Logo
Recenzje

rafalturow.ski: Osiecka

7.10.2026, 15:42 Wersja do druku

„Osiecka” wg scen. i w reż. Ewy Telegi w Teatrze Ateneum im. Stefana Jaracza w Warszawie. Pisze Rafał Turowski na stronie rafalturow.ski.

fot. Krzysztof Bieliński

Mamy oto kobietę na zakręcie, a może już za nim – w wieku właściwym na tyle, by wiedzieć, jak wygląda cennik bycia sobą (na którym cyferki z biegiem czasu stają się coraz wyższe), a jednocześnie na tyle niewłaściwym, by mieć jeszcze nadzieję – a może tylko złudzenie – że w jej życiu jest jeszcze miejsce na Wielką Miłość. Jej opowieść nie jest specjalnie romantyczna, raczej dość gorzka, wypełniona rozczarowaniem, samotnością i tęsknotą.

Co nowego mogą nam powiedzieć piosenki, które nie tylko znamy, ale które stanowią wręcz część naszego DNA? Bo Osiecka w Ateneum nie jest po prostu recitalem ze szlagierami i mniej znanymi utworami Poetki. Jest opowieścią o stworzonej przez nią kobiecie z pierwszego akapitu. Jest – śmiemy przypuszczać – fragmentem autobiografii Poetki. Na tyle jednak opowieścią uniwersalną, że przez dziesięciolecia, aż do zgoła niepoetyckich czasów dzisiejszych, jej piosenki nie tylko nie pokryły się kurzem czy patyną, tej tylko jesieni w samej Warszawie mamy dwie premiery spektakli z jej tekstami, a w Poznaniu – festiwal, na który nieprzebrany tłum chętnych właśnie słowami Osieckiej opowiada nam o swoich światach.

Katarzynie Łochowskiej towarzyszy na scenie akompaniator Mateusz Dębski (w dublurze z Franciszkiem Wajdzikiem). Nie jest jednak tylko „panem przy pianinie”. Gra w tym spektaklu – jakkolwiek to zabrzmi – mężczyznę, który słucha, patrzy, czasem coś krótko komentuje. Jest może drugoplanowym  bohaterem tej scenicznej opowieści, ale dzięki jego obecności Osiecka nie jest monodramem czy muzodramem, ale – pełną teatru rozmową rozpisaną na dwoje aktorów, którzy grają bohaterów – jednego z przeszłością, a drugiego – po przejściach.

Źródło:

www.rafalturow.ski/teatr

Link do źródła

Sprawdź także