03.01.2011 Wersja do druku

Siedem grzechów poznańskiej kultury

Rok temu pisałem w tym miejscu, że w Poznaniu model dworski w zarządzaniu kulturą trzyma się mocno. Wydawało mi się wtedy, że starania miasta o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury i wybory samorządowe zaowocują wielką zmianą - pisze Stefan Drajewski w Polsce Głosie Wielkopolskim.

Uwaga na cenzora Tymczasem już w lipcu mieliśmy lekcję pokazową, gdzie władza ma artystów. Wiceprezydent Poznania Sławomir Hinc wezwał artystkę Ewę Wójciak na dywanik i zrugał, jak śmiała wraz z kolegami aktorami z Teatru Ósmego Dnia podpisać się pod listem w obronie posła Palikowa. Scenka rodzajowa rodem z głębokiej komuny, kiedy to sekretarz partii w Komitecie Wojewódzkim PZPR wzywał na dywanik niepokornego artystę, który ośmielił się wychylić przeciwko obowiązującej linii partii. Panna na wydaniu W październiku okazało się, że Poznań nie został zakwalifikowany na tak zwaną krótką listę kandydatów miast ubiegających się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. Przegraliśmy z Gdańskiem, Lublinem Warszawą i Wrocławiem. Tego samego dnia zaczęło się poszukiwanie winnego. Mnie ta decyzja nie zdziwiła, bo lato tego roku spędziłem w Trójmieście i na własne oczy widziałem, jak tętni ta metropolia, co się tam dzieje, jak inwestuje

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Siedem grzechów poznańskiej kultury

Źródło:

Materiał nadesłany

Polska Głos Wielkopolski nr 1 online

Autor:

Stefan Drajewski

Data:

03.01.2011

Wątki tematyczne