22.10.2020, 17:15 Wersja do druku

Rocznica „Rodzeństwa”

Czy można przypominać rocznicę premiery spektaklu teatralnego? Tak, jeśli jest to przedstawienie wybitne i niepowtarzalne, a takim jest Rodzeństwo” Thomasa Bernharda, w mistrzowskiej reżyserii Krystiana Lupy. 19 października br. minęła dwudziesta czwarta rocznica premiery na Scenie Kameralnej Starego Teatru w Krakowie.

Mat. teatru

Niewtajemniczonym, choć wśród koneserów teatru takich pewnie nie ma, przypomnę: „Rodzeństwo” to opowieść o rodzinnym piekle - siostry aktorki: Dene (Agnieszka Mandat) i Ritter (Małgorzata Hajewska-Krzysztofik) czekają na powrót ze szpitala chorego psychicznie brata Vossa, pisarza-filozofa (w tej roli Piotr Skiba). Po powrocie Vossa atmosfera pomiędzy rodzeństwem staje się jeszcze bardziej gęsta, wręcz klaustrofobiczna. Z kolei Bunt Vossa wobec ogarniętych obsesją na jego punkcie sióstr (każda inaczej ją realizuje) ma jednak charakter tylko pozorny (np. kapitalna scena przewieszania obrazów – portretów przodków).

Przejmujące studium samotności, beznadziei, pustki między najbliższymi, bez szans na szczęście, z morzem słów, które nie mogą prowadzić do porozumienia, porażająco działa na widza. Charakterystyczna dla reżysera czerwona linia, choć widoczna jako element scenografii, nie istnieje: zahipnotyzowana publiczność czuje się częścią teatralnego arcydzieła.

Mat. teatru

Nie byłoby takiego efektu, gdyby nie aktorstwo, doskonałe, jak to u Krystiana Lupy. Jednakże właśnie w „Rodzeństwie” aktorzy wspinają się na teatralne Himalaje: genialna Agnieszka Mandat w roli chcącej matkować i będącej strażniczką domowego ogniska, ale ponoszącej porażkę Dene, zjawiskowa Małgorzata Hajewska-Krzysztofik w roli pozornie cynicznej, ale bezradnej Ritter i porywający Piotr Skiba w roli ogarniętego obłędem i buntem Vossa. 

Dla wielu miłośników teatru to spektakl kultowy, cieszący się niesłabnącym uznaniem publiczności. „Rodzeństwo” widziałem trzykrotnie i zawsze zachwycało tak, jak za pierwszym razem. Żałuję, że nie mieszkam w Krakowie, bo chodziłbym na każde wystawienie. Warto, by ponadczasowy spektakl Krystiana Lupy, z życiowymi rolami Agnieszki Mandat, Małgorzaty Hajewskiej-Krzysztofik i Piotra Skiby, wrócił do bieżącego repertuaru Narodowego Starego Teatru. Nie wyobrażam sobie, by nie był grany. 

Źródło:

Materiał nadesłany

Autor:

Artur Stanek