26.01.2015 Wersja do druku

Scena Dramatycznego to pomnik nieudolnej polityki kulturalnej

Kłopoty w Teatrze Dramatycznym to nie tylko personalny konflikt. To sprawa systemowa. Hanna Gronkiewicz-Waltz nie ma pomysłu na politykę kulturalną, łącznie z jej najbardziej kosztownym i prestiżowym obszarem, czyli teatrami - pisze Witold Mrozek w Gazecie Wyborczej - Stołecznej.

Z publicznymi teatrami w Warszawie jest taki problem, że choć jest ich dużo, to większość z nich proponuje dość podobną ofertę: tradycyjną i opartą na nazwiskach aktorskich gwiazd. Część instytucji zbudowała w ten sposób wierną publiczność (np. Maciej Englert w Teatrze Współczesnym). Innym idzie to gorzej. Z głosów w dyskusji o Dramatycznym, która toczy się w "Gazecie Stołecznej", wynika jasno - Tadeuszowi Słobodziankowi robienie teatru najlepiej wychodzi na trzech małych scenach. Tymczasem nieudana duża scena Dramatycznego to pomnik nieudolnej polityki kulturalnej ekipy PO, efekt jej nieprzemyślanych i arbitralnych decyzji.. W Warszawie nie rozmawia się o poważnych reformach. Nie ma za to problemów z podejmowaniem błyskawicznych i nieprzemyślanych decyzji, jak prawie trzy lata temu, gdy Dramatyczny połączono z Teatrem na Woli i Sceną Przodownik. Tak teatr z budowanym przez lata zespołem aktorskim niedbale zespawano ze sceną impresaryjną

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Nieudany eksperyment

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Stołeczna nr 20

Autor:

Witold Mrozek

Data:

26.01.2015

Tematy w toku