Logo
Magazyn

Scena Letnia w Brwinowie. Wyższa klasa lalkowej jazdy

5.08.2025, 10:21 Wersja do druku

Jako kolejny spektakl lalkowy na Scenie Letniej im. Jadwigi Warnkówny w Brwinowie zobaczyliśmy „Łapaczy smoków” Teatru Lalkowego Marka Żyły z Rybnika. Artysta, doskonale znany brwinowskiej publiczności, wystąpił w ramach kolejnej edycji wakacyjnego przeglądu organizowanego przez Stowarzyszenie Teatr Na Pustej Podłodze pamięci Tadeusza Łomnickiego (w ścisłej współpracy i przy wsparciu Urzędu Gminy Brwinów) już po raz piąty, czyli w każdej z pięciu dotychczasowych.

fot. Mieczysław Klajnowski/mat. organizatora

Do tej pory były to spektakle: „Ciosek i Judytka” (2021 r.), „Walizki z różnych stron świata” (2022), „W siano południe” (2023), „Uczeni, czyli Marysia i chłopaki ratują świat” (2024). Przez te lata aktor i reżyser teatru z Rybnika nauczył młodą brwinowską widownię oryginalnego języka swoich spektakli – twórcy rodem z kabaretu, który artystą kabaretowym być nie przestaje, nawet animując lalki. Jego poczucie humoru, kalambury, wielopiętrowe zabawy językowe, błyskotliwa wyobraźnia dają spektaklom Marka Żyły podwójny adres – bawią się dzieci, bawią się rodzice (wcale nie mniej). Jak większość goszczących w Brwinowie zespołów Teatr Lalkowy Marka Żyły zaraz na początku spektaklu otworzył most pomiędzy sceną a widownią, pierwsze oznaki nawiązanego z dziecięca widownią kontaktu rozbrzmiewają już w pierwszych minutach. Marek Żyła nie proponuje dzieciom łatwej, naiwnej opowieści:  „Mędrzec, Troll, Gadający Kij i wiele innych postaci zabierze was do krainy… bardzo nietypowej.” – dowiadujemy się z zapowiedzi przedstawienia. No, i zaczyna się wielopiętrowa jazda w nietypowej krainie! Co ciekawe dziecięca widownia doskonale „kupuje” aluzje, dygresje, zawrotną potoczystość dialogów zderzającą ze sobą słowa w całym bogactwie ich wielu znaczeń, wszystkie te ekwilibrystyczne (rodem z kabaretu) „skoki w bok”, które serwują im gadające lalki o głowach muppetów i animujący je (nie schowany za parawanem, ale dający pierwszeństwo lalkom) aktor.                                                                                             

Tych wiele postaci żyje dzięki jednemu animatorowi i jego dwóm rękom. Czasem więc żyją tylko dwie głowy lalek, a kiedy trzeba uruchomić inne części ciała jednej z nich, artysta odkłada („uśmierca” na chwilę) tę drugą lalkę, bo tej pierwszej potrzebne są obydwie ręce animatora. I tu dzieje się rzecz niezwykła jak na spektakl dla widowni dziecięcej, coś, co w dorosłym teatrze nazywane jest „efektem obcości”, wyjściem aktora z roli, pokazaniem, że gra postać. Aktor nie ukrywa przed młodym widzem, że „to tylko lalka”, której on nadaje życie, i że ją odkłada, lub odrzuca na bok (druga lalka krzyczy w tym momencie: „Coś ty mu zrobił! Zabiłeś go!”). Kiedy znowu uwolni się ręka animatora, „martwa” lalka ożyje i wraca do gry, kiedy upomni się o nią sceniczna akcja. Dziecięca widownia doskonale rozumie i akceptuje ten „efekt obcości”, wcale nie wybija on jej z pełnego zasłuchania, śledzenia scenicznych zdarzeń.                                     

fot. Mieczysław Klajnowski/mat. organizatora

Wszystkie te „techniczne” obserwacje przydają się młodym widzom, kiedy po spektaklu – w ramach warsztatów, czyli teatralnego wtajemniczenia – oni sami dorywają się do lalek. Aktor po zakończeniu przedstawienia powierzył dzieciom wszystkie swoje lalki, bez cienia obawy, że coś mogłoby się im stać. Dzieci przypuściły szturm. I wtedy zaczyna się kolejny spektakl, tym razem animowany przez „dziecięcą szarańczę”.         

Czterdzieści dotychczasowych spektakli obejrzanych w ramach Sceny Letniej w Brwinowie, i uczestnictwo w czterdziestu lekcjach teatru lalkowego zrobiły swoje. Po przedstawieniu „Łapaczy smoków” scena i całe proscenium zaczęły żyć na nowo, dzieci stają się łapaczami lalek i same zaczynają nimi grać – niczym postaci, które uciekły autorowi. A kiedy rozegrały się na dobre i zapomniały na chwilę o swoim autorze, po jakimś czasie otaczają go jednak znowu – niby sześć postaci scenicznych Luigi Pirandella poszukujących autora. Tę niezwykłą, chwytającą za serce, scenę utrwalili w obiektywie dokumentujący nasze spektakle fotograficy. Przypadkiem ja także znalazłem się w wirze tej sceny i mogę powiedzieć, że na własnej skórze odczułem żywioł Teatru, żywioł pochłonięcia sztuką teatru przez najmłodszych jego widzów, przez „cudne pokolenie przyszłych brwinowskich bywalców teatru”. I pomyślałem wtedy, że moja rola w doglądaniu brwinowskiej Sceny Letniej dla Dzieci im. Jadwigi Warnkówny może być już zakończona - podany młodej widowni „narkotyk Teatru” (według określenia Tadeusza Łomnickiego) już działa, ci którym został podany już bez teatru żyć nie będą mogli. 

Jeśli ktoś, kto całym sercem kocha Teatr, zobaczy tę scenę: autora Marka Żyłę - aktora  i reżysera „Łapaczy smoków” – szczelnie otoczonego przez postaci z jego przedstawienia, powołanymi do życia przez jego młodych widzów, niczym wspomniane sześć postaci Luigi Pirandella w poszukiwaniu autora, zrozumie, że teatrem i dla teatru warto żyć; a Teatr ma już swoje kolejne nowe pokolenie cudownych kontynuatorów. 

Źródło:

Materiał nadesłany

Wątki tematyczne

Sprawdź także