30.10.2020, 10:03 Wersja do druku

Rzeszów. Katarzyna Szyngiera zaatakowana po proteście

arch. prywatne

Mrożące krew w żyłach chwile przeżyła reżyserka teatralna Katarzyna Szyngiera i jej cztery koleżanki po pokojowym proteście, który odbył się w środę w Rzeszowie. Kilkunastu narodowców zaatakowało kobiety, kiedy wracały z manifestacji. Schroniły się w restauracji w piwnicach Teatru im. W. Siemaszkowej. "Mężczyźni walili w szyby i próbowali dostać się do środka" - relacjonuje Katarzyna Szyngiera.

Manifestacja przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego w sprawie ustawy aborcyjnej, która odbyła się w środę w Rzeszowie, przebiegła pokojowo. Protestującym próbowali co prawda przeszkodzić narodowcy, ale bezskutecznie. Doszło tylko do słownych zaczepek.

Czar prysł tuż po zakończeniu manifestacji. Niejednokrotnie protestujących, którzy rozchodzili się do domów, zaczepiali kontrmanifestujący. – Znajomy widział, jak jacyś mężczyźni nie dawali spokoju grupce młodzieży, która stała przed Galerią Rzeszów, dopiero gdy jedna z protestujących zaczęła krzyczeć: "Dziewczyny chcecie bić?!", napastnicy odeszli – mówi rzeszowianka.

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Strajk kobiet. Narodowcy zaatakowali reżyserkę i jej koleżanki. Dobijali się do restauracji, w której schroniły się protestujące

Źródło:

Gazeta Wyborcza - Rzeszów online

Link do źródła

Wszystkie teksty Gazety Wyborczej od 1998 roku są dostępne w internetowym Archiwum Gazety Wyborczej - największej bazie tekstów w języku polskim w sieci. Skorzystaj z prenumeraty Gazety Wyborczej.

Autor:

Aleksandra Kołodziejak