolektyw opowiadający swoje historie, a naprzeciwko "panów": artystów, mundurowych, społeczną elitę dwudziestolecia międzywojennego. Nie czytałem książki, nie mniej trochę zabrakło mi tu jakiegoś pozytywnego obrazka, bo choć generalnie kobiety te musiały mierzyć się z pracą ponad siły, wykorzystywaniem wszelkiej maści, przemocą i wieloma zagrożeniami, nie chce mi się wierzyć, że nie znalazły się wśród nich dobre historie uczciwych relacji lub wręcz społecznego awansu.
Nie mniej swój los spektaklowe kobiety znoszą z cierpliwością i uśmiechem, z siłą i odwagą. A właśnie te historie stanowią o sile spektaklu. Chłoniemy więc te dziewczęce i kobiece losy, słuchamy z zaciekawieniem o czymś, co przecież działo się tak niedawno i tak blisko, ale zupełnie nie mamy świadomości, jak wyglądało. Rola rozliczeniowa i uświadamiająca spektaklu jest tutaj niezwykle istotna, tym bardziej że wciąż i nieustająco mierzymy się z tym samym problemem, choć już nie dotyczącym służących: zobaczyć człowieka w drugim, starać się go zrozumieć, nie krzywdzić, nie wykorzystywać swojej pozycji.
Dwa spektaklowe akty wykorzystują inną formę - w pierwszym to po prostu opowiadanie historii (mocno odcisnęła się we mnie scena wyboru swoich pracownic, wyglądająca niczym antyczny targ niewolników), w drugim kobiety mają szansę powiedzieć nie tylko o tym, co je spotkało, ale jak się z tym czuły i czują, wplatając swe losy w piosenki. Nie ukrywam, że dysonowała mi nieco formuła współczesnego, rockowego zespołu, ale była ta metafora dość trafna i czytelna, a przede wszystkim nie zacierała znaczenia historii i sensu słów (a w niektórych piosenkach, jak kultowym "Seksapil" wprowadzała znakomite dodatkowe piętro znaczeniowe).
Panie z bielskiej obsady śpiewają znakomicie, przyczepić mogę się więc jedynie do pewnej niespójności, którą wprowadziło to rozwiązanie. Tradycyjnie już w przypadku wykorzystania multimediów (świetny wątek poprzedniej służącej, która zginęła i pojawia się w wizjach swojej następczyni) będę czepiał się też niezgrywania się ruchu warg wyświetlanych na ekranie z głosem postaci. Myślę też, że spektaklowi dobrze zrobiłby lekki skrót. Ale generalnie idąc na "Służących do wszystkiego" dostaniemy dobrą i stosownie opowiedzianą lekcję z naszej historii, którą warto zapamiętać i odrobić. Bez teatralnych fajerwerków, z dużym zaufaniem do tekstu i jego siły, co jest wielką zaletą.
Na pochwałę zasługuje także delikatna, nienarzucająca się scenografia, za którą odpowiada Paulina Czernek-Banecka, oraz spójne fartuszkowe kostiumy Igi Sylwestrzak. Dobrze brzmi też dopełniająca opowieści muzyka Krzysztofa Maciejowskiego. Obsada bielskiego teatru jest jak zawsze bezbłędna i właściwie na jednym oddechu można tu pochwalić każdą z aktorek i każdego z aktorów: Ewa Dobrucka, Jadwiga Grygierczyk, Anna Guzik-Tylka, Barbara Guzińska, Marta Gzowska-Sawicka, Anita Jancia, Jagoda Krzywicka, Oriana Soika, Maria Suprun, Wiktoria Węgrzyn-Lichosyt, Piotr Gajos, Tomasz Lorek, Sławomir Miska, Adam Myrczek i Rafał Sawicki.
Potrzeba nam znajomości także tych trudnych kart naszej historii. Potrzeba nam możliwości czerpania z przeszłości wzorców na dzisiejsze czasy, które choć różnią się bardzo, w niektórych sprawach nie różnią się wcale. Potrzeba nam wreszcie dobrych teatralnych opowieści, więc sądzę, że spektakl ten zostanie w pamięci wielu widzów.
Ocena spektaklu: ⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐/10