„Sen nocy letniej” Williama Shakespeare'a w reż. Jakuba Krofty z Puk Sp. z o.o. na scenie plenerowej w Ogrodach Zamku Królewskiego w Warszawie. Pisze Rafał Turowski na stronie rafalturow.ski.
Warszawskie podzamcze zamieniło się natenczas w ateński las… Mamy tu obłędne kostiumy Matyldy Kotlińskiej, piękne światło i świetną akustykę (co szczególnie ważne w spektaklach granych pod gołym niebem), bardzo zgrabną adaptację Marii Wojtyszko, kilka świetnych ról, niestarzejącą się historię o miłości i jej meandrach, a także – na co przy każdej inscenizacji Snu nocy letniej czekam szczególnie – opowieść o teatrze.
Ten wątek w podzamkowej realizacji Szekspira pozostawił jednak pewien niedosyt. Lubię w tym momencie spektaklu śmiać się do łez, tymczasem sceniczne perypetie ateńskich rzemieślników zostały pokazane trochę jako wygłupy, jakby twórcy chcieli zbudować motyw teatru w teatrze… w jeszcze jednym teatrze.
W roli Puka fantastycznie odnalazł się Bartosz Bielenia, zwiewnie krążąc między sceną a publicznością; świetny jest także Grzegorz Małecki jako nieco satyrowaty Oberon i z przyjemnością ogląda się również Roberta Czerwińskiego i Piotra Napierałę w rolach Demetriusza i Lizandra.
Podczas mojego przebiegu także pogoda była jak zaczarowana. Trzymam kciuki za prognozy na Waszym. Nie ma niestety gwarancji. Aura będzie taka jak pod Atenami. Kocyki, jakby co, są.