„Pewność” wg Ewy Lipskiej w reż. Błażeja Peszka w Teatrze Telewizji. Pisze Wiesław Kowalski w Teatrze dla Wszystkich.
Ocena recenzenta/tki: (7/10) – dobry
W najnowszym spektaklu Teatru Telewizji pt. „Pewność” reżyser Błażej Peszek sięga po poezję Ewy Lipskiej, tworząc przedstawienie, które wymyka się prostym klasyfikacjom. Nie jest to tradycyjna estrada poetycka ani dramat w klasycznym sensie. Raczej teatralny esej o samotności i niemożności porozumienia, utkany ze słów, ciszy i dźwięków wiolonczeli. Najważniejsze okazuje się tu spotkanie kilku wybitnych osobowości – poetki, aktorów i muzyka – które w przestrzeni telewizyjnego teatru tworzą subtelną, wielogłosową partyturę.
Centralną osią spektaklu jest dialog – a właściwie korespondencja – między bohaterami znanymi z książek Lipskiej: Panią Schubert i Geldbergiem. W role te wcielają się wybitni nestorzy polskiej sceny: Anna Polony i Jan Peszek. Ich aktorstwo nie polega na budowaniu rozbudowanej akcji czy dramatycznych konfliktów. Oboje operują raczej precyzją słowa, subtelnością gestu i napięciem ukrytym w pauzie.
Polony buduje postać Pani Schubert jako kobietę barwną, pełną energii i ciekawości świata. W jej interpretacji bohaterka Lipskiej nie jest jedynie literacką figurą – staje się kimś bardzo współczesnym, kimś, kto próbuje zachować otwartość wobec rzeczywistości mimo doświadczenia wieku i samotności. Aktorka mówi tekst z charakterystyczną dla siebie inteligencją i ironią, jakby każda fraza była osobnym mikrozdarzeniem scenicznym.
Z kolei Peszek buduje postać Geldberga w zupełnie innym rejestrze. Jego bohater jest zamknięty w świecie książek, map i przedmiotów – w przestrzeni bardziej klaustrofobicznej niż realnej. Aktor, znany z niezwykłej muzyczności mowy, prowadzi monologi z niemal matematyczną precyzją rytmu. W listach kierowanych do Pani Schubert pobrzmiewa melancholia i dystans, ale także ironiczny komentarz do świata. To rola skupiona, niemal kontemplacyjna.
Szczególne znaczenie w spektaklu ma obecność samej autorki tekstów.. Ewa Lipska pojawia się na ekranie jako czytająca swoje wiersze poetka, ale zarazem ktoś więcej – swoisty demiurg tej opowieści. Jej obecność sprawia, że granica między literaturą a teatrem zostaje zatarta. Widz ma wrażenie, że obserwuje proces powstawania świata przedstawionego: słowo wypowiedziane przez poetkę natychmiast materializuje się w działaniach bohaterów.
Ważnym partnerem dla aktorów staje się także muzyka. Wiolonczelista Michał Pepol nie pełni jedynie funkcji ilustracyjnej. Jego instrument wprowadza emocjonalny kontrapunkt dla słowa – czasem pogłębia melancholię scen, czasem ją rozprasza. W niektórych momentach Pepol wydaje się wręcz muzycznym odpowiednikiem poetki: tam, gdzie Lipska mówi wiersz, wiolonczela dopowiada jego emocjonalny sens.
„Pewność” rozwija się w kilku równoległych przestrzeniach – każda z nich ma własną atmosferę i rytm. Reżyser nie prowadzi bohaterów ku spotkaniu; przeciwnie, konsekwentnie pokazuje ich oddzielenie. W świecie listów, w którym komunikacja odbywa się na odległość, coraz wyraźniej wybrzmiewa pytanie o możliwość prawdziwego dialogu.
Dlatego spektakl można czytać także jako refleksję o współczesności. Bohaterowie piszą listy, lecz w tle łatwo dostrzec metaforę dzisiejszej komunikacji – krótkich wiadomości, cyfrowych komunikatorów, kontaktów pozornych. Poezja Lipskiej przypomina, że nawet w epoce nieustannego kontaktu człowiek może pozostać samotny.
Reżyseria Błażeja Peszka jest oszczędna i podporządkowana słowu. W centrum pozostaje aktor – jego głos, spojrzenie, rytm wypowiadanej frazy. Dzięki temu spektakl staje się czymś w rodzaju kameralnego koncertu: cztery osobowości artystyczne prowadzą dialog, w którym literatura, aktorstwo i muzyka wzajemnie się dopełniają.
„Pewność” nie jest widowiskiem efektownym ani spektakularnym. To raczej teatralna medytacja nad słowem i samotnością. Jej siła tkwi w spotkaniu wielkich indywidualności – Lipskiej, Polony, Peszka i Pepola – które wspólnie budują subtelny, poetycki świat. W świecie Teatru Telewizji takie przedstawienia zdarzają się rzadko, ale gdy już powstają, przypominają, jak wielką moc może mieć samo słowo.