Logo
Recenzje

Samotna Penelopa i zmęczony Odys

2.02.2026, 12:36 Wersja do druku

„Odyseja” Homera w reż. Małgorzaty Warsickiej w Teatrze Muzycznym Capitol we Wrocławiu. Pisze Ewa Mecner na blogu Artystyczne Spojrzenie.

fot. mat. teatru

Odyseja w reżyserii Małgorzaty Warsickiej w Teatrze Muzycznym Capitol we Wrocławiu pokazuje zupełnie odmienny obraz homerowego bohatera, a raczej bohaterów, bo jest ich dwoje i zdają się być równorzędnymi partnerami tej starożytnej opowieści. Kameralny sześcioosobowy zespół aktorów i aktorek, uczestniczy w wędrówce bogów i śmiertelników przez wieki, łącząc starożytność ze współczesnością. Aktorzy grają postacie, których emocje i przeżycia mogą być zrozumiałe przez współczesną publiczność. 

Bohaterowie mówią Homerem – autor tekstu scenicznego Jarosław Murawski korzystał z tłumaczenia dziewiętnastowiecznego poety Lucjana Siemieńskiego z 1873 roku wykonanego  trzynastogłoskowcem  ale żyją w wielu światach. Przeżywają przygody w czasach homerowych, w świecie żywych, ale i zstępują do Hadesu; bywają na polu golfowym u pary Feaków wyglądających jak nakręcana (dosłownie) zrobotyzowana para z cudownych lat 50. XX wieku (świetna jak zawsze rozśpiewana i trzpiotowata Emose Uhunmwangho i zabawny Dawid Suliba  oboje grają tu także kilka innych ról).

Capitolowa Odyseja to wędrówka zmęczonego i straumatyzowanego po wojennych masakrach żołnierza, który łatwo ulega pięknym i zwodniczym boginiom i nimfom, a jednak wciąż myśli o domu i żonie, za którą tęskni. Odys grany jest przez Sambora Dudzińskiego, a Penelopa to kreacja Justyny Szafran  para ta jest zaskakująco współczesna. 

Żona Odysa jest samotna samotnością współczesnych kobiet czekających na swoich mężczyzn, którzy na długo wyjechali (na wojnę, do pracy). Penelopa jest w spektaklu Małgorzaty Warsickiej postacią osobowościowo równorzędną – jej  rola jest rozbudowana bardziej niż to miało miejsce w oryginalnej wersji "Odysei". Co prawda Odys prowadzi w spektaklu ciekawsze i bardziej ekscytujące życie, ale Penelopa mająca dylematy egzystencjalne, ma bogatsze życie duchowe. Rozważania na temat sensu życia i myśli o śmierci skłaniają ją do wizyty u psychoterapeutki (Emose Uhunmwangho), która uświadamia jej, że wcale nie chce umrzeć, bo wiele drobnych sytuacji, jak choćby głaskanie kota czy picie kawy, sprawia jej przyjemność, której wcale nie chce zakończyć. 

O ile przygody Odysa są wzięte z mocno uwspółcześnionego eposu Homera, wszak pławi się on w wielkim ustawionym  pośrodku sceny akwarium, które zastępuje Morze Egejskie, o tyle Penelopa mówi tekstem wziętym wprost z "Miłość z kamienia. Życie z korespondentem wojennym"  książki Grażyny Jagielskiej, żony korespondenta wojennego Wojciecha Jagielskiego.

Penelopa przez większą część spektaklu siedzi odwrócona do Odysa tyłem. Twarzą w twarz staje z nim dopiero, gdy jest martwy i leży nieruchomo na szpitalnym łóżku. Jej świat nie jest tym samym światem, co świat jej męża, na którego czeka od wieku lat, odrzucając zalotników, naciskających na wybranie któregoś z nich i na ślub. "Czekałam w niewłaściwym miejscu. W pokoju bez przyszłości", stwierdza Penelopa. Czekanie jest daremne, Odys przybywa za późno. "Nie mam z nim o czym mówić", konstatuje Penelopa. Justyna Szafran niewiele mówi w tym spektaklu, ale jej obecność jest bardzo znacząca, bardzo przejmująca.

W spektaklu są też, jak zawsze w Teatrze Muzycznym Capitol, dobre, wpadające w ucho songi ("Płyńże, płyń...") i rozbudowana warstwa muzyczna stworzona przez kompozytora i wynalazcę Pawła Romańczuka, twórcę zespołu Małe instrumenty, który niczym szara eminencja wprawiająca w ruch instrumenty, z tyłu, w półcieniu, rozgrywa muzyczne motywy. Gra nie tylko on, ale i świetna młoda aktorka Karolina Klich i Sambor Dudziński, który jest muzykiem multiinstrumentalistą. Słyszymy w spektaklu różnorodne dźwięki wydawane  przez takie toy pianino, ale i cytrę, kontrabas, gitarę basową, trójkąty obrotowe czy bardziej egzotyczne waterphone, udu, bar chimes, ableton. Całość tworzy niepowtarzalną senną atmosferę otulającą aktorów niczym muzyczny woal.

Mroczna eksperymentalna wersja tułaczki człowieka i oczekiwania na cud, zmianę, powrót tego, co było dawniej to toposy bardzo współczesne, łatwe do odczytania w naszych dramatycznych, pełnych niepokoju czasach. Dzięki muzyce i niesamowitej scenografii oraz przedziwnym maskom (Katarzyna Borkowska) ten spektakl nabiera głębi i skłania do refleksji nad aktualnością tekstów starożytnych.

Tytuł oryginalny

Samotna Penelopa i zmęczony Odys

Źródło:

https://artspojrzenie.blogspot.com/
Link do źródła

Autor:

Ewa Mecner

Data publikacji oryginału:

29.01.2026

Sprawdź także